Spis treści
Nowa tęcza miała stanąć na Placu Zbawiciela w Warszawie
Niewiele instalacji artystycznych w polskiej przestrzeni publicznej wzbudziło tyle kontrowersji co słynna tęcza z Placu Zbawiciela w Warszawie. Barwny łuk autorstwa Julity Wójcik, stojący na placu w latach 2012–2015, był siedmiokrotnie podpalany. Gdy w końcu go zdemontowano, jedni świętowali, zaś inni wyrażali żal oraz nadzieję, że tęcza powróci.
Jeszcze niedawno wyglądało na to, że ci drudzy wreszcie się tego doczekają. Wyniki głosowania na tegoroczne projekty BO podano 1 lipca 2025 r. Projekt „Łuk LGBT+”, zakładający odtworzenie tęczy, znalazł się wśród zwycięzców i miał trafić do realizacji w 2026 r. Zagłosowało na niego 6,8 tys. osób. W skali całej stolicy to niewiele, ale warto zauważyć, że była to ponad 1/10 wszystkich oddanych głosów (73 tys.). Można powiedzieć, że wszyscy mieszkańcy, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu, wyrazili milczącą zgodę na realizację zwycięskich projektów.
– Projekt polega na postawieniu na środku pl. Zbawiciela obiektu małej architektury w kształcie przerwanego łuku, pod nazwą "Łuk LGBT+". Stelaż obiektu zostanie wykonany z materiałów jak najmniej palnych oraz pomalowany w kolorach: czerwonym, pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim i fioletowym. Zostanie ustawiony prostopadle w zabytkowej Osi Stanisławowskiej, wpisując się w jej założenia urbanistyczne – wskazano w opisie projektu.
Tęcza miała znów stanąć na placu w czerwcu 2026 r. Koszt inwestycji oszacowano na 700 tys. zł.
i
Autorka oryginału i Centrum Sztuki Współczesnej blokują inwestycję
Do realizacji tęczy ostatecznie jednak nie doszło. Inwestycji sprzeciwiło się bowiem Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, które posiada prawa majątkowe do oryginalnej tęczy. Jak ogłosiło w oświadczeniu Centrum, nowa tęcza narusza prawa autorskie CSW oraz artystki Julity Wójcik.
Z uwagi na kwestie własności intelektualnej, wszelkie działania odnoszące się do tej pracy i jej obecności na placu Zbawiciela w Warszawie powinny uwzględniać prawa autorskie artystki (w tym prawa do integralności dzieła i jego kontekstu) oraz prawa autorskie majątkowe CSW Zamek Ujazdowski. Projekt “Nowej Tęczy” przedstawiony do Budżetu Obywatelskiego przez Linusa Lewandowskiego z Homokomando niestety nie uwzględnia ww. praw. Jednocześnie podkreślamy, że mając na uwadze znaczenie symboliczne Tęczy Julity Wójcik, szczególnie dla społeczności LGBTQ+, deklarowaliśmy i deklarujemy, za zgodą artystki, gotowość udzielenia nieodpłatnej czasowej zgody licencyjnej na wykorzystanie jej dzieła, o którą powinni wystąpić składający projekt
– napisali przedstawiciele CSW w mediach społecznościowych.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” autor pomysłu powrotu tęczy twierdzi, że nowa rzeźba nie narusza niczyich praw, co potwierdzać ma ekspertyza rzecznika patentowego. Swoją własną, odmienną w wymowie ekspertyzę przedstawiło jednak CSW. W obliczu tego sporu warszawski urząd miasta ogłosił, iż inwestycja nie może zostać zrealizowana. Jak podkreślili urzędnicy, autorom projektu nowej tęczy zaproponowano rozmaite alternatywne rozwiązania (np. tęcza świetlna), jednak nie zyskały one aprobaty. Ostatecznie na placu powstanie jedynie kwietnik w tęczowych barwach.
- Sprawdź także: Kiedyś nagradzany, dziś od lat stoi pusty. Co się dzieje z pawilonem JEMS-ów na skwerze Hoovera?
Historia tęczy z placu Zbawiciela. Płonęła siedem razy
Przypomnijmy, że oryginalna tęcza z placu Zbawiciela w Warszawie to instalacja artystyczna artystki i performerki Julity Wójcik. Pierwotnie, w latach 2011–2012, tęcza eksponowana była przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Brukseli, zaś w 2012 r. stanęła na placu przed warszawskim kościołem Najświętszego Zbawiciela. Instalacja złożona z metalowego stelażu pokrytego plastikowymi, różnobarwnymi kwiatami miała 26 m szerokości oraz 9 m wysokości w najwyższym punkcie.
Budowa tęczy na placu Zbawiciela spotkała się ze sprzeciwem środowisk prawicowych. Pod instalacją urządzano protesty, pojawiały się też petycje o jej likwidację lub przeniesienie w inne miejsce. Do grudnia 2014 r. tęcza została siedmiokrotnie podpalona, przy czym w 2013 r. spłonęła całkowicie. Dochodziło też do innych ataków na obiekt. Tęczę za każdym razem odbudowywano.
Demontaż instalacji nastąpił w sierpniu 2015 r. w związku z wygaśnięciem umowy na eksponowanie obiektu w tym miejscu. Prawa do projektu przejęło wówczas Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. W 2021 r. w miejscu poprzedniej instalacji tymczasowo stanęła podobna tęcza wykonana z balonów. Był to element scenografii do kręconego w tym miejscu filmu „Kryptonim Polska”.
- Czytaj też: Mieszkania z widokiem na tęczę, a w rogu dinozaur. Ruina w centrum Warszawy przejdzie remont
Pomysłodawca odtworzenia tęczy próbował kilka razy
Warto dodać, że projekt odtworzenia tęczy pojawił się wśród projektów warszawskiego Budżetu Obywatelskiego już wiele razy. Poprzednia próba miała miejsce w 2024 r. Jednym z pomysłów zgłoszonych do ówczesnej edycji BO był projekt „Nowa Tęcza na placu Zbawiciela”. Autorem pomysłu był Linus Lewandowski, aktywista LGBT+ i założyciel stowarzyszenia Homokomando. To jego projekt „Łuk LGBT+” zwyciężył w 2025 roku.
Instalacja miała wówczas, tak jak teraz, kosztować ok. 700 tys. zł. Miała składać się z 6 różnokolorowych metalowych łuków zaprojektowanych przez Marcina Osieckiego, razem tworzących tęczę. Projekt obejmował też wywieszenie w czerwcu 2024 r. tęczowych flag w całej Warszawie – minimum jednej flagi na dzielnicę, w miejscach wskazanych przez urzędy dzielnic. Projekt przepadł jednak w głosowaniu.
Identyczna inicjatywa została zgłoszona do Budżetu Obywatelskiego także w 2023 r., wówczas pod nazwą „Roztęczamy Warszawę!”. Wtedy projekt również nie zebrał jednak dostatecznej liczby głosów.
- Przejdź do galerii: Nietypowe zabytki Warszawy - zdjęcia. Nie uwierzysz, że te obiekty objęto ochroną