Spis treści
- Analizy droższe niż przewidywano, impas w przetargu
- To ma być techniczny fenomen, czyli droga krajowa z duszą ekspresówki
- 298 wypadków w siedem lat. Czy sądeczanka zatrzyma czarną serię na DK75?
- Dlaczego potrzebne są nowe analizy dla przebiegu sądeczanki?
- Ta droga to gospodarcze być albo nie być Nowego Sącza
Analizy droższe niż przewidywano, impas w przetargu
Najświeższe informacje dotyczą prób wyłonienia wykonawców, którzy przeanalizują alternatywne trasy dla dwóch newralgicznych odcinków sądeczanki. Chodzi o fragmenty między Uszwią a Wytrzyszczką (odcinek II o długości 19,7 km) oraz Łososiną Dolną a Tęgoborzem (odcinek IV liczący 9,2 km). Do analizy możliwości poprowadzenia drogi nowym śladem zgłosiły się trzy firmy, jednak ich oferty finansowe to zimny prysznic dla inwestora.
Skala rozbieżności jest szczególnie widoczna na przykładzie odcinka IV.
Na realizację dodatkowych analiz dla tego fragmentu GDDKiA zaplanowała kwotę 373 920 zł. Tymczasem jedyny zainteresowany wykonawca, firma Protechnicon, wycenił swoje usługi na 936 030 zł, co niemal trzykrotnie przekracza założony budżet.
Podobna sytuacja ma miejsce na odcinku II, gdzie budżet wynosi 782 772 zł, a złożone oferty również się w nim nie mieszczą. Odcinek II Uszew - Wytrzyszczka (19,7 km) - oferty złożyli Multiconsult Polska - 1 226 310 zł i DATABOUT - 891 750 zł.
Obecnie trwa badanie poprawności tych dokumentów, po czym zapadną decyzje o dalszym sposobie postępowania.
- Czytaj też: Koniec komunikacyjnego wykluczenia. Tak powstanie legendarna sądeczanka, którą szybciej dojedziemy do A4
To ma być techniczny fenomen, czyli droga krajowa z duszą ekspresówki
Choć sądeczanka formalnie nie będzie drogą ekspresową (nie otrzyma oznaczenia „S”), to pod względem technicznym i użytkowym ma jej w niczym nie ustępować. Projekt, przygotowywany od 2016 roku, zakłada budowę trasy o dwóch jezdniach, z dwoma pasami ruchu w każdym kierunku. Co ważne dla inżynierii tej drogi, wjazd i zjazd na nią będzie odbywał się wyłącznie poprzez bezkolizyjne węzły.
W praktyce oznacza to, że kierowcy otrzymają standard podróżowania tożsamy z drogami szybkiego ruchu, co wyeliminuje konieczność hamowania przed skrzyżowaniami czy niebezpieczne manewry skrętu w lewo. Pierwszy powiew tej nowoczesności pasażerowie poczuli już w styczniu 2025 roku, kiedy to do użytku oddano pierwszy, 3-kilometrowy fragment trasy łączący DK94 w Jasieniu z Okocimiem.
- Polecamy też: Gdzie nie powstanie nowa zakopianka? GDDKiA publikuje listę terenów zakazanych dla nowej S7 w Małopolsce
298 wypadków w siedem lat. Czy sądeczanka zatrzyma czarną serię na DK75?
Argumenty za budową sądeczanki to nie tylko wygoda, ale przede wszystkim przerażające statystyki. Obecna DK75 jest jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg w regionie. Dane z lat 2017-2024 są bezlitosne, bo na 47-kilometrowym odcinku między Brzeskiem a Nowym Sączem doszło do 298 wypadków. Zginęły w nich 34 osoby, a 439 zostało rannych (z czego 127 odniosło ciężkie obrażenia).
Statystycznie na tej trasie giną średnio cztery osoby rocznie, a co czwarta ofiara to pieszy. Nowa trasa ma radykalnie zmienić tę sytuację. Bezkolizyjne rozwiązania i rozdzielenie jezdni wyeliminują główne przyczyny tragedii - nieprawidłowe wyprzedzanie, wymuszanie pierwszeństwa czy błędy wynikające ze zmęczenia kierowców, którzy na nowej, komfortowej trasie będą mieli znacznie lepszą widoczność.
- Zobacz też: Mosty, estakady i las filarów – tak, za 1,7 miliarda złotych powstaje oczekiwany krakowski rozdzielacz ruchu
Dlaczego potrzebne są nowe analizy dla przebiegu sądeczanki?
Obecna sytuacja projektowa jest wynikiem splotu decyzji administracyjnych i protestów społecznych. Mimo że w grudniu 2025 roku Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska utrzymał w mocy decyzję środowiskową dla wariantu C, Minister Infrastruktury zlecił opracowanie dodatkowych analiz.
To ukłon w stronę mieszkańców i samorządów, którzy zgłaszali liczne uwagi do wyznaczonego przebiegu. Zadaniem projektantów będzie przygotowanie dwóch nowych propozycji przebiegu dla spornych odcinków, które zostaną porównane pod kątem społecznym, środowiskowym, technicznym i ekonomicznym. Celem jest znalezienie rozwiązania kompromisowego, które pozwoli na kontynuację prac bez dalszych konfliktów.
- Sprawdź też: Ostatnie 40 kilometrów dzieli nas od ekspresowego przejechania Wybrzeża. Oto data otwarcia całej S6
Ta droga to gospodarcze być albo nie być Nowego Sącza
Budowa sądeczanki to dla regionu projekt cywilizacyjny. Nowy Sącz jest obecnie jednym z największych miast w Polsce, które nie posiada dostępu do dwujezdniowej drogi krajowej. Brak sprawnego połączenia z autostradą A4, Krakowem i Tarnowem to ogromna bariera dla rozwoju trzeciego co do wielkości miasta w Małopolsce.
Potencjał gospodarczy regionu jest duszony przez obecną przepustowość DK75. Codziennie trasą tą poruszają się tysiące aut, a w samej okolicy stolicy Sądecczyzny natężenie ruchu sięga 21,6 tysiąca pojazdów na dobę. To właśnie tam swoje siedziby mają liczne firmy produkcyjne i transportowe, dla których każda minuta spędzona w korku to realna strata finansowa.
Sądeczanka to inwestycja o strategicznym znaczeniu dla turystyki i gospodarki południowej Polski. Finał tej inwestycji będzie oznaczał nie tylko krótszy czas przejazdu do Łubnego czy Nowego Sącza, ale przede wszystkim spokój dla tysięcy mieszkańców żyjących dziś w cieniu niebezpiecznej trasy.