Spis treści
Lata płyną, odbudowa Pałacu Saskiego wciąż odległa
Inwestycja była kontrowersyjna niemal od samego początku. Dopóki pozostawała inicjatywą grupki pasjonatów, temat mało kogo zajmował. Jednak gdy 11 listopada 2018 r., w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, prezydent Duda podpisał deklarację o restytucji Pałacu Saskiego, sprawa z miejsca stała się polityczna. Opinia publiczna podzieliła się na zwolenników i przeciwników odbudowy, a zawiązanie w 2021 r. odpowiedzialnej za inwestycję spółki Pałac Saski sp. z o.o. tylko zaogniło sytuację.
Tymczasem nadszedł rok 2026, a odbudowy wciąż nie widać. Formalnie ruszyła – proces inwestycyjny toczy się od kilku lat. Wciąż nie wyszedł jednak poza etap formalności i dokumentów, a w terenie obserwować można jedynie wycinki drzew i badania archeologiczne. Na te i inne prace wydano już ok. 85 mln zł. Jeszcze do niedawna rzecznik spółki twardo twierdził, że inwestycja idzie zgodnie z harmonogramem i w 2030 r. wszystko będzie gotowe. W tym roku i on jednak spuścił z tonu.
- Czytaj również: Mick Jagger gryzł tu kwiaty, a Anja Rubik pozowała z Wołgą. Pałac Kultury to Polska w pigułce
Obecnie harmonogram prac nadal zamyka się tą datą [2030 – przyp. red.], choć oczywiście przy tak ogromnym i złożonym projekcie nie można wykluczyć, że w przyszłości będzie on musiał zostać zaktualizowany
– mówił w lutym 2026 r. Sławomir Kuliński cytowany przez „Gazetą Wyborczą”.
Spór państwa z miastem, problemy z projektem i miażdżący raport NIK
Jako że odbudowa zniszczonych przez Niemców w 1944 r. budynków zaczęła być postrzegana politycznie, szybko stała się areną politycznego sporu między rządem Prawa i Sprawiedliwości a władaną przez KO Warszawą. Gdy w 2023 r. dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdził, iż inwestycja nie wymaga zbadania jej wpływu na środowisko (co uprościłoby procedury), miasto natychmiast się od tej decyzji odwołało. Warszawa wskazywała m.in. na bliskość cennego przyrodniczo Ogrodu Saskiego. Urzędniczy spór trwał ponad dwa lata. Ostatecznie, dopiero w lutym 2026 r., organ odwoławczy w większości przyznał rację RDOŚ, co otworzyło drogę do starań o pozyskanie decyzji środowiskowej, bez której odbudowa ruszyć nie może.
Większy kłopot jest z projektem. Choć pracownia WXCA zwyciężyła w konkursie na koncepcję architektoniczną już we wrześniu 2023 r., właściwe prace projektowe nadal się nie rozpoczęły. Nie jest to jednak wina architektów, a urzędników – projekt umowy z pracownią na długie miesiące utknął w międzyresortowych konsultacjach. Mimo zapowiedzi nie udało się jej podpisać ani w 2024, ani 2025 r. Na ten moment nikt już nie deklaruje kolejnych terminów – oficjalnie wciąż trwają negocjacje z WXCA.
Nasza autorska koncepcja odbudowy Pałacu Saskiego, a właściwie całej przedwojennej pierzei pl. Piłsudskiego z Pałacem Saskim, Pałacem Brühla i kamienicami przy ul. Królewskiej, zdobyła nagrodę w kategorii Restoration/renovation. Jury doceniło naszą propozycję projektową, w której układ wewnętrznych dziedzińców otwiera zespół reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej na miasto
– donosiła pracownia przy okazji zwycięstwa w konkursue International Architecture Awards 2024.
