Spis treści
Mozaiki na stacjach M1 metro Ursynów i metro Służew ponownie w rejestrze zabytków
Metro kojarzy się z nowoczesnością, ale w rzeczywistości to już dość wiekowy środek transportu. Pierwsze na świecie metro w Londynie zaczęło kursowanie w 1863 r. – a więc w czasach, gdy w naszym kraju toczyło się powstanie styczniowe. Również metro warszawskie, choć znacznie młodsze, ma już swoje lata – budowę najstarszego odcinka linii M1 rozpoczęto w 1983 r., a zakończono w 1995 r.
Nic dziwnego, że pierwsza linia metra w Warszawie doczekała się swojego pierwszego wpisu do rejestru zabytków. Pod koniec 2023 r. pod ochronę trafiły kolorowe ceramiczne mozaiki ścienne na stacjach Służew i Ursynów. Znajdują się one na tzw. ścianach zatorowych (bo położonych „za torami”) oraz w korytarzach prowadzących do wind. Mozaiki są abstrakcyjne i stanowią zarówno element dekoracyjny, jak i pomagający pasażerom rozpoznać, na której stacji zatrzymał się pociąg. Ów pierwszy wpis do rejestru nastąpił na wniosek Stowarzyszenia Kolekcjonerzy Czasu z 2022 r.
- Dowiedz się więcej: Są plany dobudowania stacji metra M1 Plac Konstytucji i Muranów. Ale czy powstaną?
– Wartość historyczna okładzin ceramicznych opiera się na fakcie, iż wystrój mozaikarski stacji „Ursynów” i „Służew” stanowi relikt ambitnych planów klasy politycznej okresu stanu wojennego, gdzie przy jednoczesnym terrorze państwowym dla legitymizacji rządów miał być zbudowany system komunikacyjny znacząco podnoszący standard życia części mieszkańców stolicy
– wyjaśniał wówczas Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, prof. Jakub Lewicki.
Unikalnych mozaik miało być więcej. Dwóm ostatnim zagroziły reklamy
Warto przypomnieć, że mna stacjach metra Służew i Ursynów są cenne również dlatego, że stanowią jedyny zrealizowany element szerszej koncepcji plastycznej z lat 80., którego główną projektantką była Jasna Strzałkowska-Ryszka. Pierwotnie zakładano, że wszystkie stacje I linii metra warszawskiego będą utrzymane w tym samym stylu i wyposażone w mozaiki na ścianach. Przykładowo na stacji Stokłosy rozważano kompozycję z płytek przedstawiającą złote kłosy zbóż. Im bliżej centrum, tym kolorystyka stacji miała stawać się cieplejsza.
Planu nie udało się jednak zrealizować, m.in. z powodu utrudnionego dostępu do materiałów w czasach PRL-u i problemów finansowych, z którymi borykała się budowa linii metra M1. Ostatecznie na pozostałych stacjach ursynowskiego odcinka płytki na ścianach ułożono w barwne pasy. Dziś stacje Ursynów i Służew są więc unikatowe.
– Ówczesny rząd wybrał swobodną estetykę odpowiadającą zachodnim realizacjom – ściany zatorowe stacji „Ursynów” i „Służew” przypominają ceramiczne kompozycje autorstwa wybitnego brytyjskiego artysty Paula Huxleya na stacji „King’s Cross” w Londynie. Dekoracje obu stacji metra są bezcennym i unikatowym świadectwem sztuki nowoczesnej z mecenatu opresyjnego państwa
– mówił kilka lat temu ówczesny konserwator zabytków.
Mozaiki na ścianach stacji M1 składają się z prostokątnych i trójkątnych płytek ceramicznych. Ta na stacji Ursynów (projekt: Andrzej Drzewiecki) utrzymana jest w barwach pomarańczowej, czerwonej i brązowej, z nielicznymi akcentami szarości. Z kolei na stacji Służew (projekt: Krzysztof Jachiewicz) zdecydowano się na mozaikę utrzymaną w żółciach, czerwieniach, brązach, pomarańczach i błękicie. Jak wyjaśnia obecny konserwator zabytków:
Kompozycje plastyczne, pierwotnie tematycznie nawiązujące do dzielnicy (wyścigi konne na Służewie, osiedla mieszkaniowe na Ursynowie), uległy znacznej geometryzacji w toku prac projektowych.
