Spis treści
Patriotyczny obowiązek
Jest sierpień, rok 2022. W Polsce zaczynają wyrastać pierwsze ławki patriotyczne. Projekt finansuje Bank Gospodarstwa Krajowego, a ówczesny rząd decyduje o przeznaczeniu na ten cel części środków z funduszu na pilne i nieprzewidziane wydatki. Cena jednej ławki wynosi 100 000 zł netto, promocja projektu - 5 milionów złotych.
Podstawa konstrukcji jest wykonana z betonu, pozostała część z drewna. Ławka patriotyczna składa się z podestu zabezpieczonego łańcuchem i siedziska, którym jest zwykła ławka z ocynkowanej stali i drewna. Konstrukcja jest pomalowana na niebiesko, a otaczający ławkę kontur Polski ma barwy biało-czerwone. Całość waży pięć ton. Docelowo "patriotyczne ławki" mają stanąć w każdym województwie i przypominać o zrealizowanych inwestycjach, do których zostają zwrócone przodem. Nic, tylko wspiąć się po kilku schodkach i z bezpiecznej odległości doświadczać potęgi architektury.
Z planowanych szesnastu ławek ostatecznie powstaje dwanaście. Z prędkością światła stają się tematem memów, Internet nie zostawia na nich suchej nitki. 23 listopada 2022 roku odbywa się ostateczny demontaż ławek. BGK zapewnia, że
Ich demontaż odbywa się zgodnie z planem, bo konstrukcje miały tylko do końca listopada promować inwestycje banku.
Nie brakuje jednak komentarzy dotyczących złego stanu technicznego ławek. Mimo, że były użytkowane zaledwie 3 miesiące, to deszcz zdążył je odbarwić, płyty zdążyły się rozwarstwić, a konstrukcja (jak miało to miejsce w Poznaniu) wypaczyć. Za demontaż ławek podatnicy płacą 176 tys. zł
Niekończąca się anegdota
Historia ławek patriotycznych zbulwersowała większość Polaków. Według badania przeprowadzonego w dn. 2-5 września 2022 roku przez Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna, aż 90 proc. ankietowanych stwierdziło, że 100 tys. złotych za każdą z ławek, to zbyt drogo. "Estetyczna, ciekawa i praktyczna - tymi określaniami ławkę nazwało tylko 19 proc. respondentów." - czytamy w wynikach badania. Mimo to, jak przystało na przyzwoitą aferę, szum dookoła niej zaczął się stopniowo wyciszać. Obecnie, po niecałych czterech latach, ławki patriotyczne działają raczej jak sympatyczna anegdota, niż powód do frustracji.
Czytaj także: Metro Warszawskie nie chce, żebyś leżał. Niektórzy nawet nie usiądą. Wroga architektura w praktyce
Tymczasem ławki-eksperymenty nie są ani nowością, ani zjawiskiem, które szybko zniknie z miejskiego krajobrazu. Cztery lata przed pojawieniem się tzw. ławek patriotycznych zadebiutowała Ławka Niepodległości – multimedialna ławka pomnikowa przygotowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Projekt wyłoniono w konkursie, który wygrała Marta Rosiak z firmy Betonovo. Zakładano instalację ponad 100 takich obiektów; koszt jednej wynosił około 30 tys. zł, co łącznie dało 4 200 000 zł.
Ławka ma formę białego prostopadłościanu z siedziskiem stylizowanym na ceglane. Po zmroku pojawia się podświetlany napis „Niepodległa”, odwzorowujący pismo Józefa Piłsudskiego. Umieszczono na niej inskrypcję upamiętniającą „wybitnych patriotów, dowódców i mężów stanu oraz czyn zbrojny żołnierza polskiego w stulecie odzyskania niepodległości”. Wbudowane urządzenia elektroniczne odtwarzają materiały edukacyjne, m.in. fragment Pieśni Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Górna część siedziska jest zimą podgrzewana.
Projekt spotkał się z licznymi, krytycznymi komentarzami: ławki porównywano do trumien, lodówek czy betonowych sarkofagów z groteskowym siedziskiem. Nie przetrwał próby czasu: po 8 latach białe prostopadłościany są zabrudzone, czasem obrośnięte. I „bełkoczą” zamiast śpiewać.
