Spis treści
Dlaczego stodoły opuściły centrum miasteczka?
Dziś przy wielkim placu targowym w Żarkach, w dni tygodnia zupełnie pustym, można oglądać prawdziwe osiedle stodół. I to nie tych nowoczesnych domów, stylizowanych na stodoły, lecz prawdziwych, służących działalności rolniczej budynków. Spacer po tej dzielnicy stodół jest jak podróż w czasie.
Żarki to miasto o metryce sięgającej XIV wieku, które historycznie kształtowało się jako silny ośrodek handlu i rzemiosła. Bardzo zwarta zabudowa centrum oraz labirynt wąskich uliczek uniemożliwiały budowę stodół bezpośrednio przy domach mieszkalnych. Dodatkowym czynnikiem determinującym ich lokalizację na wschodnich obrzeżach miasta był strach przed ogniem - częste pożary, trapiące miasteczko, wymuszały odizolowanie łatwopalnych spichlerzy pełnych siana i ziarna od strefy mieszkalnej.
Pierwotne stodoły, wznoszone na przełomie XIX i XX wieku, były konstrukcjami drewnianymi krytymi strzechą. Momentem zwrotnym był wielki pożar z 1938 roku, który niemal doszczętnie strawił drewnianą dzielnicę. Na zgliszczach, dzięki oddolnej aktywności mieszkańców, błyskawicznie wzniesiono nowe obiekty - tym razem murowane, wykorzystujące lokalny surowiec - biały jurajski wapień.
Wapień i cegła - estetyka jurajskiego krajobrazu
Architektura stodół w Żarkach to kwintesencja budownictwa regionalnego Jury. Masowe występowanie wapienia jurajskiego nadało temu regionowi specyficzny, biały charakter. Bloki kamienne tworzą malowniczy kontrast z krajobrazem.
Konstrukcja żareckich spichlerzy opiera się na fascynującym dialogu materiałów. Jednolitość białych murów była przełamywana czerwoną cegłą, którą wykorzystywano do wzmacniania elementów najbardziej narażonych na uszkodzenia - narożników, obramowań wrót oraz nadproży. Co niezwykle ciekawe, w murach tych można odnaleźć skamieniałości i amonity, które pełniły rolę naturalnych detali zdobniczych. Charakterystycznym elementem są również otwory wentylacyjne - pionowe szczeliny lub okrągłe otwory, które zapewniały cyrkulację powietrza, chroniąc plony przed wilgocią.
Do dziś zachowało się 32 takich obiektów, tworzących regularne rzędy wzdłuż ul. Ofiar Katynia. Niektóre ze stodół są w bardzo dobrym stanie technicznym, inne tworzą już zabytkowe ruiny. Jeszcze nie tak dawno stodół było 40. Stodoły są uwzględnione w gminnej ewidencji zabytków, a niektóre wpisane do rejestru zabytków.
Inspiracja filmowa i kulturowa tożsamość
Surowe, wapienne mury stodół od lat przyciągają artystów. W 1988 roku stanowiły plener dla filmu „Powrót wabiszczura”, a w 2008 roku Lech Majewski kręcił tu sceny do „Młyna i Krzyża”.
Współcześnie zespół ten żyje własnym rytmem. W każdą sobotę odbywa się tu jeden z największych targów w regionie, gdzie tradycja handlowa łączy się z architektonicznym tłem. Ku[ców na placu jest bardzo wielu, nie wszyscy mieszczą się tu, dlatego wielu rozstawia stragany między stodołami.
Połączenie żywego muzeum z codzienną funkcjonalnością stało się punktem wyjścia dla studentki architektury, Anny Wancel, która w ramach pracy magisterskiej na Politechnice Wrocławskiej, stworzyła projekt pokazujący w jaki sposób, niszczejące zabytkowe stodoły mogłyby zyskać drugie życie. Tytuł jej pracy to "Stodoły 2.0".
- Zainspirowała mnie koleżanka, która mieszkała niedaleko tych stodół. Pomyślałam, że koncepcja zagospodarowania tego miejsca mogłaby być ciekawa. Pokazałam stodoły mojej pani promotor. Uznałyśmy, że to może być dobry temat pracy magisterskiej - mówi Anna Wencel, dziś już architektka.
Stodoły 2.0: Nowoczesność zakorzeniona w lokalności
Projekt magisterski Anny Wancel, adeptki specjalności architektura i urbanistyka, na kierunku architektura Politechniki Wrocławskiej, zatytułowany „Stodoły 2.0. Reinterpretacja zabytkowych założeń urbanistycznych Jury Krakowsko-Częstochowskiej” nagrodzono w konkursie im. prof. Jana Zachwatowicza w 2025 roku na najlepsze prace magisterskie studentów, podejmujące problematykę ochrony dziedzictwa kulturowego.
Autorka, pod kierunkiem dr inż. arch. Elżbiety Komarzyńskiej-Świeściak podjęła w swojej pracy próbę opracowania koncepcji ratowania degradującego się kompleksu, proponując koncepcję opartą na idei „BYŁO JEST BĘDZIE”.
