Spis treści
Rygor architektury a spontaniczność ciała
Punktem wyjścia do takiej interpretacji stał się dla artystki Doppelhaus – dom bliźniaczy w Stuttgarcie, projektu Le Corbusiera i Pierre’a Jeannereta. Powstał w latach 20. w modernistycznej osadzie mieszkalnej i był częścią większego projektu-wystawy, który miał rozwiązać problem niedostatku mieszkań po I wojnie światowej. Jej dyrektorem artystycznym był Ludwig Mies van den Rohe. Już wtedy te eksperymentalne budynki wywołały zarówno entuzjazm, jak i kontrowersje – chwalono ich estetykę i jednocześnie krytykowano za ekskluzywność.
Ten nigdy niezamieszkany pomnik modernistycznej architektury, wpisany na listę UNESCO – bo obecnie mieści się tam muzeum – Agnieszka Mastalerz odwiedziła jesienią 2025 roku w ramach rezydencji artystycznej. Stało się to dla niej pretekstem do zadania pytań o powiązania rygoru architektury ze spontanicznością ciała. W jej wystawie – składającej się z trzech opowieści – widać zmieszanie podziwu dla piękna domu z krytyką jego funkcjonalności. Przestrzeń kameralnej, zaciemnionej sali Miejsca Projektów Zachęty stała się miejscem do wyrażenia tych emocji, a za narzędzie posłużyły wideoinstalacje.
Czytaj też: Le Corbusier – gra kontrastów
i
Trzy wymiary doświadczeń
Pierwsza z nich wolno dokumentuje wnętrza Doppelhaus oraz widok z okna – z perspektywy obracającej się głowy 183-centymetrowego mężczyzny. Druga część zawiera dynamiczne ujęcia improwizowanego performansu studentów z Akademie der Bildenden Künste Stuttgart, którzy doświadczają przestrzeni na wyciągnięcie ręki, nogi i… reszty ciała. Podążając za ich ruchami, podglądamy, jak wygląda salon, część kuchenna, łazienka i taras domu. Trzecia część wideoinstalacji rejestruje klaustrofobiczną ciasnotę korytarzy i schodów, po których przemieszcza się choreografka i performerka – Rachel Gill, a także niskiego pokoju w odcieniach szarości przeznaczonego dla służącej. Jak mówi Mastalerz: reprezentuje [on] hierarchię i niewidzialną pracę, która podtrzymywała ideały modernistycznego domu, a choreografia podkreśla struktury władzy wbudowane w architekturę. I to w tym miejscu doszukamy się znaczenia tytułu wystawy, bo Reszta jest dla mnie odzwierciedleniem osób, którym dom w założeniu nie był dedykowany – podkreśla artystka.
i
Fascynacja modernizmem
Wydaje się, że to właśnie z ideami modernizmu Agnieszka Mastalerz „rozprawia się” w swojej pracy najmocniej. Bo z jednej strony miała być to architektura funkcjonalna, biorąca pod uwagę ludzkie potrzeby, modernizm miał służyć człowiekowi. Ale z drugiej strony – robił to w matematyczny sposób.
Dlatego istotnym elementem w przygotowaniu koncepcji instalacji był Modulor, czyli system wymiarowania opracowany przez Le Corbusiera w 1948 roku. I choć to ponad 20 lat po wybudowaniu Doppelhaus, to – jak podkreśla artystka – już wtedy widoczne były ślady „złotego podziału”, które miały służyć harmonijnemu projektowaniu architektury, wnętrz i mebli. Przypomnijmy, że punktem odniesienia była proporcja wynosząca 1 618 – na jej podstawie założono chociażby, że optymalna wysokość mieszkania dla człowieka o wzroście 183 cm to 216 cm. Obecnie wizyta w Doppelhaus oraz eksploracja ruchu i percepcji pokazuje, że dziś inaczej postrzegamy harmonijną przestrzeń i matematyczne wyliczenia Le Corusiera, niekoniecznie oddają one ludzką skalę, a na pewno nie potrzeby.
