Spis treści
- Kto uratuje Zespół Pałacowo-Parkowy w Szczekocinach?
- Szczekociński Wersal - architektoniczna potęga i tragiczny cień historii
- Inżynieryjna wizja Franciszka Naxa i styl zimnego baroku
- Mitologia na elewacji i królewska spiżarnia
- Arkadyjskie ogrody i dendrologiczne skarby
- Tragedia 1980 roku i stan obecny
- Spory prawne nie pomagały w zachowaniu dziedzictwa przeszłości w Szczekocinach
Kto uratuje Zespół Pałacowo-Parkowy w Szczekocinach?
W sercu Szczekocin, tuż nad zakolami rzeki Pilicy, stoi monumentalny kompleks pałacowo-parkowy, który w XVIII wieku aspirował do miana jednej z najokazalszych rezydencji magnackich w Rzeczypospolitej. Pałac Dembińskich w Szczekocinach, to niekwestionowana architektoniczna ciekawostka. Dziś z dawną świetnością - pałacu nie łączy z byt wiele. Okazały gmach niszczeje, sypią się tynki, wnętrza. Ogrodzony z zewnątrz - tylko z daleka, na tle zielonego parku, zdaje się wyglądać ładnie. Gmina Szczekociny, która jest właścicielem zabytku, nie ma pieniędzy na to, by kompleksowo odrestaurować ten piękny pałac.
Staramy się pozyskać pieniądze na jego rewitalizację – usłyszeliśmy w Referacie Gospodarki Komunalnej i Planowania Przestrzennego Gminy Szczekociny.
Były też plany sprzedania obiektu prywatnych inwestorom, które się nie powiodły.
Na razie gmina pozyskała pieniądze i wyremontowała północną oficynę Pałacu. Wiosną 2026 roku oficjalnie zakończono odbudowę oficyny północnej. Ten wzniesiony w latach siedemdziesiątych XVIII wieku obiekt, który niegdyś pełnił funkcję tętniącej życiem pałacowej kuchni, przez dekady niszczał, aż do momentu, gdy jego stan techniczny zaczął realnie grozić katastrofą budowlaną. Ekspertyzy były bezlitosne - starzenie się materiałów, ponadnormatywne zawilgocenie i agresywne zagrzybienie sprawiły, że budynek musiał zostać całkowicie wyłączony z użytkowania. Dzięki determinacji Gminy Szczekociny oraz stanowczym nakazom Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, przeprowadzono szeroko zakrojoną odbudowę o łącznej wartości blisko 4,5 miliona złotych. Wykonawca, firma KAPIBARA Mateusz Małyjurek, zrealizował zadanie, które wykraczało daleko poza ramy zwykłego remontu. Była to głęboka przebudowa strukturalna - od precyzyjnej naprawy spękanych murów zewnętrznych, przez całkowitą wymianę stropów nad parterem i piętrem, aż po demontaż starego dachu i wzniesienie zupełnie nowej więźby wraz z pełnym pokryciem, orynnowaniem i nowoczesną instalacją odgromową. Kwota blisko 3,36 miliona złotych pozyskana z rządowej promesy pozwoliła na skuteczne zahamowanie destrukcji tego cennego zabytku wpisanego do rejestru pod numerem A/231.
Szczekociński Wersal - architektoniczna potęga i tragiczny cień historii
Historia tego miejsca to opowieść o wielkiej przemianie - z drewnianego dworu obronnego rodu Korycińskich w murowany manifest potęgi rodu Dembińskich herbu Rawicz. Sporo o historii pałacu można się dowiedzieć z opracowania jakim była praca magisterska Darii Matyi, którą można przeczytać na stronie Stowarzyszenia Miłośników Historii Szczekocin i Okolic. Szczególnie ciekawy jest fragment dotyczący powodów budowy okazałego pałacu.
W 1762 roku, odbył się ślub nowego dziedzica z Urszulą, z Morsztynów Dembińską. Młoda małżonka, kierując się ambicją dostania się w krąg elit możnowładztwa ówczesnej Rzeczypospolitej, namówiła Franciszka, aby przebudować, chociaż okazały to jednak stary i drewniany dwór Korycińskich – czytamy w opracowaniu.
Impulsem do budowy była więc ambicja Urszuli z Morsztynów Dembińskiej, która pragnąc wejść w kręgi ówczesnych elit, namówiła męża Franciszka na całkowite przeprojektowanie rodowej siedziby.
Inżynieryjna wizja Franciszka Naxa i styl zimnego baroku
Za projekt i nadzór nad budową, która ruszyła w latach 70. XVIII wieku, odpowiadał zaledwie 35-letni wówczas gdański architekt Franciszek Ferdynand Nax. Nax stworzył dzieło w unikatowym stylu barokowo-klasycystycznym, określanym mianem - zimnego baroku. Termin ten odnosi się do budowli o barokowej, mansardowej bryle, które jednak zostały niemal całkowicie pozbawione bogatych, ruchliwych dekoracji na rzecz surowszych, wczesnoklasycystycznych form.
