Metro Warszawskie nie chce, żebyś leżał. Niektórzy nawet nie usiądą. Wroga architektura w praktyce

W warszawskim metrze leżeć nie wolno. Od ubiegłego roku uniemożliwia to zarówno regulamin przewozów, jak i wroga architektura. Na najbardziej uczęszczanych stacjach linii M1 ławki wyposażono w 2025 r. w specjalne podłokietniki uniemożliwiające leżenie. Nowe stacje metra od razu projektuje się z takimi rozwiązaniami, choć nikt się tym nie chwali.

Krzysztof Kuniczuk. Zaklinacz betonu (w architekturze)

Zakaz leżenia w metrze warszawskim. Na papierze i w praktyce

W pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na przystankach, na terenie stacji metra (...) zabrania się: (...) zajmowania przez pasażera więcej niż jednego miejsca siedzącego w pojeździe; (...) leżenia na miejscach przeznaczonych do siedzenia oraz umieszczania na nich bagażu lub innych przedmiotów, jeżeli uniemożliwia to korzystanie z tych miejsc innym pasażerom.

To zmiana w przepisach porządkowych obowiązujących w Warszawskim Transporcie Publicznym, jaką wprowadzono 20 listopada 2025 r. Od tej pory trzymanie bagażu na siedzeniu oraz siadanie czy leżenie na wielu miejscach mogą stanowić podstawę do wyproszenia z pojazdu i wezwania służb. Wcześniej brak jednoznacznego zakazu sprawiał, że straż miejska czy policja nieraz nie mogły (lub nie chciały) w takich sytuacjach interweniować.

Groźba kary nie wszystkich jednak odstrasza, dlatego sięgnięto po rozwiązanie doskonale znane z wielu miast zachodnich – tzw. wrogą architekturę (hostile architecture). Chodzi o takie projektowanie przestrzeni publicznej, żeby same jej cechy fizyczne zniechęcały do określonych zachowań. Głośnym przykładem hostile architecture jest tzw. ławka z Camden, zaprojektowana tak, żeby jednocześnie zniechęcać do leżenia, dewastacji (powłoka antygraffiti), jazdy na deskorolce, śmiecenia, kradzieży (nie da się zostawić np. torebki w niewidocznym miejscu pod siedziskiem) i handlu narkotykami (brak miejsc, w których można by ukryć paczuszkę z substancją).

Ławka z Camden
Autor: The wub/ CC BY-SA 4.0 Ławka z Camden

W warszawskim metrze nie zdecydowano się na aż tak radykalne rozwiązania. Postawiono na klasykę, czyli fizyczne bariery rozdzielające ławkę na kilka mniejszych siedzisk. W 2024 r. rozpisano przetarg, zaś w 2025 r. bariery dodano na najbardziej uczęszczanych stacjach 1. linii metra: Świętokrzyska, Centrum i Ratusz Arsenał. Nikt wprost nie wskazuje, w jaką grupę użytkowników stacji jest wymierzona ta strategia. Rzeczniczka Metra Warszawskiego podkreśla, że chodzi o zapobieganie „niewłaściwemu wykorzystaniu ławek”. Modyfikacjom poddano 32 ławki, co kosztowało łącznie 84 880 zł.

Ławki z podłokietnikami w metrze warszawskim
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Wygoda na ławce w metrze? Zapomnij

Wiele osób nie widzi we wrogiej architekturze problemu – przeciwnie, cieszą się z efektów, jakie daje. Sęk w tym, że nie da się zaprojektować wrogiej architektury tak, żeby utrudniała życie tylko jednej grupie ludzi. Murek przy ulicy, na którym zamontuje się metalowe kolce, powstrzyma osoby w kryzysie bezdomności przed położeniem się, zaś miłośników deskorolki przed ćwiczeniem trików, ale nie pozwoli też przysiąść na chwilę zmęczonemu seniorowi. To samo dotyczy innych przykładów: ławki fizycznie rozdzielone na mniejsze siedziska mogą się okazać nie do użytku choćby dla osób z otyłością. Również część osób z niepełnosprawnościami ruchowymi będzie mieć problem.

Co ciekawe, o ile temat modyfikacji istniejących ławek wzbudził zainteresowanie mediów, o tyle mało kto komentuje fakt, iż nowe stacje warszawskiego metra nieraz od początku projektuje się z takimi rozwiązaniami. Ławki uniemożliwiające leżenie od samego początku istnieją m.in. na stacjach Księcia Janusza, Zacisze, Kondratowicza i Bródno. Niektóre mają siedziska rozdzielone fizycznymi barierami, w innych rolę bariery spełnia wygięta rura pełniąca funkcję oparcia. Dla osoby o większej tuszy nie są one niestety praktyczne ani komfortowe.

Ławki z podłokietnikami w metrze warszawskim
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator
Ławki z podłokietnikami w metrze warszawskim
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Na marginesie warto wspomnieć, że problem komfortu siedzenia na ławkach w metrze warszawskim jest szerszy. Kilka lat temu głośno było w mediach o zimnych i twardych kamiennych ławkach na stacjach Ulrychów i Bemowo, na których nie sposób usiedzieć nawet kilku minut. Krytykowano też podobnie niewygodne metalowe siedziska na stacjach Szwedzka, Targówek Mieszkaniowy oraz Trocka.

Kryzys wizerunkowy dla miasta?

Na zakończenie pozostaje już tylko postawić miastu kilka pytań, które mogą przyjść do głowy, gdy widzi się zmodyfikowane ławki w warszawskim metrze. Po pierwsze: czy w przyszłości można spodziewać się w metrze kreatywnych rozwiązań zapobiegających „niewłaściwemu wykorzystaniu” także toalet i wind? Każdy, kto regularnie korzysta z warszawskiego metra wie przecież, że i w tych miejscach często można napotkać osoby leżące. Po drugie: czy racjonalne jest wydawanie blisko 85 tys. zł na ławki utrudniające leżenie, skoro na wielu stacjach M1 wciąż bardzo brakuje dodatkowych wind? Wydawać by się mogło, że kwestia dostępności metra dla osób z niepełnosprawnościami powinna być dla urzędników bardziej paląca. Po trzecie wreszcie: czy poza reprezentacyjnym centrum miasta problem „niewłaściwego wykorzystania ławek” nie występuje? Tak sugerowałby fakt, że bariery utrudniające leżenie zamontowano tylko w ścisłym centrum, gdzie najczęściej bywają turyści. Czyżby w całej sprawie – dotykającej wszak prawdziwych, żywych ludzi – chodziło głównie o wizerunek?

Podcast Architektoniczny
Barbara Rożek. Architekt dobrze ubezpieczony
Architektura Murator Google News