Spis treści
Budowa 3. linii metra coraz bliżej, ale co z pieniędzmi?
Zapowiedzi budowy 3. linii metra na Pradze-Południe mieszkańcy słyszą od lat, ale póki co żadnej łopaty nie wbito. Według obietnic ma się to zmienić w 2028 r. Właśnie taki harmonogram potwierdziło nam w czerwcu 2026 r. Metro Warszawskie:
Uzyskana dokumentacja budowlana (...) umożliwi ogłoszenie przetargu na budowę dla I Etapu linii M3. Podpisanie umowy ze zwycięzcą tego postępowania zakładane jest na 2027 rok – tak, by w 2028 można było rozpocząć prace budowlane.
Wspomnianą dokumentację budowlaną od 2024 r. opracowuje i pozyskuje konsorcjum firm pod przewodnictwem ILF Consulting Engineers Polska Sp. z o.o. W 2027 r. firmy te mają przekazać na ręce miasta projekty I etapu linii M3 oraz niezbędne do budowy decyzje urzędowe, w tym pozwolenie na budowę. Można więc powiedzieć, że jesteśmy na ostatniej prostej przygotowań.
Budowa nie ruszy jednak bez pieniędzy, a z nimi jest kłopot. Liczby mówią same za siebie:
- szacunkowy koszt budowy I etapu 3. linii metra to 5,952 mld zł,
- w budżecie miasta na budowę I etapu 3. linii metra zarezerwowano 1,72 mld zł.
Więcej pieniędzy z własnej kieszeni miasto wyłożyć nie może, gdyż potrzebuje ich na inne inwestycje: dokańczaną właśnie 2. linię metra, rozwój sieci tramwajowej itp. Trzeba szukać innych źródeł finansowania. Miasto liczy na środki unijne z nowej perspektywy finansowej na lata 2028–2034 oraz na wsparcie ze strony rządu. Nadzieja to jednak trochę mało w momencie, gdy od planowanego rozpoczęcia budowy dzieli nas mniej niż 2 lata. Gdzie są konkrety?
- Sprawdź również: Będziesz jeździć 3. linią metra? Lepiej polub schody i słupy. Sknocono przesiadkę do centrum
Trzaskowski: „Żadnego miasta nie stać na samodzielną budowę metra”
W kwestii 3. linii metra najnowsze komunikaty ze strony miasta nie napawają optymizmem. W wideo opublikowanym 24 lipca 2026 r. prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski powiedział o M3 głównie tyle, że jej budowa jest konieczna, a miasto się do niej przygotowuje. Nie padły żadne daty ani kwoty. Co więcej, w kwestii finansowania inwestycji – na 2 lata przed jej rozpoczęciem – prezydent miasta miał do powiedzenia tyle:
Ja przypominam, że te największe inwestycje w transport publiczny, na przykład w Paryżu czy w Londynie (...), one były realizowane przez rząd albo przez regiony, bo żadnego miasta nie stać na to, żeby samodzielnie zbudować metro.
Trudno odczytać te słowa inaczej niż jako sugestię, że w razie braku dofinansowania rządowego i/lub unijnego linia M3 może zostać odłożona na później. Ten sam komunikat Trzaskowski powtarza zresztą od lat. W 2024 r., gdy ruszało projektowanie linii M3, zastrzegał: „Jeśli uda się uzyskać dofinansowanie, chcielibyśmy zacząć budowę w 2028 r.”. Trzy lata wcześniej podkreślał: „Przy każdej swojej wypowiedzi mówiłem, że zakładamy wsparcie unijne. My nie wybudujemy metra za pieniądze z miasta (...)”.
Warto dodać, że w podobnym tonie udziela informacji Metro Warszawskie, podając: „Szczegółowy harmonogram realizacji inwestycji uzależniony będzie od decyzji Inwestora – m.st. Warszawy oraz zapewnienia niezbędnych środków finansowych”.
Czy rząd lub UE przyzna pieniądze na M3 w Warszawie?
Budowa linii M3 w latach 2028–2031 jest zatem uzależniona od tego, czy uda się pozyskać finansowanie zewnętrzne od Unii Europejskiej lub rządu. Jak duża jest na to szansa? Jeśli chodzi o środki unijne, odpowiedź brzmi niestety: mniejsza niż przy linii M2. Wpływa na to kilka czynników. Po pierwsze, na przestrzeni lat UE zmniejszyła oferowany poziom finansowania (pokrywany odsetek kosztów), a zatem miasta czy kraje muszą większą część kwoty pokryć z własnych środków.
Po drugie, według ekspertów 3. linia metra będzie osiągać kiepskie wyniki. Przy ocenianiu, które projekty dofinansować, Unia Europejska bierze pod uwagę m.in. wskaźnik efektywności ekonomicznej. Mówiąc w skrócie, określa on, na ile opłacalna jest dana inwestycja (jak korzystny ma stosunek wydatków do zysków). Wskaźnik poniżej 1,0 oznacza nieopłacalność. Tymczasem w 2021 r. ujawniono, że dla planowanej 3. linii metra w Warszawie ten wskaźnik wynosi tylko... 1,09. Inwestycja jest więc ledwie opłacalna, a i to dopiero po wybudowaniu przedłużenia z Gocławia na Mokotów. Dla porównania tramwaj do Wilanowa osiąga wskaźnik efektywności 5,91.
Od czasu tamtych analiz planowany przebieg linii M3 nieco się zmienił. Czy poprawiło to opłacalność inwestycji? Tego nie wiemy, gdyż nie ujawniono tej informacji. Ale gdy w 2023 r. prezentowano plan budowy 5. linii metra, ówczesny dyrektor Biura Funduszy Europejskich i Polityki Rozwoju Maciej Fijałkowski mówił o M3: „Wskaźniki efektywności ekonomicznej są liczone dla jednej linii. W połączeniu z całym systemem stopa zwrotu wychodzi”. To również mało optymistyczna wypowiedź, sugerująca, że cały planowany system metra będzie opłacalny, ale już konkretne linie w jego obrębie – niekoniecznie.
