Nowa siedziba TVP w Warszawie

i

Autor: Wojciech Kryński Nowa siedziba TVP w Warszawie

Nowa siedziba TVP w Warszawie

2009-05-26 2:00

Architektura budynku TVP jest jednocześnie rozrywkowa (tańcząca wieża z przodu, łukowy mostek z tyłu), publicystyczna (dialog z architekturą Gehry’ego poprzez przaśne naśladownictwo) i fabularna (opowieść o tym, jak z pozornie jednorodnej, walcowatej bryły – wypryskuje bogactwo przeróżnych kształtów, atakujących podchodzących ludzi).

Czwarta władza to określenie, które przypadło do gustu ludziom mediów. W naszym kraju ich samouwielbienie dorównuje już chyba megalomanii architektów. Wizyta w siedzibach największych medialnych koncernów jest jak wkroczenie do innego świata. Idąc do teatru czy filharmonii, przygotowani jesteśmy na otoczenie pełne blichtru, luster i złoceń. Za kulisami świat jest jednak diametralnie różny. Spektakl szykowany jest dla widza, nie dla aktorów. Tymczasem budynki mediów całe chcą być przedstawieniem. Ludzie, którzy tam pracują sprawiają wrażenie jakby kamery przekazywały ich obraz wprost do kablowych sieci telewizyjnych. Ale także i tu są hity i kity. Hitem kilka lat temu był biurowiec Agory („A-m” 4/02). Kit zaś to nowa siedziba TVP.Jej architektura jest jednocześnie rozrywkowa (tańcząca wieża z przodu, łukowy mostek z tyłu), publicystyczna (dialog z architekturą Gehry’ego poprzez przaśne naśladownictwo) i fabularna (opowieść o tym, jak z pseudoklasycznej formy okładziny kamiennej – pozornie jednorodnej, walcowatej bryły – wypryskuje bogactwo przeróżnych kształtów, atakujących podchodzących ludzi). Sam zarys okręgu jest dla budynku o takiej funkcji opatrzonym pomysłem z minionej epoki technicznej. W latach sześćdziesiątych zeszłego wieku zbudowano w ten sposób londyńską siedzibę telewizji BBC, a wkrótce potem paryski budynek radia francuskiego. Koncentryczna forma symbolizować miała centrum, z którego rozchodzą się we wszystkich kierunkach fale nadawcze.W latach dziewięćdziesiątych XX wieku pomysł ten powrócił w siedzibie krakowskiego radia. W epoce przekazu cyfrowego, satelitarnego czy kablowego trudno już dopatrzeć się jego logicznego uzasadnienia. Także symbolika wieży Babel, której formę łatwo odnaleźć w eksponowanym, szklanym narożniku, nie jest odpowiednim symbolem dla promocji świata mediów. To raczej, o zgrozo, ironiczny komentarz. Wieża Babel oznacza przecież przedsięwzięcie niemożliwe do zrealizowania i prowadzące jedynie do powstania zamętu. Niczym w sanktuarium babilońskiego boga Marduka, w dwupoziomowym (sic!) gabinecie urzęduje dziś państwowo-polityczny prezes, a na jedenastu piętrach poniżej trwa nieustanny spektakl. Elegancko ubrane osoby przechadzają się z pokoju do pokoju po łukowatych korytarzach, mijając kelnerskie wózki z lśniącymi tacami pełnymi malutkich kanapeczek. W salach konferencyjnych stoły uginają się pod przepychem słonych paluszków, ciasteczek i butelek z napojami. W wielkim holu pod szklanym dachem pracownicy stąpają po szklanych podłogach i pasiastych granitowych posadzkach. Na rozwieszonych rzędem monitorach migają jakieś napisy. Mane, tekel, fares? Nie! To tylko hasła reklamowe. W nowym budynku znalazły się przestrzenie biurowe i studia produkcyjne. Pokoje administracyjne rozmieszczono na obwodzie kolistego rzutu. Studia nadawcze zajmują środek okręgu. Niewielkie pokoje biurowe łatwo wpisać w kolistą formę, o ile ma ona odpowiednio duży promień. Ale już próba pogodzenia okrągłego zarysu z wymaganiami technologicznymi studiów (dużych prostopadłościennych pomieszczeń oraz również prostokreślnych trzonów komunikacji pionowej) prowadzi do powstania nierozwiązywalnego zadania – kwadratury koła. Tak w języku potocznym, jak i tu oznacza to przedsięwzięcie skazane na niepowodzenie, podejmowane przez kogoś, kto upiera się, by zrealizować coś niemożliwego. Spełnienie wymogów funkcjonalnych doprowadziło do przypadkowego nagromadzenia form na bryle budynku. W rezultacie wieże, ryzality, wykusze, kładki rywalizują ze sobą i z wątpliwej jakości elementami rzeźbiarskimi – kuriozalnym globusem i wciśniętym we wnękę przy wejściu stalowym Golemem (powiększoną dziesięciokrotnie statuetką Wiktora).Architekt nie zapanował nad chaosem i przypadkowością.

Popularne dzienniki, a do tych mediów trzeba odnosić się z rezerwą, ścigały się na docinki pod adresem nieudolności telewizyjnego inwestora, pisząc między innymi, że na trwającą siedem lat budowę wydał prawie 190 milionów złotych, czyli cztery razy więcej niż pierwotnie zakładano. W kierunku architektury posyłały się zaś bezczelnie celne epitety: naiwne założenie ideowe; pompa, brak umiaru, bezguście; kicz za nasze pieniądze; groteskowa wizualizacja wybujałych ambicji, ośmieszająca publiczną telewizję; efekt niewspółmierny do skali zaangażowanych środków.

Autor budynku – Czesław Bielecki to barwna postać. Kiedyś antykomunistyczny opozycjonista, potem poseł, architekt. Człowiek, który według mnie stoi w rozkroku pomiędzy polityką, publicystyką a architekturą. Przez zawistnych kolegów po fachu bywa złośliwie określany jako najlepszy architekt… wśród polityków. Przy ostatnim spotkaniu przywitał mnie stwierdzeniem: Pan jest bardzo krytycznie nastawiony do mojej architektury. To prawda. Większość jego realizacji uważam za chybione. Brak im wyczucia, rzetelnej analizy i pasji, jakiej niepozbawiona jest jego polityczna publicystyka. Debatę na temat ostatniego dzieła, która przetoczyła się przez prasę i została zwieńczona przyznaniem budynkowi miana Architektonicznego Gargamela XXI wieku skwitował buńczucznie jak na architekta-publicystę przystało: …kontrowersje, jakie ta inwestycja wzbudziła w polskim środowisku architektów, bardzo mnie cieszą. (…) Na odwagę tworzenia niebanalnych, odważnych projektów zdobywają się nieliczni. (…) dopiero za kilkanaście lat będzie można ocenić projekt budynku TVP z właściwej perspektywy. (www.dziennik.pl, 17.02.2009)

Zdjęcia: Wojciech Kryński

Pełna publikacja nowej siedziby TVP w Warszawie: duże zdjęcia, rzuty, przekroje, tekst projektanta budynku Czesława Bieleckiego wraz z ilustracjami, obiektów i dzieł sztuki, które były dla niego inspiracją przy projektowaniu TVP, w numerze 6/2009 “Architektury-murator”