Spis treści
Najpierw powtarzalność, potem przełamanie
Przy ulicy Borków 58 w Warszawie powstał zespół dziesięciu domów jednorodzinnych zaprojektowany przez pracownię RMK.A dla Senn Development. Inwestycja składa się z pięciu asymetrycznych bliźniaków i zajmuje działkę o powierzchni blisko 3,8 tys. mkw. Jej układ w dużej mierze wynika z zapisów decyzji o warunkach zabudowy, która precyzyjnie określała zarówno maksymalną intensywność zabudowy, jak i obowiązek zastosowania dachów skośnych.
Architekci potraktowali te wytyczne jako punkt wyjścia do budowy całego założenia. Powtarzalny rytm dwuspadowych dachów stał się jego podstawowym motywem, jednak regularność kompozycji przełamano zróżnicowaną geometrią brył, odmiennym układem wnęk oraz sposobem rozmieszczenia budynków.
Cztery z pięciu domów ustawiono wzdłuż wewnętrznej drogi dojazdowej, po obu jej stronach. Budynki zlokalizowane naprzeciwko siebie zostały delikatnie przesunięte względem własnych osi, dzięki czemu przestrzeń między nimi nie jest całkowicie symetryczna. Najbardziej zauważalnym elementem kompozycji pozostaje jednak piąty dom, obrócony względem pozostałych. Według projektantów ma on domknąć oś widokową osiedla i lepiej powiązać nową zabudowę z układem urbanistycznym okolicy.
Ryzykowna rezygnacja z 90 stopni?
Rezygnacja z kąta prostego w założeniu mieszkalnym dla wielu może być kontrowersyjna. Wystarczy przypomnieć głośną realizację w Otwocku, gdzie podobny zabieg – zastosowany co prawda na znacznie większą skalę – zdominował odbiór całego założenia i przesądził o jego karykaturalności.
Tutaj jednak obrócenie budynku pozostaje pojedynczym gestem. Być może okaże się ono rozwiązaniem, które przez mieszkańców zostanie odebrane bardziej jako subtelne urozmaicenie układu, a nie zbędna ekstrawagancja.
Przeniesienie wejścia na boczną elewację
Na odbiór przestrzeni wpływa także sposób rozwiązania wejść do budynków. W części segmentów przeniesiono je na elewacje boczne, co współpracuje z decyzją o delikatnym przesunięciu domów względem siebie. Oba zabiegi zmieniają relacje pomiędzy budynkami, otwierają narożniki i ograniczają bezpośrednie widoki pomiędzy sąsiadami. W efekcie - nawet przy stosunkowo zwartej zabudowie - przestrzeń zyskuje znamiona otwartości.
Układ komunikacyjny wynikał z konkretnych uwarunkowań działki. Ze względu na strukturę własnościową, nie było możliwości wykonania drogi z przejazdem na wylot. Zamiast tego na końcu wewnętrznego dojazdu zaplanowano plac do zawracania samochodów. W narożniku terenu wydzielono natomiast przestrzeń wspólną przeznaczoną do rekreacji mieszkańców, co stanowi zdecydowanie jeden z największych plusów osiedla. Przy tak kameralnym założeniu (i to realizowanym przez prywatnego inwestora) decyzje o stworzeniu przestrzeni wspólnej należą, niestety, do rzadkości.
Istotnym elementem projektu jest także sposób rozmieszczenia infrastruktury technicznej. Miejsca postojowe, wiaty śmietnikowe i skrzynki przyłączeniowe zlokalizowano pomiędzy budynkami. Dzięki temu frontowe elewacje pozostają wolne od dodatkowych urządzeń.
Pomarańcz bez kompromisu
Głębokie wnęki wycięte w bryłach pełnią kilka funkcji jednocześnie. Modelują bryłę, osłaniają część okien i tarasów, a także wpływają na sposób operowania światła na elewacjach. Podobny motyw zastosowano przy strefach tarasowych na parterze, gdzie cofnięte fragmenty budynku tworzą bardziej kameralne przestrzenie zewnętrzne.
Architekci zrezygnowali z rozbudowanego detalu. O charakterze budynków decyduje przede wszystkim bezkompromisowy pomarańcz na co drugim domu, a także proporcje brył i wyraźnie zaakcentowane obramowania okienne. Ich głębokość sprawia, że elewacje nie są całkowicie płaskie, a światło i cień zmieniają ich wygląd w ciągu dnia. Osobiście czuję niedosyt związany z szarością części elewacji. Być może gdyby architekci poszli z paletą barw "na całość", niecodzienny charakter osiedla zostałby jeszcze mocniej podkreślony?
Domy nie są identyczne. Poszczególne segmenty różnią się układem funkcjonalnym, rozwiązaniem elewacji i kształtem wnęk. Dzięki temu powtarzalność typowa dla zabudowy bliźniaczej została ograniczona. Program każdego domu oparto jednak na podobnych założeniach - na parterze znajduje się strefa dzienna oraz część gospodarcza obejmująca wiatrołap połączony z garażem, toaletę, spiżarnię i miejsce przeznaczone na instalacje techniczne.
Osiedle Kwiatów Polskich
W ubiegłym roku na łamach „Architektury-murator” szerzej opisywaliśmy inną realizację pracowni RMK.A – pierwszy etap Osiedla Kwiatów Polskich na warszawskim Wawrze. Inwestycja objęła dwanaście domów jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej. Na tle okolicznej zabudowy wyróżniały ją zastosowanie blachy falistej na elewacjach, rozrzeźbione bryły budynków oraz ponadprzeciętnie duże przeszklenia.
Czytaj także: Osiedle Kwiatów Polskich wybija się na tle lokalnej zabudowy. Blacha falista na elewacjach przejęła rolę detalu
Zielona i biała blacha stworzyła wizualny pomost między współczesną architekturą osiedla a otoczeniem, w którym nie brakuje budynków gospodarczych. Falista faktura materiału wprowadziła do elewacji detal w sposób naturalny, bez konieczności stosowania dodatkowych elementów dekoracyjnych, co pozostaje jedną z mocniejszych stron projektu.
Osiedle Kwiatów Polskich nie oferowało jednak wspólnej przestrzeni, w której mieszkańcy mogliby budować sąsiedzkie relacje. Tym bardziej warto odnotować, że przy ulicy Borków, mimo jeszcze bardziej kameralnej skali inwestycji, zdecydowano się wydzielić niewielką przestrzeń wspólną dla mieszkańców.