Spis treści
Uniwersyteckie inwestycje, czyli napęd na dwa zera (w rocznicy)
Po wojnie ruszyły na południu Krakowa inwestycje Akademii Medycznej. Nie mieściła się już w centrum miasta, a ciasna zabytkowa zabudowa nie pozwalała na wznoszenie nowych budynków. Dla nowych obiektów uniwersyteckich wytypowano niezabudowane wciąż tereny po wielkim majątku Anny i Erazma Jerzmanowskich na Prokocimiu.
W 1965 roku przy ul. Wielickiej powstał Instytut Pediatrii Akademii Medycznej w Krakowie (dziś Uniwersytecki Szpital Dziecięcy), a w latach 70., nieopodal, rozpoczęła się wieloletnia budowa kampusu Wydziału Farmaceutycznego AM przy ul. Bandurskiego. Najpierw Domy Studenckie wraz ze stołówką (projekt: 1971), a później Wydział Farmaceutyczny obok (projekt: 1977). Przy wszystkich trzech obiektach pracował architekt Władysław Wichman specjalizujący się w realizacjach dla służby zdrowia. Przy dwóch ostatnich jako główny projektant.
Zobacz także: Mister Warszawy - to były najlepsze budynki stolicy w PRL-u
Jeszcze w 1961 r. zespół Wichmana zdobył pierwszą nagrodę w konkursie na projekt koncepcyjny zespołu Nowej Akademii Medycznej w Krakowie-Prokocimiu. Był to rok, w którym Uniwersytet Jagielloński i wydzielona z niego w 1950 r. Akademia Medyczna na dobre rozpoczęły przygotowania do swojego 600-lecia, stawiając szereg nowych budynków.
i
Okrągłe rocznice dodawały w PRL-u odwagi inwestycyjnej. Kolejnym takim wzmocnieniem były 500. urodziny Kopernika w 1973 roku. W Polsce powstało wtedy mnóstwo nowych obiektów naukowo-dydaktycznych, a AM stała się oficjalnie Akademią Medyczną im. Mikołaja Kopernika. Rozbudowa jej nowych obiektów miała się więc całkiem dobrze, ostatecznie zbiegła się jednak w czasie z wielkimi niedoborami w budownictwie. W efekcie trwała znacznie dłużej niż planowano.
Domy Studenckie na Prokocimiu budowano aż 8 lat. Jeżeli w planach decydentów było otworzyć je w 1973 r., pomysł ten zdecydowanie się nie powiódł.
Wielki błękit i doświadczony zespół architektów
Domy Studenckie otwarto dopiero w 1979 roku. Ogłoszenia w prasie studentów AM, którzy dotąd szukali pokojów na wynajem, zastąpiły sporadyczne wzmianki o zagubionych legitymacjach.
Błękitne szklano-aluminiowe płaszczyzny elewacji wyciszały surowe, wąskie ściany boczne przecięte pojedynczymi pasami okien po jednej stronie i balkonów po drugiej. Przeszklenia parteru odejmowały kolosom sporo wagi, a całość założenia - trzech akademików sunących po wzniesieniu - spinała kompozycyjnie rozłożysta stołówka i mnóstwo zieleni.
Na każdym piętrze studenci mieli do dyspozycji wspólną kuchnię, na parterze salę klubową do spędzania wolnego czasu, a w przyziemiu pralnię i suszarnię. Stołówka służyła jednocześnie za klubokawiarnię. Części wspólne wykończono w drewnie i wyposażono w fotele oraz rośliny. Wszystkie trzy akademiki łączył szklany korytarz, a w planach na przyszłość uwzględniono również przychodnię i czytelnię.
Projekt opracował świetny i doświadczony zespół architektów z krakowskiego BPBO Miastoprojekt pod kierunkiem W. Wichmana: Marta Ingarden i Stanisław Pruc (domy studenckie); Jerzy Hryniewiecki (stołówka) oraz Andrzej Chlipalski, Marek Książek, Pawłowska (imię niewyszczególnione), Jerzy Plesner, Tadeusz Suwaj i Tadeusz Srebnicki (konstrukcja).