Koncepcja zakłada transformację dzielnicy stodół w wielofunkcyjną przestrzeń społeczną, realizującą założenia miasta 15-minutowego.
Projekt przewidywał tam stworzenie strefy mieszkalno-rzemieślniczej, czyli adaptację istniejących struktur na warsztaty dla lokalnych twórców połączone z funkcją mieszkalną. Autorka chciała stworzyć tam też miejsce na strefę gastronomiczną. Proponowała nowe, lekkie konstrukcje drewniane uzupełniające ciąg historycznych budynków. W tak mocno nacechowanym dziedzictwem kulturowym i historycznym miejscu, nie mogłoby zabraknąć też izby regionalnej i wieży widokowej. Spełniałyby funkcje edukacyjne i ekspozycyjne, które miałyby przyciągać turystów i scalać wspólnotę lokalną.
- W moim projekcie chciałam, by stodoły otwarły się na targowisko, by sprzedawcy mogli z nich korzystać a częściowo obiekty te mogłyby być wykorzystane jako miejsca czasowego pobytu w Żarkach. W dni targowe to miejsce tętni życiem, bo stodoły stoją przy placu targowym w centrum Żarek. Kupcy się tam nie mieszczą, targowisko wylewa się z placu, dlatego wykorzystanie stodół byłoby świetnym pomysłem. Stodoły nie byłyby tylko niszczejącym zabytkiem, a stały się miejscem tętniącym życiem, oczywiście z poszanowaniem zabytkowej tkanki - powiedziała nam Anna Wancel.
Projektantka udowadnia w pracy, że architektura to nie tylko forma, ale przede wszystkim pamięć i przyszłość. Zamiast chaosu przestrzennego, proponuje uporządkowane stoiska targowe wewnątrz zabytkowych murów, humanizując przestrzeń i przywracając jej godność.
Niestety, nagrodzony w międzynarodowym konkursie projekt, nie miał dalszego ciągu.
- Nie było zainteresowania wdrożeniem tego projektu w życie. Wiem, że gmina po prostu nie ma na to pieniędzy. Jest też kwestia praw własności, bo praktycznie każda z tych stodół ma prywatnego właściciela – dodaje architektka.
Rewitalizacja dziedzictwa wiejskiego w duchu Nowego Europejskiego Bauhausu
Przykład Żarek pokazuje, jak różnie postrzegane może być dziedzictwo. Tematyka dzielnicy stodół stała się też myślą przewodnią artykułu napisanego przez Elżbietę Komarzyńską-Świeściak i Annę Wancel pt. „Reintegracja marginalizowanego dziedzictwa wiejskiego: adaptacyjny potencjał dzielnic stodoły w krajobrazach kulturowych Europy Środkowej". Autorki przeanalizowały dzielnice stodół w kilku polskich i niemieckich miejscowościach. Z ich badań wynika, że starsi mieszkańcy czują silną więź emocjonalną ze stodołami, podczas gdy młodsze pokolenia często widzą w nich jedynie relikt przeszłości. Jednak dla architektów i ekspertów, taki zespół budowli posiada ogromny potencjał adaptacyjny.
„Ostatecznie przyszłość dzielnic stodołowych w Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej opiera się na artykulacji lokalnych ram, które łączą w sobie ochronę, edukację i reintegrację przestrzenną. Ramy te muszą mieć charakter adaptacyjny, oparty zarówno na materialnych realiach struktur, jak i o niematerialnych wymiarach przywiązania miejsca, tożsamości i świadomości historycznej. W tym świetle dzielnice stodół nie powinny być traktowane jako marginalne relikty przeszłości, ale jako strategiczne aktywa do przemyślenia odporności obszarów wiejskich i ciągłości krajobrazu w Europie Środkowej. (…)” - piszą autorki.
Rewitalizacja takich miejsc jak dzielnica stodół w Żarkach wpisuje się w założenia Nowego Europejskiego Bauhausu, stawiając na zrównoważony rozwój, estetykę i inkluzywność. Jak podkreślają autorki, te spichlerze to nie tylko budynki - to strategiczne zasoby dla budowania odporności lokalnych krajobrazów w Europie Środkowej. Przypadek Żarek uczy nas, że odpowiedzialne projektowanie nie musi zacierać historii – może nadać jej nowy, tętniący życiem wymiar.
„Poza ochroną dziedzictwa, dzielnice stodół mogą również wspierać współczesne cele przestrzenne i środowiskowe. Ich ponowne wykorzystanie może przyczynić się do wydajności użytkowania gruntów, praktyk budowania obiegu zamkniętego i adaptacji do zmian klimatu - zwłaszcza gdy materiały niskoemisyjne i rozwiązania oparte na naturze są zintegrowane z procesami rewitalizacji” - piszą Anna Wancel i Elżbieta Komarzyńska-Świeściak, podsumowując temat.