Spis treści
Jest na co narzekać. Kongres i jego błędy.
Lista błędów i porażek Kongresu Architektury Polskiej 2026 jest długa. Dziś naprawdę trudno zaakceptować kongres środowiskowy, który praktycznie pomija architekturę krajobrazu, skutecznie zniechęca młodych ludzi do uczestnictwa w panelach, a w wielu dyskusjach oddaje dominujący głos mężczyznom. Do tego trzeba dodać kilka rzeczy, które zdecydowanie można było zrobić lepiej – począwszy od wyboru zbyt monumentalnej lokalizacji z wielkim, pustym placem, który mógłby ilustrować słownikową definicję betonozy, poprzez niesatysfakcjonującą obecność polityków, aż do zbyt mocno zawężonej przestrzeni do dyskusji, która przez to toczyła się głównie w kuluarach.
Kuluarowe radości i złości
Dzięki prowadzeniu własnego studia kongresowego, przez które przewinęło się co najmniej kilkadziesiąt osób, najciekawsze wątki z kuluarowych rozmów docierały do nas praktycznie na bieżąco. Większość z nich zarejestrowaliśmy w trakcie naszych relacji video, więc w ciągu najbliższych kilku dni każdy będzie mógł przekonać się samemu, czym w istocie żył Kongres i jakie wnioski formułowali jego uczestnicy. Zdradzę tylko, że wiele z nich było krytycznych. Niektóre nawet mocno. Ale równie często pojawiały się głosy zwykłej radości ze spotkania w tak szerokim gronie. I poczucie, że można, a nawet trzeba zrobić lepszy kongres w przyszłości. Najlepiej już w kolejnym roku.
Te dziesiątki rozmów prowadzą mnie do paradoksalnie zaskakującego wniosku, że Kongres Architektury Polskiej 2026 można uznać za sukces – to było bardzo potrzebne wydarzenie, fantastycznie, że się odbyło i natychmiast trzeba zacząć organizować jego przyszłoroczną edycję. Proszę jednak nie cytować moich słów bez kontekstu. Ten jest taki, że ten „sukces” jest tylko i wyłącznie wynikiem wieloletniego deficytu okazji do znaczącej rozmowy przedstawicieli całego środowiska.
Kongres to znacznie więcej niż tylko spotkanie
Można więc powiedzieć, że największą zaletą Kongresu jest to, że się odbył. Dał szansę na spotkanie, zobaczenie się wszystkich ze wszystkimi (często po latach), chwilę przelotnej rozmowy, ale też konkretny powód do refleksji na temat tego, czego w istocie dzisiaj architekci chcą, jak pracują i czego im brakuje. Pozornie tylko można by tak powiedzieć o wszystkich wydarzeniach architektonicznych w tym kraju, których przecież wcale nie brakuje. Różnica polega na tym, że efekty Kongresu mogą mieć znaczenie.
Złośliwi mogliby powiedzieć, że nie ma co chwalić organizatorów, że za grube pieniądze wynajęli sale, zamówili catering i ogarnęli nagłośnienie. Tylko że nie o to zupełnie chodzi. Największą zasługą organizatorów jest to, że nadali Kongresowi sens – doprowadzili do tego, że po dekadach ignorancji polscy politycy rozpoczęli proces tworzenia Polityki Architektonicznej Państwa. Nawet mizerna obecność polityków na samym Kongresie nie przekreśla tego, że ktoś jednak słucha i będzie słuchał tego, co Kongresowicze mieli do powiedzenia. Każdemu, kto myśli, że to jest proste i łatwe polecam jednak dokonanie ponownej autorefleksji. Bo polityczne znaczenie architektury jest dziś znacznie niższe, niż to się wydaje.
Kongres 2026 był taki, jakie jest środowisko architektów
Kongres Architektury Polskiej 2026 trzeba więc rozpatrywać jako niezwykle ważny element procesu. On być może musiał właśnie taki być – z jednej strony szumny, a z drugiej zaskakująco nieporadny. Otwarty, ale znowuż nie aż tak bardzo. Patrzący w przyszłość, ale mocno zakorzeniony w przeszłości. Ambitny, ale potykający się o wieloletnie deficyty. Wpatrzony w siebie, ale niewykluczający współpracy z innymi. Przekonany o swoim znaczeniu, ale nie umiejący tego prosto komunikować. Ten Kongres jest po prostu lustrzanym odbiciem stanu, w którym znajduje się obecnie całe środowisko architektów i architektek. Dlaczego więc to wydarzenie miałoby by wyglądać inaczej?
Trzeba też pamiętać, że najgorszy kongres to wcale nie ten, do którego mamy zastrzeżenia — nawet poważne. Najgorszy jest ten, którego w ogóle nie ma. A kongresów architektury nie było – poprzedni odbył się przecież w 2008 roku.
Ten w końcu się wydarzył. I to świetna wiadomość. Jeszcze lepsza jest ta, że kolejny Kongres będzie już inny. Bo uczestniczyliśmy w tym i zobaczyliśmy, czego nam brakuje do pełni szczęścia. Każdy z uczestników Kongresu dokładnie wie, skąd bierze się tegoroczne poczucie niedosytu. Z pewnością ma w głowie mnóstwo pomysłów na to, jak zrobić to lepiej. Tak właśnie rodzi się zmiana, której w równym stopniu – choć może jedni mniej, a drudzy bardziej świadomie – chcą wszyscy.
---
Dziękujemy, że tu jesteś.
Posłuchaj naszego PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO