Microdosing krakowskiego dziegciu, czyli dlaczego nie możemy mieć ładnych rzeczy? Zabytek pod czerwoną farbą

Dawne Seminarium Śląskie w Krakowie doczekało się renowacji, choć wcale nie tak łagodnej i niezauważalnej, jak utrzymują autorzy projektu. Obecny gmach SWPS-u to modernistyczne dzieło krakowskich legend, Zygmunta Gawlika i Franciszka Mączyńskiego. Świetnie, że zabytek wciąż funkcjonuje. Jednak wkrótce po otwarciu mur przykrył wielki niewybredny napis promujący wydarzenie w Krakowie. Dlaczego tak łatwo jest niszczyć dziedzictwo?

Blaski i cienie obserwacji remontów

Przez ostatni rok przy Alejach można było oglądać w Krakowie lifting modernistycznego gmachu Seminarium Śląskiego, które obecnie działa jako krakowska filia Uniwersytetu SWPS.

Zobacz także: Faluje, bo stoi nad rzeką. Nazywa się łódź, a jest domem. Krakowska willa Bateau Bateau

Oglądaliśmy rozdziały drastyczne, gdy z zabytkowych murów wymontowano wszystkie oryginalne ramy okienne, a z wnętrz wyzierały gołe ściany pomieszczeń skute do gołej cegły. Patrzyliśmy, gdy zdemontowano schody przy wejściu głównym. To część procesu. Adaptacja budynku do potrzeb nowej uczelni (wcześniej urzędował tu Uniwersytet Jagielloński) musiała się odbyć jakimś kosztem, by budynek mógł służyć dalej, czyli żyć dłużej. Coś za coś.

Zresztą, kto mieszka w Krakowie, ten wie, że to służby konserwatorskie pozwalają tu inwestorom na znacznie więcej. Na przykład na burzenie modernizmu przy samych Błoniach.

Ale oglądaliśmy też przecież rozdziały optymistyczne, gdy poszarzała elewacja seminarium odzyskała piaskowy kolor. Gdy oryginalne okucia bram i drzwi odzyskały połysk i oryginalny kolor smoków i ryb. Gdy zainaugurowano otwarcie budynku dniami otwartymi dla mieszkańców i gdy Seminarium Śląskie znów zaczęło tętnić życiem.

Za projekt nowego życia budynku odpowiada pracownia B2 Studio.

Seminarium Śląskie w Krakowie
Autor: Julia Dragović/ Archiwum prywatne W trakcie remontu

Kto to wszystko oglądał, ten się cieszył, że w końcu ktoś dostrzegł wartość w modernizmie krakowskim, a nawet dostrzega w nim miejsce odpowiednie i reprezentacyjne dla siedziby prywatnego uniwersytetu. Nie trwało to długo, bo z plakatów kolektywu Ćpaj Stajl, którymi obklejono pół centrum miasta, "Pier**lony mixtape" rozlał się na świeżo wyremontowany mur SWPS-u wielkimi czerwonymi literami. I parę tygodni później wciąż tu jest. Przypomina nam dobitnie, że w Krakowie nie możemy po prostu mieć ładnych rzeczy, a dziedzictwo architektoniczne miasta nie może po prostu być zadbane. Kraków, w wiecznym rozkroku między miłością i nienawiścią do skansenu, skazany jest na microdosing dziegciu w postaci głupoty i ignorancji - przyjmowanie ich stale w małych terapeutycznych dawkach, by wyrobić wyższą tolerancję na jej przejawy w przestrzeni publicznej.

I nie chodzi nawet o to, że prywatna placówka, której przecież nie zbywa funduszy będzie musiała wyłożyć pieniądze na farbę. Nie chodzi też o to, że nie jest to graffiti, które cokolwiek by za sobą niosło - choćby krytykę prywatnej edukacji wyższej. Chodzi o to, że Kraków zapomniał, że kiedyś był drugim ośrodkiem architektonicznym w kraju; że połowa, jeżeli nie więcej, mieszkańców miasta nie wymieni pewnie nawet jednego nazwiska krakowskiego architekta. Chodzi o to, że w Krakowie po prostu nie możemy mieć ładnych rzeczy.

Zobacz także: Tak dorastał najstarszy dom w Krakowie. Wokół biegały świnie, z kranów lało się piwo, za rogiem wznoszono modlitwy

Uniwersytet SWPW w Krakowie, dawne Seminarium Duchowne
Autor: Piotr Krajewski/ Materiały prasowe
Seminarium Śląskie w Krakowie
Autor: Julia Dragović/ Archiwum prywatne

Seminarium Śląskie i krakowska śmietanka

Gmach Seminarium Śląskiego to jedna z modernistycznych perełek przy międzywojennych Alejach, przy których stoją przecież m.in. Muzeum Narodowe czy Biblioteka Jagiellońska. Powstał w latach 1926-1928 według projektu Zygmunta Gawlika i Franciszka Mączyńskiego, ale to nie koniec wielkich nazwisk, bo płaskorzeźby na attyce to dzieło bodajże najwybitniejszego rzeźbiarza pierwszej połowy XX wieku, Xawerego Dunikowskiego. Elewację i reprezentacyjny portal zdobi oczywiście więcej rzeźbionych detali, ale tymi, na który koniecznie trzeba zwrócić uwagę są elementy kute - to Gawlikowe znaki rozpoznawcze. Wejście zdobią świeżo odrestaurowane miedziane smoki w bramie i ryby przy drzwiach. Rzeźbiarskie detale zachowała również obecna aula.

Podczas renowacji architekci z B2 Studio zdecydowali nie dodawać od siebie wiele i uszanować koncepcję modernistycznych kolegów. Dziś budynek niegdyś pozamykanego seminarium ma szansę stać się nieco bardziej otwarty na miasto. Jest kawiarnia, są przestrzenie wspólne - choć przede wszystkim dla studentów. W projekcie uwzględniono taras na dachu. Na ten moment nie został zrealizowany, choć dach przystosowano. Niewykluczone, że w przyszłości SWPS wróci do pomysłu.

Według naszych informacji, sprawa bazgrołów została zgłoszona na policję.

Źródła: Krakowski Szlak Modernizmu, B2 Studio

Zobacz także: Dom pod kominami, kobieta ze sztuczną szczęką i Wszystko-Bohusz. Tą budową żył cały Kraków. Dekadę później nie było już o czym mówić