Lipa królowej, sfinksy u progu, słoń i sowy w fontannie. Miliarderka chciała tu mieć swoją rezydencję. Tak dziś wygląda Pałac w Pilicy

2026-04-22 10:15

Pałac w Pilicy to miejsce, gdzie architektura mówi głośniej niż oficjalne kroniki, a każda warstwa tynku skrywa inną epokę. Choć przez lata uchodzi za ruinę, wciąż budzi zachwyt jako jeden z nielicznych w Polsce przykładów palazzo in fortezza. To tutaj renesansowa lekkość włoskiej willi zderzyła się z surowością bastionowej twierdzy, a wielkie fortuny przeplatały się z równie spektakularnymi upadkami.

Kiedy naprawdę powstał pałac w Pilicy?

Wokół początków rezydencji narosło wiele mitów, często powielanych przez popularne źródła. Można przeczytać, że pałac stoi na miejscu średniowiecznego zamku rodu Toporczyków. Jednak historyk i konserwator, dr Jan Janczykowski, po latach wnikliwych badań (obronił pracę doktorska związaną z pałacem w Pilicy)  stwierdził, że w tym miejscu nie znaleziono żadnych śladów budowli starszej niż z początku XVII wieku. Budowę rezydencji rozpoczął Wojciech Padniewski między 1602 a 1610 rokiem. 

Ciekawostką jest, że kamień do budowy pałacu wydobywano z pobliskiej góry św. Piotra - zachował się dokument z 1610 roku, w którym Stanisław Padniewski zastrzegł sobie prawo do tamtejszych zagonów pola, właśnie w celu pozyskiwania budulca. Pierwotnie pałac był skromniejszy - składał się z dwóch budynków połączonych murami, a jego fortyfikacje miały charakter bardziej dekoracyjny niż obronny, o czym świadczą cienkie mury i ozdobne wieżyczki w narożach.

SANATO w Zakopanem

Klątwa spadkobierców i ciągłe walki o pałac

Pałac w Pilicy ma szczęście do spadkowych batalii. Śmierć Stanisława Padniewskiego w 1611 roku wywołała jeden z najbardziej barwnych sporów majątkowych w historii regionu. W przewodnikach często czytamy o „rabunkach” braci Dębińskich, tymczasem prawda była bardziej prozaiczna - była to bliska rodzina Padniewskich, która stosowała popularną wówczas zasadę kto pierwszy, ten lepszy. Zajmowali oni pałac przez dwa lata, konfiskując zboże i czekając, aż inni pretendenci do spadku spróbują dowieść swoich praw przed sądem.

Ostatecznie Pilicę kupił Jerzy Zbaraski, magnat o tak wielkich ambicjach, że poważnie myślał nawet o polskiej koronie. To on przekształcił rezydencję w architektoniczny fenomen. Nad dawnym dziedzińcem polecił wznieść dach, tworząc Wielką Sień o powierzchni 306 m² - była to wówczas druga co do wielkości sala pałacowa w Rzeczypospolitej. Co niezwykłe, sala ta była trzynawowa, co stanowiło unikalne rozwiązanie techniczne, spotykane jedynie w kilku obiektach we Włoszech. Zbaraski wzbogacił bryłę o dwukondygnacyjną, arkadową loggię widokową, z której rozpościerał się imponujący widok na zamki w Smoleniu i Ogrodzieńcu. Przy projektowaniu tych zmian prawdopodobnie współpracował wybitny wenecki inżynier wojskowy Andrea dell’Aqua.

Twierdza Warszyckiego i szwedzkie fortele

Kolejny właściciel, Stanisław Warszycki, znany z gospodarności i surowego charakteru, dokończył budowę potężnych, sześciobastionowych fortyfikacji. Choć fosy o szerokości 20 metrów robiły wrażenie, legenda o zasilaniu ich wodą z oddalonego o około 10 km zamku Ogrodzieniec w Podzamczu była, jak twierdzą specjaliści, technicznie niemożliwa do zrealizowania.

Z czasami potopu szwedzkiego wiąże się kolejna anegdota. Gdy Szwedzi pod wodzą Lindorma zajęli zamek, Warszycki - według jednej z wersji - miał ich osobiście wypędzić siłą. Inne przekazy mówią jednak, że klucze do zamku odzyskał drogą dyplomatyczną biskup Jan Szczuka, który przekazał je królowi Janowi Kazimierzowi, a ten uroczyście zwrócił je Warszyckiemu.

