Spis treści
Nostalgia domków letniskowych
„Takich wczasów już nie ma” – taki tytuł nosi artykuł opublikowany na portalu Noizz, który przytacza fragmenty książki „Ostatni turnus. Pocztówki z czasów PRL-u autorstwa Marcina Wojdaka”. W artykule książka określana jest jako nostalgiczny przewodnik, prowadzący czytelnika przez ośrodki wypoczynkowe i architektoniczne perełki z czasów PRL. O postpeerelowskich ośrodkach Wojdak pisze:
"Poobijane, zużyte kilkudziesięcioma sezonami funkcjonowania, pozornie brzydkie, ale z ogromnymi pokładami wspaniałości ukrytymi głęboko pod schodzącą farbą i schowanymi za przybrudzoną firanką."
Czytaj także: Spacer śladami kultowych ośrodków wczasowych Ustronia - i nie tylko. Podpowiadamy, co tu zobaczyć w majówkę
Zespoły domków letniskowych, owianych współcześnie zasłoną nostalgii, zostają tu przedstawione jako zaczyn do powstania letnich społeczności. Na stołówkach, nad brzegiem jeziora czy na werandach zawiązują się turnusowe relacje. Jedni wracają tu po raz kolejny, inni debiutują jako wczasowicze. Tworzona w ten sposób społeczność jest płynna i zmienna.
Co stanie się z tym obrazem – relaksem w otoczeniu natury, urlopem spędzanym w zespołach domków wypoczynkowych – jeśli wprowadzimy do niego pojęcie własności prywatnej i luksusu?
Luksusowa enklawa na Mazurach
Spoglądając z lotu ptaka na enklawę domów wypoczynkowych Kownatki Lake House, zaprojektowaną przez pracownię ARCHMONDO, widać, że priorytetem było zapewnienie właścicielom dostępu do zieleni i spokoju. Każdy dom jest wyposażony w rozległy, prywatny teren zielony; kameralne „zagajniki” pomiędzy działkami i otwarte przestrzenie dają szansę na stworzenie „letniej wspólnoty”. Całość, obejmująca 36 ha, zawiera około 14 ha przestrzeni wspólnej, pełniącej funkcję otwartej strefy rekreacyjnej dla mieszkańców. Za projekt zieleni odpowiadało studio topoScape. Inwestorem jest deweloper ROHE.
Pierwszy etap realizacji objął budowę 20 domów o powierzchni 90–110 m². Docelowo inwestycja ma liczyć aż 133 domy z infrastrukturą rekreacyjną - planowany jest pomost, siłownia, boiska do paddla i siatkówki, korty tenisowe, a w kolejnych etapach też restauracja i strefa wellness. Krajobraz zaprojektowano jako "nowoczesną interpretację wiejskiego ogrodu mazurskiego", przy czym układ nasadzeń i ścieżek dostosowano do istniejącego drzewostanu. Zachowano też te drzewa, które pierwotnie planowano wyciąć.
Schemat mazurskiego domu
Punktem wyjścia do architektury domów jest dobrze rozpoznawalny schemat mazurskiego domu: zwarta bryła, czytelny dach, proporcje zakorzenione w lokalnym budownictwie. Architekci zastrzegają jednak, że nie zostaje on odtworzony:
Głównym założeniem było stworzenie prostej, ponadczasowej formy, nawiązującej do tradycyjnych mazurskich domów. Nie było oczywiście mowy o rekonstrukcji czy stylizacji, tradycyjny archetyp potraktowaliśmy jako strukturę pojęciową, którą poddaliśmy współczesnej interpretacji.
Bryła jest prosta i zamknięta, podporządkowana minimalizmowi. W tak bardzo ograniczonym języku projektowym, każdy błąd byłby widoczny, dlatego projekt opiera się szczególnie na dyscyplinie. Forma domu została tak ukształtowana, żeby nie zakłócać istniejących relacji widokowych i ingerować w otoczenie tylko w niezbędnym zakresie.