Franciszek Nax wykazał się nie lada kunsztem urbanistycznym. Cały kompleks rezydencjonalny został ściśle zorientowany na osi wschód–zachód, wykorzystując naturalne sąsiedztwo rzeki Pilicy, która od północy graniczy z pałacem. Główny korpus pałacu, o powierzchni ok. 1000 m², został połączony ćwierćkolistymi galeriami z dwiema symetrycznymi oficynami, tworząc reprezentacyjny dziedziniec.
Świadectwem tempa prac i ich skali była data „1775” odnaleziona na belce więźby dachowej podczas późniejszych renowacji.
Fasada frontowa zachwyca bogactwem detalu - centralny ryzalit zdobią pilastry jońskie, a nad tarczą zegarową dumnie prezentują się herby Pobóg i Leliwa w otoczeniu panoplii – dekoracyjnych motywów uzbrojenia.
Mitologia na elewacji i królewska spiżarnia
Ciekawostką architektoniczną jest elewacja ogrodowa, która choć skromniejsza, skrywa fascynującą płaskorzeźbę w tympanonie. Przedstawia ona scenę myśliwską z udziałem Diany i Akteona. Według legendy, Akteon, który podglądał kąpiącą się boginię, został za karę zamieniony w jelenia i rozszarpany przez własne psy. To symboliczne nawiązanie do bliskości natury i parku arkadyjskiego, który otaczał rezydencję.
Wnętrza pałacu nie ustępowały fasadzie. Najbardziej efektowna była sala balowa, rozświetlona dwoma rzędami okien. Bogactwo rezydencji docenił sam król Stanisław August Poniatowski, który gościł tu u starościny Dembińskiej. Co ciekawe, uznanie królewskiego dworu zyskały nie tylko salony, ale i... zaplecze. Królewski kuchmistrz Treonon twierdził, że nigdy wcześniej nie widział tak obficie zaopatrzonej spiżarni, jak ta w szczekocińskiej oficynie północnej.
Arkadyjskie ogrody i dendrologiczne skarby
Pałac nie istniałby bez swojego otoczenia. Park w Szczekocinach, zajmujący prawie 6 hektarów, został zaprojektowany w stylu swobodnym, arkadyjskim. To tu natura miała budować sentymentalny nastrój, a ostre linie geometrii ustąpiły miejsca swobodnym grupom drzew i szerokim widokom na dolinę Pilicy.
Do dziś w parku rośnie około 600 drzew, z których najstarsze (lipy, dęby i jesiony) pamiętają jeszcze czasy Urszuli Dembińskiej i mają blisko 200 lat.
Tragedia 1980 roku i stan obecny
Niestety, losy pałacu w XX wieku były dramatyczne. Najczarniejszą kartą w historii obiektu był pożar z 1980 roku. Choć ogień nie zniszczył wszystkich dekoracji z XVIII i XIX wieku, o wiele gorsza w skutkach okazała się niefortunna próba odbudowy, która doprowadziła do dalszej degradacji zabytkowej substancji.
Obecnie zespół pałacowy składa się z głównego budynku przykrytego mansardowym dachem z miedzianej blachy, dwóch oficyn, galerii oraz pawilonów przy bramie wjazdowej. Mimo zniszczeń, wciąż można podziwiać kunsztowne boniowania filarów bramy zwieńczonej wazonami i szyszkami.
Spory prawne nie pomagały w zachowaniu dziedzictwa przeszłości w Szczekocinach
Współczesne losy szczekocińskiej rezydencji to nie tylko historia budowlana, ale i prawdziwy labirynt prawno-administracyjny, który przez lata skutecznie ograniczał pole manewru lokalnym włodarzom. Po tragicznej zawierusze wojennej pałac podzielił los większości polskich siedzib magnackich – na mocy dekretu o reformie rolnej został znacjonoalizowany i przeszedł na własność Skarbu Państwa, by ostatecznie w latach 90. trafić pod zarząd Gminy Szczekociny. Jednak to nie powojenne przejęcia, lecz wydarzenia z ostatnich dwóch dekad stały się tematem głośnych medialnych nagłówków.
Największym cieniem na przyszłości obiektu położył się trwający ponad 15 lat spór z prywatnym inwestorem, który w 2003 roku wydzierżawił zespół z ambitnym planem jego ratowania. Przedsiębiorca zainwestował miliony w odnowienie południowej oficyny, jednak po pięciu latach gmina jednostronnie zerwała umowę, co zapoczątkowało wyczerpującą batalię sądową o wielomilionowe odszkodowanie. Ten prawny węzeł przez długi czas blokował szanse na kompleksową rewitalizację, a gmina - mimo wielokrotnych prób sprzedaży zespołu za symboliczne kwoty - nie potrafiła znaleźć nowego mecenasa dla niszczejącego zabytku.
Z dostępnych informacji wynika, że gmina Szczekociny odzyskała pełną kontrolę nad obiektem. Dziś to właśnie samorząd jest jedynym dysponentem pałacu, co - w połączeniu ze ścisłym nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - otwiera drogę do systematycznego odtwarzania blasku rezydencji. Czy tak się stanie? Trzymamy kciuki!