W obliczu przedłużających się przygotowań proces inwestycyjny trafił pod lupę Najwyższej Izby Kontroli. Opublikowany w 2026 r. raport NIK stwierdził liczne nieprawidłowości, w tym:
- brak realistycznego harmonogramu i kosztorysu inwestycji (spółka wciąż posługuje się kwotą 2,4 mld zł, którą oszacowano wstępnie kilka lat temu),
- opóźnienie nabycia nieruchomości pod odbudowę o 1462 dni, zaś opracowania projektu budowlanego o 820 dni,
- niezgodne z przepisami przekazanie przez Ministerstwo Kultury spółce Pałac Saski 24,9 mln zł,
- niedopełnienie obowiązku pomniejszania otrzymywanych dotacji o przychody własne spółki,
- niegospodarne wypłacenie ponad 138 tys. zł odszkodowań za zakaz konkurencji byłym członkom zarządu spółki Pałac Saski,
- pełen błędów i niezgodności z przepisami dokument „Wytyczne konserwatorskie”,
- niezwoływanie posiedzeń rady odbudowy Pałacu Saskiego (organu doradczego) przez 530 dni.
12 marca 2026 r. prezes zarządu spółki Pałac Saski Jan Zajączkowski przekazał PAP, że wszystkie zalecenia pokontrolne NIK zostały już wprowadzone w życie. Czas pokaże, czy doprowadzi to do przyspieszenia prac i lepszego gospodarowania publicznymi środkami (pamiętajmy, że odbudowa finansowana jest z budżetu państwa, a więc m.in. naszych podatków). Jak dotąd rzecznik spółki nie odpowiedział na nasze prośby o komentarz do raportu NIK ani nie odniósł się do pytań o przyczyny opóźnienia inwestycji.
- Dowiedz się także: Pałac Brühla na Młocinach, czyli „Wilanów Północy”. Dawna siedziba królów odzyska blask?
Do czego będzie służył Pałac Saski? Inwestor nadal nie wie
Wśród wielu kontrowersji związanych z odbudową Pałacu Saskiego i reszty pierzei pl. Piłsudskiego trudno pominąć jeszcze jedną: niepewność co do przyszłego przeznaczenia gmachów. W początkach prac nad inwestycją deklarowano, że Pałac Saski ma służyć rozmaitym instytucjom kultury. Wymieniano m.in. Muzeum Narodowe, Narodową Galerię Sztuki Zachęta, Muzeum Historii Polski i Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Wspominano też o nowych siedzibach dla Senatu RP oraz Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Już wtedy ta dość eklektyczna lista sprawiała wrażenie, że choć politycy dążą do obudowy zabytku, to nie do końca mają pomysł na to, co później.
Dziś wrażenie to jest tylko coraz silniejsze. W marcu 2026 r. na oficjalnej stronie inwestycji pojawiła się ankieta, w której każdy może wskazać, co jego zdaniem powinno znaleźć się w odtworzonych gmachach. Trudno nie zauważyć, jak kuriozalne jest takie sondowanie opinii publicznej w momencie, gdy lada chwila powinny się zacząć prace projektowe. Możliwości są tak naprawdę dwie: albo architekci otrzymają wytyczne co do funkcji budynków, które mają projektować, dosłownie w ostatniej chwili, albo ankieta na nic wpłynąć nie może i stanowi tylko element gry pod publiczkę.
Zamieszanie powiększył jeszcze wiceminister kultury Maciej Wróbel, który w lutym 2026 r. wspomniał w mediach o możliwości częściowej komercjalizacji odbudowywanych gmachów. Trudno na ten moment ocenić, czy jest to faktycznie brana pod uwagę opcja, czy tylko niefortunna wypowiedź polityka nie do końca zorientowanego w temacie. Ponownie jednak dziwi, że takie rozważania toczą się teraz, podczas gdy ustalenie funkcji powinno nastąpić na samym początku procesu inwestycyjnego.
Póki co sytuacja się nie zmienia. Archeolodzy pracują w terenie, a przedstawiciele inwestora „mają nadzieję”, że ten etap uda się zakończyć w 2026 r. Umowy z projektantem wciąż nie podpisano. Według ostatnich komunikatów prasowych właściwe roboty budowlane przy odbudowie powinny rozpocząć się w 2027 r. Po placu Piłsudskiego hula wiatr.
- Przejdź do galerii: Pałac Brühla w Warszawie