Za tymi nazwiskami stoją znane przez wszystkich mieszkańców Krakowa budynki. Część zespołu podpisała się pod szpitalem dziecięcym w Prokocimiu. Wichman i Suwaj projektowali razem Szpital im. Rydygiera. Pomagała im zresztą Marta Ingarden, której przedstawiać nie trzeba - współprojektowała m.in. Plac Centralny, Teatr Ludowy, Centrum Administracyjne Huty im. Lenina i Szkołę Muzyczną w Nowej Hucie oraz szereg bloków i osiedli w Krakowie (i nie tylko). Andrzej Chlipalski projektował rozbudowę szpitala dziecięcego w 1977 roku oraz szpitale w Ustroniu-Zawodziu czy Tychach. Jerzy Plesner pracował przy krakowskich osiedlach Ugorek i Wrocławska oraz przy gmachu dawnej Akademii Pedagogicznej (dziś UKEN). Dla porządku należy jeszcze dodać, że zbieżność nazwisk arch. Jerzego Hryniewieckiego z Krakowa i z Warszawy jest najpewniej przypadkowa.
i
i
Domy Studenckie Akademii Medycznej: Mister Krakowa 1979
Za bardzo dobre rozplanowanie pomieszczeń, jak i całego kompleksu oraz za jakość wykonania (Budopol) przyznano inwestycji tytuł Mistera Krakowa 1979 roku. Było to bardzo ważne, bo rzadkie zwycięstwo dla południa Krakowa. Pomimo nominacji i wyróżnień pojedynczych bloków mieszkalnych z Bieżanowa, Prokocimia, Woli Duchackiej czy Kurdwanowa, większość tytułów wędrowała na północ miasta i bliżej centrum.
1979 rok był szczególny, bo po budowlanym przestoju (rok wcześniej Mistera nie wybrano wcale - bo nie było z czego) ruszyły zapauzowane inwestycje, a liczba kandydatów znacznie się zwiększyła. Przyznano w związku z tym aż dwa tytuły wicemistera. Pierwszy powędrował do tarasowców z osiedla Widok projektu Krzysztofa Bienia. Drugi - znów na południe, tym razem na Bieżanów - do dwóch bloków przy ul. Telimeny 29 i 33. Ich autorem byli Stefan Golonka (architektura) i Adolf Włoch (konstrukcja). Współpraca: Witold Rutkowski.
Niestety, Jerzy Hryniewiecki nie doczekał uroczystego wręczenia nagród, zmarł w 1978 roku.
Zobacz także: Architekci na krakowskich cmentarzach. Tutaj spoczywają Szyszko-Bohusz, Zin, Cęckiewicz
i
i
Dwie żarówy, jeden pogrzeb
Choć akademiki dzisiejszego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego trwały w niezmienionym wyglądzie przez cztery dziesięciolecia, podupadając na stanie, mieszkający tam studenci raczej chwalili sobie to miejsce. W 2014 stołówka wyglądała gorzej niż schody Hotelu Cracovia w Krakowie. Sypiące się mury, odpadająca błękitna blacha, wypłukane przez krakowskie kwaśne deszcze podjazdy ułożone z wielkich bloków, z których budowano akademiki.
W końcu, po odrzuceniu scenariusza zrównania domów studenckich z ziemią, podjęto decyzję o długofalowych pracach remontowych - zarówno akademików, jak i pawilonu. Motorem napędowym znów był przełom - budowa wielkiego szpitala uniwersyteckiego, do którego przenieść się miały jednostki medyczne z zabytkowej szpitalnej zabudowy Wesołej w centrum miasta. Wypadało też zaraz 650-lecie uczelni. Nie bez znaczenia był również stan budynków mieszkalnych, które nie spełniały już współczesnych norm przeciwpożarowych, a kolejne prace remontowe generowały koszty.
i
Uczelnia zdecydowała się na partnerstwo publiczno-prywatne. 100 milionów złotych na remont kompleksu przeznaczyła spółka NeoŚwiat PPP Projects, która utrzymuje dziś obiekt - kontrakt podpisano na 25 lat. W tym czasie UJ spłaca spółkę. Unowocześnienie, poprawienie komfortu, uzupełnienie brakującej infrastruktury sportowej.
Budynek C nie został zakwalifikowany do remontu - przeznaczono go do rozbiórki. Przez lata stał niewyremontowany, ogrodzony. Aż w końcu zniknął. Był 2023 rok. W tym czasie stołówka stała się kolorową halą sportową, a błękitne wieżowce A i B zamieniły się w jaskrawe ciężkie bloki w żarówkowych kolorach pozbawione przeszkleń oraz pionowych pasów balkonów i okien. Na działce za budynkiem C stanął zupełnie nowy wieżowiec o takich samych gabarytach, znacznie odróżniający się jednak rozwiązaniem elewacji. Nieregularność zabudowy, krzykliwe kolory i brak spójności wprowadziły w uporządkowaną, spokojną przestrzeń chaos i wizualny rozgardiasz.
Po nowowyremontowanych akademikach ówczesnego ministra nauki i szkolnictwa wyższego Gowina oprowadzał ówczesny rektor UJ, prof. Nowak. Mówili o dumie i patrzeniu w przyszłość.
Na stronie uczelni nie znajdziemy informacji o architektach i architektkach kompleksu.