Opalane drewno i lekkie aluminium
Wnętrze rozwija podobną logikę. Układ funkcjonalny jest skondensowany i podporządkowany maksymalnemu wykorzystaniu kubatury. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni udało się zmieścić pełny program domu jednorodzinnego. Kluczowe jest tu otwarcie strefy dziennej, wprowadzenie antresoli, ograniczenie komunikacji do minimum. Jak podkreśla architekt Piotr Kowalczyk:
Za godną uwagi uważam kompaktowość układu funkcjonalnego. Dążyliśmy do możliwie precyzyjnej organizacji przestrzeni oraz pełnego wykorzystania dostępnej kubatury.
Czytaj także: Dom letniskowy nad jeziorem wykończony blachą. Z dala od miejskiego zgiełku i z widokiem na pasące się owce
Elewacja działa w dwóch porządkach materiałowych. Opalane drewno modrzewiowe wnosi fakturę i unaocznia zmienność materiału w czasie, aluminium odpowiada za refleksyjność i lekkość optyczną. Przy tak ograniczonych środkach ciężar architektury przenosi się na detal, który staje się głównym nośnikiem wyrazu i spina całość w spójny, kontrolowany system.
W projekcie zdecydowano się na technologię prefabrykacji żelbetowej, uznając ją za najlepiej odpowiadającą logice architektury i warunkom terenu. Rozwiązanie to pozwoliło ograniczyć uciążliwość prac budowlanych i chronić naturalne podłoże działki. Prefabrykowane elementy konstrukcyjne pełnią również funkcję wykończeniową – zrezygnowano z tynków, eksponując surową fakturę betonu we wnętrzach. Choć na etapie koncepcji rozważano inne metody wznoszenia budynków, prefabrykacja okazała się najbardziej racjonalna. W projekcie zastosowano także element eksperymentalny – fasadę wentylowaną – rzadko spotykaną w tego typu realizacjach.
Zaczyn społeczności, czy obietnica prywatności?
Zapytany o to, czy zmieniłby coś w swojej realizacji, architekt odpowiada:
"Na obecnym etapie nie dostrzegam elementów wymagających korekty, jednak traktuję zrealizowany obiekt jako strukturę podlegającą próbie czasu. Dopiero po kilku latach będzie można rzetelnie ocenić, w jaki sposób materiały i detale reagują na eksploatację."
Próba czasu wydaje się również kluczowa dla ewentualnej, przyszłej wspólnoty. O ile „publiczne enklawy” domków wczasowych – jak przywołane ośrodki z czasów PRL – były z założenia nastawione na kontakt z innymi wczasowiczami, tutaj sprawa wygląda inaczej. Mimo planowanych boisk i restauracji, mamy do czynienia z (luksusową) własnością prywatną, a więc z trwałą relacją „mój teren – twój teren”. Każdy dba o swoje rośliny, miejsca postojowe, oświetlenie, własne meble ogrodowe.
O rozmieszczeniu domów architekci mówią:
Dążyliśmy do uniknięcia schematycznego, powtarzalnego układu zabudowy, który jest niestety częstym mankamentem współczesnych inwestycji deweloperskich. Proces ten wymagał wielokrotnych korekt. Wszystko po to, by ograniczyć ingerencję w zieleń do absolutnego minimum oraz wykreować nieoczywiste, kameralne relacje przestrzenne.
Przyjęty układ rzeczywiście sprzyja wrażeniu luzu, odpoczynku i organiczności. „Rozrzucenie” domów wśród zieleni zachęca do „zgubienia się” w otoczeniu przyrody i sąsiednich domków, których docelowo będzie aż 133. Czy przeszkodzą w tym grodzenia, drogie i luksusowe wyposażenie, i wysoki standard? To pytanie musi pozostać otwarte, przynajmniej do czasu ukończenia przywołanej już próby czasu. Być może jednak współczesny model luksusowego wypoczynku rządzi się innymi prawami, niż kiedyś. W przyszłości, kiedy nowe zasady staną się bardziej przejrzyste, prawdopodobnie „odseparują” nowe założenia od romantycznej wizji przeszłości.