Wnętrze pałacu w Pilicy
Autor: Anna Dziedzic/ Archiwum prywatne Kilkanaście lat temu, mieliśmy okazję zobaczyć wnętrza pilickiego pałacu

Od barokowych tarasów po sfinksy Epsteina 

W XVIII wieku pałac zyskał kobiecy szlif dzięki Marii z Wesslów Sobieskiej. To ona, chcąc otworzyć rezydencję na ogrody, kazała zburzyć dwa południowe bastiony. Z jej inicjatywy powstał istniejący do dziś barokowy taras oraz 10-hektarowy park w stylu francuskim.

W XIX wieku, po okresie nędzy, gdy w pałacowych salach trzymano konie i zboże, obiekt uratował przemysłowiec Christian August Moes. Choć współcześni krytykowali jego styl, nazywając budynek ogromną czworoboczną skrzynią z oknami, to właśnie on podniósł pałac z ruin. Kolejny właściciel, bankier Leon Epstein, dodał mu blasku neorenesansowego, dekorując elewacje i park rzeźbami sfinksów, które do dziś strzegą wejścia. Epstein wzniósł także dwie ogromne oranżerie, w których hodowano orchidee i palmy, sprowadzając do Pilicy powiew egzotyki.

Ostatnimi przedwojennymi właścicielami Pałacu byli Arkuszewscy (od 1908 r.), którzy dbali o pałac jako o narodową pamiątkę, udostępniając go zwiedzającym i gromadząc cenne obrazy. To za ich czasów przed pałacem pojawiła się fontanna, którą zdobił betonowy... słoń. W latach 70. XX wieku, słonia zastąpiły sowy. To dzieło znanego polskiego rzeźbiarza - Bronisława Chromego. Sowy można podziwiać do dziś w zarysie dawnej fontanny.

Niespełniony sen miliarderki, Barbary Piaseckiej-Johnson, o rezydencji i galerii

Po II wojnie światowej pałac podzielił los wielu rezydencji - mieścił się tu najpierw dom dziecka,  a potem zakład poprawczy, co doprowadziło do dewastacji wnętrz.

Najnowszą i najbardziej gorzką kartą w historii pałacu jest era Barbary Piaseckiej-Johnson. Amerykańska miliarderka, polskiego pochodzenia, kupiła kompleks w 1989 roku od skarbu państwa za około ćwierć miliona dolarów. Jej plany były ogromne - pałac miał stać się galerią, w której zawisłyby dzieła takich mistrzów jak Vermeer, Rembrandt, da Vinci czy van Gogh.

Remont rzeczywiście ruszył z ogromnym rozmachem - w budynku pracowało jednocześnie nawet 60 osób, wzmacniano fundamenty i stropy. Niestety, prace trwały niecały rok. Roszczenia potomków ostatnich właścicieli, rodziny Arkuszewskich, doprowadziły do wstrzymania inwestycji. Od tego czasu pałac pozostaje przedmiotem wieloletnich sporów sądowych, a natura powoli odbiera to, co z trudem odrestaurowano. Piasecka-Johnson zleciła opiekę nad pałacem, konieczne prace naprawcze, dbanie o pałacowy park. Zmarła w 2013 roku.

Milczący świadek kilku stuleci - Lipa Elżbiety

Pałac jest własnością prywatną, o czym informują tabliczki przy wejściu do parku. Można jednak wejść do parku i obejrzeć obiekt z zewnątrz, choć jak informują tabliczki - robi się to na własną odpowiedzialność, bo np. z kilkusetletnich drzew mogą spadać gałęzie. Obecnie pałac czeka na ostateczne rozstrzygnięcia prawne, niszczejąc i wymagając pilnych prac zabezpieczających, takich jak ratowanie wykruszających się narożników murów z wieżyczkami.

Spacerując po parku, warto odnaleźć Lipę Elżbiety. To drzewo o obwodzie 7 metrów, które według legendy posadziła sama Elżbieta Granowska, żona Władysława Jagiełły. Choć badania sugerują, że drzewo może być zrostem kilku lip, jego wiek (ponad 400 lat) czyni je najstarszym żywym świadkiem wszystkich wzlotów i upadków pilickiej rezydencji. Dziś, mimo zabezpieczeń i cięć sanitarnych, lipa wciąż trwa, podobnie jak nadzieja, że pałac w Pilicy jeszcze kiedyś otworzy swoje podwoje dla wielkiej sztuki...

Podcast Architektoniczny
Maciej Kowalczyk: Kultura konkursów architektonicznych w Polsce. A także jej brak
Architektura Murator Google News