Spis treści
Przykład 1. Tramwaj na Odolany
Funkcjonalnie bardziej by się przydał ten zachodni wąs – na Odolany, ale on jest bardziej skomplikowany. Tam idzie kolektor typu lindleyowskiego z lat 50. – trzeba głęboko przejść pod nim, wstrzyknąć sporo betonu, by go wzmocnić
– mówił w 2024 r. prezes Tramwajów Warszawskich Wojciech Bartelski w rozmowie z serwisem transport-publiczny.pl.
Rok później stało się jasne, że w starciu ze starym kolektorem ściekowym nowa inwestycja poległa. Zapowiadany od wielu lat tramwaj Kasprzaka – Dworzec Zachodni, kluczowe podziemne połączenie między Ochotą i Wolą, ostatecznie trafił do realizacji w okrojonej wersji. Zamiast dwóch odnóg będzie miał tylko jedną. Z tej, która kolidowała z kolektorem, całkowicie zrezygnowano. I to mimo faktu, że oceniano ją jako pilniejszą do wybudowania.
Rezygnacja z budowy tego odcinka jest tym bardziej uderzająca, że jego fragment już istnieje. Podczas budowy nowego Dworca Zachodniego PKP PLK na wniosek miasta wybudowało pod ziemią przyszły rozjazd i fragment odnogi tunelu w kierunku Odolan. Miasto ze swojej strony zapewnia, że gotowy tunel się nie zmarnuje, gdyż powstanie w nim przystanek tramwajowy obsługujący peron 9 dworca kolejowego. Nie jest tylko jasne, kiedy – wiadomo tylko, że po 2030 r. Aktualnie projekt inwestycji przygotowuje firma Databout.
- Sprawdź także: 15 lat temu zbudowali wiadukt i... na tym skończyli. Tramwaju wzdłuż Modlińskiej wciąż nie ma
Przykład 2: czwarta linia metra w Warszawie
i
Przed nami m.in. badania geologiczne i szczegółowe rozwiązania dla poszczególnych stacji. A budowę czwartej linii metra rozpoczniemy od Białołęki, tworząc też nowe połączenie przez Wisłę
– zapowiadał w listopadzie 2025 r. prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski.
Wkrótce okazało się jednak, że urzędnicy wciąż nie są pewni, gdzie i jak dokładnie umieścić końcową stację M4 Myśliborska. Najpierw zakładano, że będzie prostopadła do Wisły i znajdzie się pod ul. Światowida niedaleko Galerii Północnej. Wkrótce miasto przyznało jednak, że wykryto w tym miejscu kolizje z infrastrukturą podziemną. Wkrótce dziennikarze „Gazety Wyborczej” ustalili, że w miejscu stacji metra są pod ziemią wielkie kolektory ściekowe, a kolejny biegnie nieopodal, pod ul. Myśliborską.
Wizja przesunięcia rur ze ściekami najwyraźniej przeraziła urzędników, gdyż wkrótce zdecydowano, że stacja Myśliborska zostanie obrócona o 90 stopni i przesunięta. Według aktualnej wersji wciąż ma się znaleźć obok Galerii Północnej, ale już pod ul. Trakt Nadwiślański i równolegle do Wisły.
Urzędnicy zapewniają, że taki układ będzie bardziej korzystny, bo umożliwi w przyszłości ewentualne przedłużenie linii M4 na północ. Trudno jednak nie zapytać: skoro tak, to dlaczego nie planowano tak tej stacji od samego początku? Czy aby jednak nie chodziło o kolizję z kolektorem ściekowym? Jeśli tak, to jest to o tyle zaskakujące, że już w 2004 r. Metro Warszawskie bez problemu wydrążyło tunel 1. linii metra pod zabytkowym kolektorem ściekowym między stacjami Marymont a Plac Wilsona. Tym razem uznano, że się nie da?
- Zobacz również: 4. linia metra będzie mieć beznadziejne przesiadki? Strata czasu, ścisk i kolejki do bramek
Przykład 3. Tunel S7 na Bemowie
S7 pomiędzy Kiełpinem i Trasą Armii Krajowej w Warszawie będzie miała po trzy pasy ruchu w każdym kierunku, a w niektórych miejscach nawet cztery. Przez mocno zurbanizowane tereny Warszawy (Bemowo i Bielany) droga przejdzie dwoma tunelami
– podawała w 2024 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Dwa lata później „Wyborcza” alarmuje: jeden z planowanych tuneli trasy S7 koliduje z kolektorem ściekowym. Chodzi o tunel długości 1,1 km, który ma powstać na Bemowie, pod skrzyżowaniem ul. Piastów Śląskich i Powstańców Śląskich. Niestety, pod tą drugą biegnie wielki kolektor ściekowy. Według dziennikarzy dla projektanta jest to ciężki orzech do zgryzienia – albo uda się przeprowadzić tunel pod kolektorem, albo zamiast tunelu wybudować jednak wiadukt, albo przesunąć kolektor.
Można zgadywać, że na ten ostatni krok szansa jest mała. Nie tylko z powodu tego, co wydarzyło się w poprzednich omawianych przykładach, ale też dlatego, że kilka lat temu ten sam kolektor ściekowy uniemożliwił budowę stacji metra M2 Bemowo w planowanym miejscu. Ostatecznie zamiast pod skrzyżowaniem ul. Górczewskiej z ul. Powstańców Śląskich stację zbudowano w pewnym oddaleniu od skrzyżowania. Rura na ścieki pozostała na swoim miejscu, ale za to pasażerowie przesiadający się z tramwajów mają dalej do metra.
- Czytaj też: Warszawa nie zbuduje 5 linii metra do 2050 r. Ile nowych stacji realnie powstanie i gdzie?
Dlaczego kolektory ściekowe budzą taką grozę?
Możemy się niestety jedynie domyślać, dlaczego w powyższych sytuacjach potencjalna kolizja z kolektorem ściekowym przyprawiała urzędników o taki ból głowy, że woleli zmieniać projekty planowanych inwestycji. Z pewnością znaczenie miało to, że przebudowa kolektorów ściekowych znacząco podniosłaby koszt inwestycji i wydłużyłaby całą budowę. Co więcej, kolektory są kluczowe dla normalnego funkcjonowania miasta, o czym przekonał się każdy, kto doświadczył kiedyś awarii kanalizacji. Łatwo więc zrozumieć niechęć do ingerencji w stan obecny. Sytuacji nie poprawia fakt, iż dogadywanie się z gestorami instalacji podziemnych nie jest nigdy łatwe, toteż urzędnicy na ogół starają się ograniczyć przebudowę tychże instalacji do niezbędnego minimum.
Trudno jednak nie spytać: czy tak powinno się planować miasto? Czy infrastruktura podziemna sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat powinna mieć tak ogromny wpływ na nowe projekty, mające w założeniu ułatwić życie tysiącom osób? Czy nie dochodzi w ten sposób do sytuacji, w której – używając kolokwialnego nieco porównania – ogon merda psem?
- Przejdź do galerii: Osiedle Bliska Wola w Warszawie