Spór o zabytkowość mozaik i drugie podejście. Tym razem się udało
Pierwszy wpis mozaik do rejestru zabytków okazał się jednak kontrowersyjny. Decyzję o wpisie wkrótce uchylił Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, po czym Wojewódzki Konserwator Zabytków poprosił Narodowy Instytut Dziedzictwa o ocenienie „wartości zabytkowych obiektu w kontekście definicji zabytku jako świadectwa minionej epoki”. NID przeanalizował sprawę i w decyzji z 8 grudnia 2025 r. stwierdził, że wartość artystyczna mozaik pozwala na uznanie ich za zabytek.
Kompozycje ceramiczne dokumentują wieloletni proces projektowania pierwszego w Polsce metra oraz procesu projektowania przestrzeni publicznej w latach 80. XX w. Wybór formy dekoracji – dekoracji ceramicznej z prostokątnych płytek mocowanych na panelach podyktowany był względami ekonomicznymi. Wpisywał się również w typową dla stacji kolei podziemnych tendencję do stosowania okładzin ceramicznych. (...) Ostateczny wyraz plastyczny kompozycji, będący wynikową pierwotnych założeń projektowych i zmian wprowadzanych na etapie wykonawczym, posiada cechy indywidualne oraz stanowi przykład estetyzacji przestrzeni publicznych schyłkowego okresu PRL. Ponadto przedmiotowe dekoracje stanowią najstarsze zachowane rozwiązania plastyczne pierwszej w kraju linii metra
– podaje w uzasadnieniu obecny Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Warto przypomnieć, iż o mozaikach w metrze M1 zrobiło się głośno w 2022 r., kiedy to na stacjach rozpoczął się montaż nowych stelaży pod reklamy. Media donosiły wówczas, że nowe reklamy nie tylko zasłaniają unikalne mozaiki, ale też je uszkadzają. Część płytek ceramicznych popękała bowiem podczas montażu. Teraz, gdy kompozycje znalazły się pod ochroną, tego typu sytuacja już się nie powtórzy.
- Dowiedz się: Szczelne stalowe wrota i łóżka polowe. Warszawskie metro zmienia się w schron dla 100 tys. ludzi
Najstarszy odcinek M1 wyróżniają nie tylko mozaiki. Pamiątek po PRL-u jest więcej
Warto zauważyć, że nie tylko ceramiczne mozaiki czynią najstarszy odcinek linii M1 unikalnym. Cały fragment pierwszej linii metra od Kabat do Politechniki to swego rodzaju muzeum tego, jak planowano w Polsce metro w czasach PRL-u. A trzeba pamiętać, że obowiązywały wtedy zupełnie inne standardy. W efekcie ta część M1 ma wiele unikalnych cech:
- grodzie Ochrony Cywilnej Ludności – wszystkie stacje od Kabat do Wierzbna włącznie wyposażone są w wysuwane stalowe grodzie, które mogą odciąć stację od świata zewnętrznego, by mogła pełnić funkcję schronu;
- windy i pochylnie tylko po południowej stronie stacji – w okresie PRL-u mniej dbano o dostępność, dlatego infrastrukturę dla osób z niepełnosprawnościami zaplanowano tylko od strony południowej peronu (dziś stopniowo dobudowywane są nowe windy na M1);
- długie, 120-metrowe perony, często bez podpór – ponieważ metro miało też pełnić funkcję propagandową, za PRL-u nie szczędzono na nie pieniędzy i zdecydowano się na droższe, dłuższe perony, często jednonawowe, czyli bez słupów podtrzymujących strop;
- nieosłonięte niczym wejścia – na większości stacji najstarszego odcinka M1 wejścia do metra nie są w ogóle zadaszone.
Dziś, podróżując linią M1, można więc odbyć swego rodzaju podróż w czasie i zobaczyć, jak podejście do projektowania metra zmieniało się na przestrzeni lat.
- Zobacz galerię: Tak różne są wejścia do metra w Warszawie. Co stacja, to inna wiata. Która najładniejsza?