Pierwszy konkurs na kampus był w PRL-u
Plany na wielki kampus Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie sięgają 1959 roku. SGGW była ważnym punktem w powojennym gwiazdozbiorze polskich uczelni. Ma swoim koncie trochę naj-tytułów. Największa uczelnia rolnicza, jedna z najstarszych w Europie, a przez pewien moment jedna z najbogatszych uczelni w Polsce, ale do tego jeszcze dojdziemy. W czasach PRL-u mierzyła się jednak ze sporym problemem: jej budynki nie odpowiadały już potrzebom uczelni, na dodatek porozrzucane były po całej Warszawie. Wydzielono więc gigantyczny, 95-hektarowy teren pod nowy kampus, a SARP rozpisał konkurs architektoniczno-urbanistyczny, jak to kiedyś było w zwyczaju.
Zobacz także: Wielki błękit zachwycił Krakowian, wybrali kampus Misterem 1979. Dziś to miejsce jest nie do poznania
Konkurs był dwuetapowy, a wyłonienie zwycięskiego projektu zajęło nie 4 tygodnie, nie 4 miesiące, a 4 lata. To kolejny naj-tytuł na koncie uczelni: najdłużej wybierany projekt kampusu. W 1963 roku oficjalnie ogłoszono, kto zaprojektuje wielkie założenie: Stanisław Płoski, Marian Sulikowski, Roman Szymborski i Roman Dutkiewicz (który do zespołu dołączył po śmierci Płoskiego). Budynki dla 10 wydziałów, 11 akademików z usługami i socjałami, biblioteka, rektorat, rozbudowane tereny rekreacyjno-sportowe, amfiteatr, zieleń i tak dalej, i tak dalej, a do tego adaptacje istniejącej historycznej zabudowy we wschodniej części miasteczka studenckiego. Całość miała pomieścić prognozowaną zawrotną liczbę 9500 studentów (obecnie jest ich 16 tysięcy) i zagwarantować mieszkania dla 3900.
Zasadniczym elementem przestrzennym części wschodniej terenów jest oprócz starodrzewia korony skarpy zespół budynków szkolnych dawnego POM [Państwowego Ośrodka Maszynowego - przyp. red.], zaprojektowany i zrealizowany w latach pięćdziesiątych przez prof. [Stefana] Tworkowskiego. Zespół ten, w skład którego wchodzi również zabytkowy pałacyk należący kiedyś do Juliana Ursyna Niemcewicza, obejmuje 2 budynki dydaktyczne, dawne internaty — obecnie domy studenckie, stołówkę i aulę i użytkowany jest obecnie przez SGGW. Poza tym na terenie wschodnim znajduje się grupa domków jednorodzinnych oraz urządzenia (częściowo prowizoryczne) Wydziału Mechanizacji Rolnictwa. Teren tej zabudowy może być w przyszłości przeznaczony pod dalszą rozbudowę uczelni. Przeważająca część nowej kubatury zarówno dydaktycznej, z rektoratem i biblioteką, jak i mieszkaniowej, wraz z usługami, powstanie na zachodniej części terenu, przy czym jej fragment północny przeznaczony na domy studenckie i ośrodki usługowe nawiązuje do zabudowy istniejącej już w części wschodniej — objaśniali dokładnie Marian Sulikowski i Roman Szymborski na łamach "Architektury" w 1971 roku. Dziś rektorat mieści się w pałacyku, a socrealistyczna aula kryształowa, z oryginalnymi detalami i żyrandolami, jest prawdopodobnie najbardziej spektakularnym wnętrzem uczelni.
Nikt się nie oczekiwał, że tak ambitny projekt uda się zrealizować szybko. Proces podzielono więc na trzy plany pięcioletnie na przestrzeni 1966-1980. I już na pierwszej prostej złapano opóźnienie. W efekcie, spośród zaplanowanych nowych obiektów, powstały budynki dzisiejszego Wydziału Medycyny Weterynaryjnej oraz Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska, akademiki oraz stołówka, która dekady później, już po obaleniu komunizmu, stanie się biblioteką. Wciąż widać przed nią zarys amfiteatru.
Ważnym, choć łatwym do przeoczenia punktem są akademiki. O ile wszystkie budynki na kampusie miały być projektowane indywidualnie, w przypadku domów studenckich architekci odwołali się do projektu, który zawojował powojenne inwestycje szkolnictwa wyższego. Miasteczko Studenckie AGH w Krakowie zaprojektowane pod okiem prof. Tomasza Mańkowskiego było wówczas podawane za wzór kompletnych założeń akademickich, szeroko opisywano je w prasie zagranicznej. I to właśnie od Mańkowskiego wzięto plany domów studenckich, i postawiono je w Warszawie. Być może dlatego udało się je zrealizować w którymś z trzech etapów. Metoda była sprawdzona, a budowa ekonomiczna.
