Spis treści
Pałacyk dla kapitana i kapitanowej
Pałacyk Śleszyńskich powstał w 1826 roku w stylu późnoklasycystycznym. Architekt - Antonio Corazzi, Włoch. Przez 30 lat zrealizował w Polsce kilkadziesiąt projektów, w tym ponad 40 w samej Warszawie. Pałace, gmachy, katedry i dzieło najbardziej znane - Teatr Wielki rozbudowany po wojennych zniszczeniach według projektu Bohdana Pniewskiego.
Budowę pałacyku zlecił Stanisław Śleszyński, kapitan saperów Wojska Polskiego, wraz z żoną Gertrudą Emilią z Jakubowskich i Józefem Foxem. Rok wcześniej przejął 4,5-hektarowy teren w wieczystą dzierżawę. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, ale całość sfinansował podobno dzięki składowisku wapna należącego do zgromadzenia bazylianów, które odkrył i upłynnił. Tak pozyskany majątek pozwolił pokryć koszty nie tylko budowy pałacu od uznanego architekta, ale i Doliny Szwajcarskiej nieopodal - słynnego przedwojennego publicznego parku z altankami w stylu szwajcarskim. Sporych rozmiarów ogród utworzono też przy samej posiadłości Śleszyńskich. Do dziś rosną tu wysokie drzewa. Rodzina sprzedała pałacyk wraz z parkiem w 1852 roku. Już wtedy nie mieszkała w budynku - podnajmowała go pod konsulat brytyjski.
Nieruchomość zaczęła przechodzić z rąk do rąk. Wśród kolejnych właścicieli wymienia się rodziny Lesserów, Potockich, Kirchmajerów.
Po wojnie - Syrkusowie
Dolina Szwajcarska trzymała się do powstania warszawskiego. Pałacyk też oberwał. Po wojnie przystąpiono do odbudowy. Według jednych źródeł przeprowadzono ją według projektu awangardowych architektów, małżeństwa Syrkusów. Inne z kolei podają, że za koncepcją stał Szymon Syrkus i Helena Weinfeld, podobnie jak w przypadku Willi Gawrońskich (proj. Marcin Weinfeld). Obie rezydencje połączono i ulokowano w niech ambasadę nieistniejącego już kraju, Jugosławii. Po jej upadku, budynek przekazano pod ambasadę Serbii, a kiedy ta się wyprowadziła, pałacyk Śleszyńskich ostatecznie opustoszał.
Nowy rozdział: muzeum parlamentaryzmu
Teraz pałacyk ma szansę znów odżyć, choć nie wiadomo, czy z podobnym optymizmem można spoglądać w stronę drzew porastających działkę. Budynek należący do skarbu państwa ma stać się Parlamentarium, czyli muzeum parlamentaryzmu. O nowej funkcji poinformowała "Rzeczpospolita", potwierdził ją Włodzimierz Czarzasty. — Budynek znajdował się w zasobie Skarbu Państwa, jednak żadna instytucja publiczna nie była zainteresowana jego przejęciem. Podejrzewam, że urzędnicy nie zajrzeli do papierów, bo wtedy przekonaliby się, że działka jest bardzo atrakcyjna, bo plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza jej zabudowę — powiedział marszałek w rozmowie z gazetą.
W rewelacjach wciąż brakuje jednak konkretów - budżetu, konkursu architektonicznego, losu zieleni i adaptacji zabytku. Nie poznaliśmy też żadnych ram czasowych. Pałacyk Śleszyńskich zasługuje na odzyskanie dawnego blasku i na realizację obietnic.
Zobacz także: Przed wojną Syrkusowie i Brukalscy zaprojektowali w Łodzi jedno osiedle. Efekt? Dwa różne światy