Grające, obsrane, lecznicze...
Ławki będące nośnikiem informacji to coraz częstsze zjawisko. Na Łasztowni w Szczecinie stoi ławka, będąca jednocześnie tablicą upamiętniającą inwestycję pogłębienia toru wodnego i mapę Odry i Zalewu Szczecińskiego.
W Warszawie stoi 14 multimedialnych ławeczek chopinowskich - można na nich usiąść i po naciśnięciu przycisku posłuchać jednego z utworów Chopina. Dzięki kodom QR pobrać aplikację z audioprzewodnikiem. W 2021 roku w Krakowie, przy ul. Powiśle 11, zostaje postawiona ławka, która gra największe przeboje Zbigniewa Wodeckiego.
W 2017 roku w Piotrkowie Trybunalskim zostają zamontowane cztery stylizowane ławki nawiązujące do jubileuszu 800-lecia miasta: mają ażurowe, prostopadłe do siedziska oparcia.
Dwa lata wcześniej w tym samym mieście zostaje postawiona ławka upamiętniającą film "Vababk", która przez kilka dobrych lat pozostaje (z uwagi na swoją nieprzemyślaną lokalizacje) obsrana przez gołębie.
W międzyczasie popularność zyskują też pomniki w formie ławeczek: Haliny Poświatowskiej w Częstochowie, Nikifora w Krynicy, Marka Grechuty w Opolu, Czesława Niemena w Świebodzinie... Ale siada się na nich chwilę, do zdjęcia. Raczej nie zobaczymy na nich rozmawiających par, czy osób odpoczywających z siatkami pełnymi zakupów.
Czytaj także: Barwy ziemi i ławki bez oparć. Taka będzie 3. linia metra w Warszawie
„Pamięć” to nie jedyna funkcja nowoczesnych ławek. W 2023 roku w Łodzi pojawia się zielona ławka do oczyszczania powietrza - pierwsza w Polsce. Mchofiltr, czyli ławka filtrująca powietrze, ma pomóc w walce ze smogiem. Koszt instalacji wynosi aż 125 tys. zł, a dziś można je spotkać już w różnych częściach Polski. Jedna z najnowszych, która stanęła w Krakowie, kosztowała 272 tys. zł.
Irytujący ekspetyment?
Mimo że uatrakcyjniają krajobraz miast, jest w mnożących się „ławowych eksperymentach” coś drażniącego. Potwierdzają to zresztą reakcje mieszkańców i internautów, a także ich kreatywność w wymyślaniu kolejnym projektom coraz to nowych ksywek.
Jednym ze źródeł frustracji jest przesunięcie akcentów: podstawowa funkcja ławki, czyli możliwość odpoczynku, staje się pretekstem np. do upamiętniania historii Polski. W efekcie zaproponowany design (patrz: ławka niepodległości) okazuje się ważniejszy niż… oparcie. Gdy ławka zaczyna pełnić rolę pomnika, zmieniają się jej priorytety projektowe. Komfort użytkownika schodzi na dalszy plan.
Ażurowe, stalowe oparcia ławek w Piotrkowie Trybunalskim - aby wiernie oddać obrys wieży kościoła farnego - są niewyprofilowane i zapewne parzą w odsłonięte plecy. Żeby usiąść na ławce patriotycznej, trzeba pokonać kilka schodków. Mchofiltry nie mają podłokietników. I tak dalej, i tak dalej.
Irytujące jest także to, że wraz z mnożeniem się kosztownych, efektownych ławek - niekiedy przekraczających 100 tys. zł - wciąż brakuje tych najprostszych, „do siedzenia”. Nowe realizacje trafiają głównie do przestrzeni reprezentacyjnych, dobrze widocznych, czasem tak bardzo „nie po drodze”, że wymagają budowy dodatkowych chodników i podestów. Tymczasem mieszkańcy polskich miast wciąż zwracają uwagę na niedobór ławek tam, gdzie są im najbardziej potrzebne: na trasach między sklepem a mieszkaniem, na dworcach, przystankach czy pod blokami.
To miłe, że coraz więcej ławek mówi i śpiewa. Ale jeszcze milsze byłoby, gdyby to głosu częściej zostali dopuszczani ich potencjalni użytkownicy.