Pewne jest natomiast, że 3. linia metra w Warszawie będzie przewozić najmniej pasażerów ze wszystkich. To oficjalne wyliczenia ekspertów z firmy ILF zatrudnionych przez miasto. Podczas gdy linie M1 i M2 osiągają dziś przewozy pasażerskie na poziomie nawet 14–15 tys. pasażerów na godzinę na kilometr, linia M3 ma w 2050 r. w godzinach szczytu osiągać maksymalnie 6 tys. pasażerów na godzinę na kilometr. Zaznaczmy, że mowa o pełnej linii M3, już przedłużonej na Mokotów. Nawet jeśli uznamy te prognozy za nieco zaniżone, różnica w liczbie pasażerów i tak bije po oczach.
- Dowiedz się więcej: Zlikwidują 117 ogródków działkowych, by zbudować tramwaj na Gocław. Start prac w 2027
A co ze wsparciem rządowym? Tu również mamy do czynienia raczej z nadziejami niż pewnikami. W 2026 r. rząd zapowiedział, że na rozwój transportu szynowego (w tym metra) w polskich miastach zarezerwuje ok. 10 mld euro w ramach Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego dla Polski na lata 2028-2034. Będzie to jednak pula do podziału między wiele miast. Jak wiele? Analizy w tej sprawie wciąż trwają, jednak pewne jest, że Warszawa musiałaby podzielić się środkami przynajmniej z Krakowem, który planuje obecnie metro. Na razie wszystko to jednak tylko zapowiedzi – konkretów brak.
Pewne jest za to, że kilka lat temu rząd uruchomił specjalną pulę środków na wsparcie rozwoju Warszawy. Mowa o kwocie 3 mld zł do wydania w latach 2023–2030. Co ważne, nie są to środki gwarantowane, a jedynie możliwe do uzyskania – miasto wnioskuje o pieniądze na konkretne inwestycje, a rząd je przyznaje lub nie. Co więcej, kwotę 3 mld zł podzielono na transze. W 2023 r. Warszawa mogła się starać tylko o 5 mln zł z puli, w 2024 r. – o 31 mln zł, w 2025 r. – o 58 mln zł. To za małe kwoty, żeby realnie wpłynęły na budowę metra, więc władze stolicy do tej pory wydawały te pieniądze m.in. na szkoły oraz parki. Większe transze, które mogłyby wesprzeć realizację linii M3, zaczną się tak naprawdę od 2027 r.: kolejno 250 mln zł, 1130,5 mln zł i wreszcie 3071 mln zł. To już poważne kwoty, jednak decyzje o tym, czy zasilą budowę metra, czy może np. rozmaite inwestycje tramwajowe, dopiero zapadną.
Czwarta linia metra przeskoczy w kolejce trzecią?
Gdy śledzi się miejskie komunikaty na temat rozbudowy sieci metra, nasuwa się jeszcze jedno pytanie: czy władze Warszawy nie przygotowują czasem gruntu pod zamianę kolejności budowy linii? O ile bowiem miasto niewiele ma do powiedzenia o linii M3, o tyle coraz chętniej opowiada o linii M4. W cytowanym już wideo z lipca 2026 r. prezydent Trzaskowski mówi m.in:
Ja wsłuchuję się w głosy wszystkich Warszawianek i Warszawiaków i również większości ekspertów. Dlatego mimo że jestem przekonany, że trzecia linia metra jest konieczna, bo będzie linią obwodową, to równolegle zaczęliśmy prace nad czwartą linią metra.
O jakich ekspertach mowa? Zapewne m.in. o cytowanych już ekspertach firmy ILF, według których 4. linia metra w Warszawie będzie popularniejsza nie tylko od 3., ale nawet od obleganej dziś M1. Na najbardziej obłożonym odcinku w godzinach szczytu M4 ma przewozić nawet 20 tys. osób na godzinę na kilometr. Nie ma wątpliwości, że uzyskanie środków unijnych na taką linię byłoby prostsze niż na pustawą M3.
W ostatnich miesiącach pojawił się prawdziwy wysyp informacji na temat 4. linii metra. Pokazano m.in. wstępne schematy części stacji i planowane węzły przesiadkowe, a na całej trasie przyszłej M4 rozpoczęto badania geologiczne. Relację z tych wierceń prezydent miasta opublikował w mediach społecznościowych z komentarzem: „Tak zaczynamy budowę M4”. To oczywiście określenie mocno na wyrost, jednak tworzące wrażenie, że start inwestycji jest tuż, tuż. Czy w razie porażki starań o dofinansowanie dla M3 Warszawa płynnie przejdzie do realizacji M4, tłumacząc, że mieszkańcy skorzystają na tym bardziej?
Nawet gdyby miasto chciało tak zrobić, jest pewien szkopuł: od startu budowy linii M4 dzieli nas przynajmniej dekada. Przygotowania do jej realizacji są na znacznie wcześniejszym etapie niż przygotowania do budowy M3 – nie ma jeszcze projektów ani żadnych niezbędnych decyzji administracyjnych. Ich uzyskanie to praca na lata. Nie ma szans, żeby wbicie pierwszej łopaty na placu budowy 4. linii metra nastąpiło przed połową lat 30. Urzędnicy tak naprawdę nie mają zatem wyboru – albo zacznie powstawać M3, albo budowa metra w Warszawie na wiele lat stanie w miejscu.
- Przejdź do galerii: Wstępne schematy wybranych stacji 4. linii metra w Warszawie