Zieleń, którą na kampusie SGGW projektowała inż. Zofia Lipowczan, poza funkcją dzielenia przestrzeni wyraźnymi pasami, miała jednocześnie charakter dydaktyczny i doświadczalny w stosowaniu drzew ozdobnych.
Kiedy w latach 50. panowie architekci, z myślą o etapowym budowaniu kampusu, planowali jego układ na zasadzie szachownicy, by w ten sposób zapewnić przestrzeń na potencjalne zmiany, adaptacje i poprawki, nie przypuszczali pewnie, że układ ten przyda się jeszcze 40 lat później i pozwoli kontynuować ich pracę kolejnemu architektowi.
Kiedy w 1971 roku Sulikowski i Szymborski pokazywali budynki SGGW, w tym samym numerze "Architektury" prezentowano wyniki konkursu na Centralną Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego - I nagrodę zdobył Stanisław Fijałkowski związany z SARP Lublin. Biblioteki w prawdzie nigdy nie zrealizowano (powstał za to postmodernistyczny BUW), ale ponad trzy dekady później Fijałkowski wygra kolejny konkurs - na nowy kampus SGGW.
Kampus SGGW 2.0
Po przemianie ustrojowej uczelnia borykała się z problemami finansowymi, rosło jej zadłużenie. Jednocześnie wciąż posiadała rozległe tereny w Warszawie. Wyznaczono więc część do sprzedaży. Liczby hektarów i milionów złotych rozgrzewały nagłówki gazet i serwisów internetowych. Sprzedaż 170 hektarów Błoni Wilanowskich sprawiła na moment, że SGGW stało się najbogatszą uczelnią w kraju. Zyskane miliony pozwoliły na dokończenie kampusu według nowej koncepcji. W 1997 roku rozpisano konkurs, a wygrał go wtedy już architekt-legenda, Stanisław Fijałkowski, autor kilkudziesięciu realizacji w całej Polsce, w tym kampusu w Lublinie; w Warszawie znany był głównie z gmachu Biblioteki Narodowej. Na sprzedanych przez uczelnię Błoniach stoi dziś Miasteczko Wilanów.
Zobacz także: Miasteczko Wilanów, kiedyś uznane za najdoskonalsze w Polsce. Oto osiedle w Warszawie w ciągłej rozbudowie
Fijałkowski podszedł do zadania według starej szkoły, czyli całościowo, projektując przy tym jednocześnie budynki (w tamtym czasie) nowoczesne. Widać w nich echa jego wcześniejszych projektów. Oczywiście nie obeszło się bez krytyki i kontrowersji, ale Fijałkowski twardo stał przy swoim. Do historii przeszła wypowiedź architekta dla Gazety Wyborczej: Architektura to nie kiecka na sezon. Inni proponują budynki rozsypane jak małe groszki, ja tworzę zwartą całość. To elastyczny układ budowany na siatce modularnej (można ją dostrzec tylko z lotu ptaka).
Budynkom stołecznej uczelni rolniczej Fijałkowski nadał formy horyzontalnych brył o elewacjach z cegły, szkła i kolorowych płyt elewacyjnych. Dość do siebie podobne budynki różnicują proporcje oraz rodzaje i kolory użytych materiałów [...]. Uczelnia na ursynowski kampus przeniosła się na dobre w 2003 roku, a dobudowane później na jego terenie kolejne obiekty utrzymano w podobnej do narzuconej przez Fijałkowskiego estetyce
— pisała Anna Cymer w książce poświęconej polskiej architekturze po transformacji, "Długie lata 90.".
Zobacz także: Przyjrzyjcie się dobrze - tak znika cały styl architektoniczny w Polsce
O ile Fijałkowskiego krytykowano za budynki SGGW i puste, niezagospodarowane przestrzenie pomiędzy, to nic w porównaniu z krytyką, jaka wylała się na uczelnię po dobudowie kolejnych budynków. Zarzucano jej, że pomimo statusu najbardziej majętnej, postawiła na architekturę budżetową, projektowaną przez pracowników, po kosztach. Wprost zarzucano jej brzydotę. Uczelni obrywało się za limitowanie wstępu na część terenów zielonych.
Dziś, prawie dwie dekady później, realizacje Fijałkowskiego zestarzały się bardzo dobrze, choć z kolorystyką można by dyskutować. O otwarciu terenów kampusu dla wszystkich od progu informuje strona internetowa. Tylko nowsze budynki po latach rzeczywiście jawią się raczej przeciętnie. A kampus? Kampus wciąż się nawarstwia. Dobiega końca budowa Innowacyjnego Centrum Nauk Żywieniowych. Projekt wykonało biuro Best Building Consultants. W Rogowie uczelnia postawiła natomiast Pawilon Arboretum od JRK72. Jak one się zestarzeją? Przekonamy się za kolejne dekady.
Źródła: Architektura (6/1971), Anna Cymer, Długie lata 90. Architektura w Polsce czasów transformacji, wyd. CA, Gazeta Wyborcza