Centrum Warszawy tonie w bazgrołach. Czy na wandali nie ma sposobu?

Pseudograffiti jest w Warszawie coraz więcej. W ścisłym, reprezentacyjnym centrum gruba warstwa bazgrołów pokrywa nawet zabytki. Wielu wandali bez żenady chwali się efektami swoich działań w mediach społecznościowych, a mimo to pozostają bezkarni. Czy sytuacja jest beznadziejna? Przykłady innych miast pokazują, że niekoniecznie.

Arka Koniecznego. Jak żyje się w ikonie architektury?

Trudno wyobrazić sobie miasta bez graffiti. To nieodłączna część miejskiego krajobrazu, miejskiego życia. Potrafi wiele – umie być sztuką, reklamą, sposobem upamiętnienia, narzędziem politycznego oporu. Jak jednak nazwać zwyczajne bazgroły szpecące budynki? Od pewnego czasu władze miast mówią o nich „pseudograffiti”, właśnie dla odróżnienia. Spróbujmy i my zatem odsiać ziarno od plew i odpowiedzieć na pytanie: jak walczyć z bazgrołami jako formą wandalizmu?

Pseudograffiti w Warszawie. Miasto sobie nie radzi?

Od ogłoszenia w połowie 2023 r. przez władze Warszawy programu walki z bazgrołami w stolicy miną niedługo trzy lata. Efekty? Cóż, nie imponują. Choć trudno o konkretne liczby, trudno nie zauważyć, że w centrum miasta pseudograffiti tylko przybywa. Gdy nasz fotoreporter przeszedł się ulicami na początku 2026 r. w poszukiwaniu zdewastowanych budynków, obiektów do fotografowania nie brakowało.

Graffiti w centrum Warszawy w 2026 r.
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator
Graffiti w centrum Warszawy w 2026 r.
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Gdy we wrześniu 2025 r. stolica wprowadziła możliwość uzyskania dofinansowania na usuwanie bazgrołów, wydawało się, że coś wreszcie się zmieni. Pod koniec roku miasto nieszczególnie miało się jednak czym chwalić. Jak przyznawali urzędnicy:

Program ruszył w tym roku i dotychczas wpłynęło niewiele wniosków. Tylko cztery spełniły wymogi formalne i mogły otrzymać dotacje.

Teraz wiele osób pokłada nadzieję w zapowiedzi działań na szczeblu rządowym. W marcu 2026 r. pod sejmowe głosowanie ma trafić ustawa, która pozwoli gminom usuwać pseudograffiti z budynków nawet bez zgody właścicieli. W teorii faktycznie może to być przełom, gdyż dziś miasta są bezradne wobec budynków należących do spółdzielni czy osób prywatnych, nie wspominając już o obiektach o nieustalonej własności. Nadal otwarte jednak pozostaje pytanie, czy gminy będą z tej możliwości korzystać. Usuwanie bohomazów to przecież spory koszt. Jak podaje warszawski Urząd Miasta:

Cena usługi jest różna w zależności od wybranej metody, rodzaju powierzchni i grubości warstwy usuwanej i oscyluje od 35 do 170 zł 1 m² w przypadku czyszczenia ciśnieniowego oraz od 60 do 450 zł za 1 m² za usuwanie laserowe.

Jak zwalczać pseudograffiti? Nowojorska policja: „Usuwać niezwłocznie”

Co robić, jeśli nie chcemy czekać na działania samorządowe czy rządowe? Chcąc walczyć z pseudograffiti, nie trzeba wyważać otwartych drzwi – w końcu zanim ten problem dotarł do Polski, mierzyły się z nim już inne kraje. Warto spojrzeć zwłaszcza na przykład Nowego Jorku, który przez wiele dekad toczył zażartą walkę z bazgrołami – i często odnosił sukcesy. W opublikowanym kilkanaście lat temu poradniku „Walka z graffiti” nowojorska policja mówi wprost: nieusunięte graffiti przyciąga kolejnych wandali.

Jeśli twój budynek został oszpecony graffiti: natychmiast zgłoś zdarzenie na policję; po sporządzeniu policyjnego raportu zaleca się niezwłoczne usunięcie graffiti, żeby zapobiec jego długotrwałej ekspozycji, co jest celem wandalizmu; praktyka pokazuje, że niezwłoczne usuwanie skutecznie zapobiega nawracaniu problemu.

Ta rada może w pierwszej chwili wydawać się nieintuicyjna – często jest przecież tak, że na świeżo wyczyszczonym czy pomalowanym murze zaraz pojawia się kolejny bazgroł. Kluczowa jest jednak wytrwałość. Nawet jeśli po pierwszym czy drugim zamalowaniu pseudograffiti powraca, wandale w końcu się zniechęcają. Zależy im przecież na widoczności swoich „dzieł”, więc wolą przenieść się gdzieś, gdzie łatwiej to osiągną. Potwierdzają to liczne przykłady, także z Polski.

