Spis treści
Balkonowa ekspresja vs. przyzwyczajenia
Z daleka od razu przyciąga wzrok. Podczas jazdy obwodnicą – nawet gdy nie rozglądamy się na boki – blok wręcz łaskocze w kąciki oczu. Dlaczego? Bo z oddali wygląda tak, jakby za chwilę miał się rozsypać albo jakby właśnie trwała jego rozbiórka.
Czytaj także: Olbrzymi zakątek bloków–pisanek wyrósł w Krakowie. Nieznane oblicze dzielnicy: tak się żyje „po drugiej stronie tunelu”
Jesteśmy przyzwyczajeni do ortogonalności architektury, szczególnie tej mieszkaniowej. Powodów, dla których budynki wznosi się z poszanowaniem kąta prostego, można wymieniać bez końca: większa stabilność konstrukcji, prostsze projektowanie, łatwiejsza realizacja, powtarzalność kondygnacji. Diagonalne zabiegi najczęściej stosowane są jako eksperyment formalny czy przejaw dekonstruktywistycznej estetyki. Rzadziej bywają funkcjonalne, częściej widowiskowe. Dlatego spodziewamy się ich raczej w budynkach użyteczności publicznej – operach, teatrach, muzeach.
Znacznie mniej naturalnie nasze oko odbiera podobne sztuczki w architekturze mieszkaniowej. Jeszcze mniej naturalnie wtedy, gdy mamy do czynienia z blokiem z lat 90., otoczonym zbyt dużą konkurencją, żeby w pełni wybrzmieć w miejskim krajobrazie. Mało kto spodziewałby się po nim takiej, nazwijmy to, "balkonowej ekspresji".
Tu każdy budynek gra do własnej bramki
Zabudowa krakowskich Bronowic ogólnie nie należy do łatwych w odbiorze. O nasz uwagę walczą przeróżne obiekty. Bliskość centrum sprawia, że gdzieniegdzie wyrastają biurowce, które zostają wciśnięte w stosunkowo zwartą tkankę mieszkaniową. Swoją obecność zaznacza też lotnisko w Balicach, regularnie zawieszając nad dzielnicą sylwetki wielkich samolotów. Do tego dochodzi budowa centrum przesiadkowego, która na razie objawia się głównie utrudnieniami: wygrodzeniami, ciężkim sprzętem, tymczasową organizacją ruchu. Dorzućmy do tego mosty, obwodnicę i otwarte przestrzenie, które sprawiają, że spacerując po centralnej części Bronowic, czujemy się bardzo... malutcy. Nie pomaga też detal architektoniczny. Wielu budynkom towarzyszy niejasna geometria i niezrozumiałe decyzje dotyczące kształtowania kubatury.
Pod tym względem blok przy ul. Gabrieli Zapolskiej 42 może czuć się całkiem swobodnie. Jego najbliższym sąsiadem jest obłożony szkłem i aluminium Salwator Tower - apartamentowiec o charakterystycznej, schodkowej bryle zwieńczonej cylindryczną wieżą. Nieco dalej rozciąga się osiedle Stańczyka, inwestycja, która od lat budzi mieszane emocje. Część mieszkańców zarzuca jej nadmierne zagęszczenie zabudowy i odcięcie dawnych pieszych skrótów. Pojawiają się też głosy krytykujące akustykę mieszkań oraz monotonną, szarą kolorystykę elewacji. Oglądając skupisko budynków z daleka, można odnieść wrażenie, ze grają do zupełnie innych bramek.
Mimo łatwego połączenia z centrum krajobraz jest tam raczej podmiejski, wpływa na to też bliskość tego całego kompleksu Castorama-Ikea-galeria i tak dalej. Ta część Bronowic to nie jest ani typowe nowe budownictwo, ani przytulny babciowy PRL. Mam wrażenie, że to miało być nowoczesne, ale w przyspieszonym tempie się zestarzało.
- mówi Marta, która przez jakiś czas mieszkała w „bloku z tańczącymi balkonami”.
Do braku pionów da się przyzwyczaić?
Mieszkańcy przyznają, że niestandardowy wygląd i układ elewacji niespecjalnie wpływa na ich codzienność. Do zakrzywionej w pionie zabudowy balkonów można się przyzwyczaić. Podobnie jak do przesuniętych względem siebie otworów drzwiowych, które również nie rzutują bezpośrednio na komfort życia. Brak większego zainteresowania medialnego sugeruje z resztą, że budynek skutecznie wtopił się w rytm Bronowic i nie budzi już powszechnego zdziwienia.
Sam blok powstał pod koniec lat 90. W 2004 roku przy ulicy Zapolskiej 44 rozpoczęła się budowa Centrum Biznesu Brama Bronowicka, również spod kreski małżeństwa Nowakowskich. Obecnie oba obiektu współtworzą kompleks potocznie zwany Bramą Bronowicką.
Czytaj także: To ceglany kuzyn sopockiego Krzywego Domku. Falujący hotel w Gdańsku wygląda, jakby giął się na wietrze
W 2021 roku północno-wschodnia elewacja bloku została poddana termomodernizacji, której podjęła się firma Wróblik. Butelkową zieleń najwyższych kondygnacji zastąpiła szarość. Właściciel firmy, Krzysztof Wróbel, mówi, że w planach jest termomodernizacja całego budynku. Na pytanie o los charakterystycznych balkonów odpowiada, że pozostaną one w niezmienionej formie - mimo że będzie to wymagało od wykonawców niemałej gimnastyki.
Kim byli projektanci bloku w Bronowicach?
Zofia i Wiesław Nowakowscy należeli do grona silnie rozpoznawalnych krakowskich architektów drugiej połowy XX wieku. Przez wiele lat prowadzili wspólną działalność projektową. Zofia była wieloletnią wykładowczynią Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej i wychowawczynią kolejnych pokoleń architektów. Za swoją działalność projektową i naukową została uhonorowana m.in. Krakowską Nagrodą SARP za wybitną twórczość architektoniczną. Współtworzyła nagrodzone przez Ministerstwo Budownictwa studenckie budynki mieszkalne w Krakowie, domy studenckie dla Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Kolegium Polonijne Uniwersytetu Jagiellońskiego w Przegorzałach.
Czytaj także: Architekci na krakowskich cmentarzach. Tutaj spoczywają Szyszko-Bohusz, Zin, Cęckiewicz
Wiesław Nowakowski był z kolei aktywnym członkiem Stowarzyszenia Architektów Polskich i uczestnikiem licznych konkursów architektonicznych. Pozostawił po sobie liczne realizacje mieszkaniowe w Krakowie, m.in. przy ulicach Krowoderskiej, Retoryka, Wietora i Dietla. Jest także autorem projektu Hotelu pod Kopcem w Krakowie oraz Transgranicznego Centrum Edukacji i Biblioteki w Chełmie.