Architektura MuratorRealizacjeDom za Dachem w Krakowie

Dom za Dachem w Krakowie

Skośny dach podyktowany decyzją o warunkach zabudowy architekci potraktowali jako punkt wyjścia dla idei całego projektu. Zaproponowali megastrukturę schodzącą prawie do samej ziemi, która przy okazji osłania prywatną część domu od ulicy i sąsiadujących zabudowań.

Dom za Dachem w Krakowie
Dom za Dachem, proj. Superhelix Pracownia Projektowa; fot. Bartłomiej Drabik
Dom za DachemKraków
AutorzySuperhelix Pracownia Projektowa, architekt Bartłomiej Drabik
KonstrukcjaMarcin Matoga – Konstrukcje Budowlane
Powierzchnia użytkowa189.0 m²
Data realizacji (koniec)2018

Zlokalizowany w podmiejskiej strefie Krakowa budynek jest częścią osiedla składającego się z 10 domów jednorodzinnych. W celu zapewnienia prywatności mieszkańcom, od strony drogi dojazdowej oraz północnych sąsiadów obiekt schowany został za połacią dachu schodzącą prawie do samej ziemi, co tłumaczy jego nazwę – Dom za Dachem. Tę część obsadzono rozchodnikami, a na dobrze nasłonecznionej części południowej zamontowano ogniwa fotowoltaiczne.

Zielony dach posiada spadek 45 stopni. Zdecydowanie łatwiejszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie tradycyjnego zielonego dachu płaskiego, jednak na to nie zezwalały warunki zabudowy – dach musiał być skośny. Takie rozwiązanie było wyzwaniem technicznym i finansowym, ale dzięki temu powierzchnia dachu zielonego znacznie przekroczyła powierzchnię terenu zajętą przez budynek. Można powiedzieć, że oddano naturze z nawiązką to, co jej zabrano – tłumaczy autor obiektu Bartłomiej Drabik z pracowni Superhelix.

Od strony południowej zwraca uwagę konstrukcja z drewna klejonego z ukośnie prowadzonymi elementami oraz podcięciami przy brzegach dachu. Jest ona wyeksponowana nie tylko na zewnątrz, ale przenika też do środka obiektu. Elewacja została pokryta deską z cedru kanadyjskiego, które z czasem nabierze szlachetnej patyny i zmieni swój kolor na srebrno-szary, nie trzeba więc poddawać go kosztownej i czasochłonnej konserwacji. Zielony dach także nie potrzebuje pielęgnacji, nie trzeba go podlewać, a długotrwałe suche okresy nie są mu straszne, gwarantuje to zacieniona północna ekspozycja oraz naturalna retencja wody rozchodników.

Ten dwukondygnacyjny dom o powierzchni 189 m2 zaprojektowano na rzucie prostokąta. Na parterze znalazł się garaż, strefa dzienna i kuchnia. Na tym poziomie zlokalizowano także pokój gościnny, toaletę oraz pomocnicze pomieszczenia gospodarcze. Z kolei na piętrze usytuowana została sypialnia z garderobą i łazienką, dwa pokoje dla dzieci z osobną łazienka oraz bawialnia.

Dom ze starej stodoły projektu Wrzeszcz Architekci Architekci wykorzystali cegłę ze starej poniemieckiej stodoły, tworząc współczesny dom dla młodej rodziny z dwójką dzieci inspirowany tradycyjnym budownictwem Wielkopolski.
Zet Dom w warszawskim Wawrze Wśród heterogenicznej zabudowy willowej dzielnicy Warszawy powstał neomodernistyczny dom obłożony białym klinkierem. Za projekt obiektu odpowiada pracownia Paweł Lis Architekci.
Dom na skarpie w Płocku Dom na skarpie to jedna z ostatnich realizacji warszawskiej pracowni MAG Architekci. Wkomponowany w zbocze budynek, otwiera się dużym przeszkleniem na malowniczy krajobraz starorzecza Wisły.
Dom Polny na Mazowszu Inspiracją dla architektów stał się kamienny mur znaleziony na działce. Podobnym materiałem wykończono frontową elewację, z którą kontrastują biała bryła dachu i wykonana z wielkoformatowych płyt posadzka tarasu – pisze Magdalena Pios.
Podążając za słońcem – o koncepcji Domu Kwadrantowego Robert Konieczny Punktem wyjścia była działka o regularnym kształcie, położona na przedmieściach wśród przeciętnej zabudowy jednorodzinnej. Usytuowaliśmy na niej prostopadłościenną bryłę, odpowiadającą życzeniom inwestorów pod względem programu funkcjonalnego. Następnie obróciliśmy część należącą do parteru, aby uzyskać możliwie jak największą prywatność od strony drogi – pisze Robert Konieczny.
Przestrzeń poruszeń – o Domu Kwadrantowym Marcin Szczelina Jeśli spojrzymy na architekturę jako na naukę o przekształcaniu przestrzeni, okaże się, że ruch jest jej nieod-łącznym elementem. Im bardziej daje się przekształcać, tym lepiej odpowiada na zmieniające się potrzeby. Ruchome części to potencjał. Dzięki ich obecności tworzy się silniejsza interakcja między użytkownikami a budynkiem – pisze Marcin Szczelina.