Czasem stałe i szybkie reagowanie na dewastację zniechęca grafficiarzy. Tak było w przypadku szczytów kilku budynków przy ulicy Zielińskiego. Po kilkukrotnym natychmiastowym usunięciu napisów przez firmę serwisującą, lokalni „twórcy” sobie odpuścili

– pisano w 2020 r. w lokalnej gazecie „Nasze Południe. Magazyn mieszkańców wrocławskich spółdzielni”.

Dla osób chcących walczyć z pseudograffiti nowojorska policja ma jeszcze dwie rady. Pierwsza: wandali skutecznie odstrasza monitoring. Nie daje oczywiście stuprocentowej gwarancji, że problem nie wróci, jednak praktyka udowadnia, że miejsca jasno oświetlone i objęte zasięgiem kamer znacznie rzadziej padają ofiarą pseudografficiarzy.

Druga rada brzmi: w walce z bazgrołami pomaga powłoka antygraffiti. Po pokryciu odpowiednim środkiem mur staje się dużo łatwiejszy do umycia, a farba mniej wsiąka. Tej metody nie da się niestety zastosować na wszystkich budynkach (problem jest zwłaszcza z zabytkami), jednak często się sprawdza. Potwierdzają to np. władze Katowic:

Jednym ze sposobów na ochronę miejsca przed nielegalnym graffiti jest zastosowanie specjalnej powłoki zabezpieczającej. Dzięki tej technologii usunięcie malunku jest dużo prostsze i szybsze. Tak więc wandale w takim miejscu marnują tylko swoje farby

– wyjaśniał w 2024 r. Piotr Handwerker, dyrektor Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów w Katowicach. Przykładem skuteczności powłok antygraffiti może być też Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie: gdy zaledwie miesiąc po otwarciu gmachu pojawiły się na nim bazgroły, zniknęły bez śladu jeszcze tego samego dnia.

Graffiti na Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator Graffiti na Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Przeszkadzają ci bazgroły? Działaj

Gdy zagłębić się w temat walki z pseudograffiti w Polsce, jedno szybko staje się jasne: ten, kto naprawdę chce walczyć z bazgrołami w swoim otoczeniu, musi zająć się tym sam. Czekanie na reakcję zarządcy budynku często mija się z celem – wielu z nich pseudograffiti nie przeszkadza lub są zniechęceni do walki z nim, uważając, że zamalowywanie bazgrołów to tylko strata pieniędzy. Dlatego tak ważna jest inicjatywa mieszkańców, ich aktywność i wytrwałość w działaniu.

Od czego zacząć? Najważniejsze zasady to:

  • znajdź sojuszników – inne osoby, które też chcą zaangażować się w walkę z pseudograffiti;
  • zainteresuj problemem właściciela czy zarządcę budynku – wysyłaj pisma, pojawiaj się na walnych zebraniach, zorganizuj spotkanie i omówcie dostępne możliwości;
  • zwróć się o wsparcie do lokalnych dziennikarzy – nagłaśnianie problemu nieraz skłania urzędników i służby do działania;
  • szukaj poparcia wśród miejscowych radnych – poparcie dla sprawy wśród urzędników i polityków otwiera wiele drzwi;
  • reaguj niezwłocznie – natychmiast zgłaszaj pseudograffiti policji, upewnij się, że zgłoszenie zostało przyjęte;
  • nie działaj samowolnie – zamalowywanie czy usuwanie bazgrołów na własną rękę może uszkodzić budynek, a na pewno doprowadzi do konfliktu z zarządcą obiektu.

Pamiętaj, że warto mieć otwarty umysł i próbować nawet nietypowych pomysłów. Przykładowo w 2025 r. jedna ze spółdzielni mieszkaniowych na warszawskim Żoliborzu wyznaczyła nagrodę pieniężną za pomoc w ustaleniu sprawców powtarzających się aktów wandalizmu. To również metoda jakby żywcem przeniesiona z Nowego Jorku, gdzie działa specjalna infolinia do zgłaszania bazgrołów, a zgłaszający ma szansę otrzymać nawet 500 dolarów. Nowy Jork umożliwia też chętnym mieszkańcom korzystanie z programu darmowego usuwania pseudograffiti. To z pewnością poważna zachęta do usuwania bohomazów. Być może taki program sprawdziłby się również w Polsce?

Podcast Architektoniczny
Maciej Kowalczyk: Kultura konkursów architektonicznych w Polsce. A także jej brak
Architektura Murator Google News