Czytaj też: Gdynia – perła modernizmu, jak muzeum architektury XX w. pod gołym niebem. Gdyński szlak modernizmu
Wykluczeni z harmonii
W czym to się przejawia? Wydaje mi się, że z dzisiejszej perspektywy jego założenia są dość kontrowersyjne, bo przestrzeń Doppelhaus absolutnie nie jest dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Agnieszka Mastalerz. Zwraca uwagę, że jedna z instalacji na wystawie prezentowana jest w podłużnej przestrzeni o szerokości 60 cm, odzwierciedlającej rzeczywistą szerokość korytarzy, ale żeby ją niejako odczarować, delikatnie została rozszerzona. To było ważne, aby osoba, która porusza się na wózku, mogła się obrócić i trochę wyjechać do tego odtwarzanego „korytarza”, ponieważ monitor znajduje się na jego końcu. Mieliśmy jeszcze do dyspozycji drugie piętro i piwnicę, ale wyłączyliśmy je z projektu – nie mogłam przygotować ekspozycji poruszającej m.in. problem dostępności, tworząc wystawę, która jest niedostępna.
Artystka zwraca jeszcze uwagę na drugą ekskluzywność. Dotyczy ona pomieszczenia zaprojektowanego dla służby. Nie dość, że był to mały pokoik, to jeszcze wejście do niego prowadziło od podwórka. Tak jakby właściciele domu czy ci, którzy w nim mieszkali, chcieli ukryć obecność służącej. Dodatkowo po niemiecku określenie pokoju zawiera feminatyw (niem. Dienstmädchenzimmer), czyli wiadomo było, że pokój jest przeznaczony dla kobiety – zaznacza.
Czytaj też: Le Corbusier. Architekt jutra
i
Czy ekskluzywność wyklucza estetykę?
Czy modernistyczny eksperyment z lat 20. się udał i jest przykładem spełnionej wizji mieszkalnictwa socjalnego? Odwiedzając Weissenhofmuseum, modelowy dom Le Corbusiera i Pierre’a Jeannereta, Agnieszka Mastalerz miała mieszane uczucia.
Z jednej strony wrażenie było bardzo pozytywne, choć być może tylko w znaczeniu architektury eugenicznej. Bo może to jest wizualna pułapka? Bo choć dotknęły mnie ciasnota stromych schodów czy klaustrofobiczna klatka schodowa, to po wejściu do salonu te doznania się zmieniają, czuje się oddech. Okna wstęgowe, czyli podłużne, ukazują wspaniałą, szeroką panoramę Stuttgartu. Pomyślałam też, że we wnętrzach użyto ciepłych kolorów. Interesująca stała się dla mnie również idea odbudowania ogrodu na tarasie, jako rekompensaty ziemi „zabranej” pod wybudowanie domu.
Za tymi odczuciami artystki podążają performerzy. Na wideoinstalacjach widać, jak ostrożnie badana jest przestrzeń korytarzy i pokoju dla służącej. Można też dostrzec, jak z początku delikatnie poruszają się w łazience, kuchni i salonie, stopniowo zwiększając swobodę ruchów. Spontaniczność ciała w pełni jednak ukazuje się na tarasie, kiedy performerzy idąc za impulsami, eksplorują otwartą przestrzeń. Jakby architektura została zaproszona do tańca.
Czytaj też: Jak włączać dziś umysł, ciało i naturę w projektowanie? Debata o tym, jak myśleć o życiu i architekturze
i
Przestrzeń (nie)zbyt idealna
Tylko czy architektura modernistyczna sprzyja życiu? To pytanie wraca co jakiś czas wraz z kolejnymi falami krytyki modernizmu. W kontekście wystawy „Reszta/Reminder” dotyka jednak wątku, który jest dla architektury kluczowy – architektura modernistyczna miała być funkcjonalna, zaspokajać potrzeby społeczne, oczekiwania konkretnego człowieka. W przypadku Doppelhaus jakby tego zabrakło.
W Weissenhofmuseum widziałam zdjęcia dokumentujące sytuację, kiedy ktoś mieszkał w tym modelowym domu – wieszał na ścianach obrazy, układał książki na regałach, wnętrza meblował po swojemu – i miałam wrażenie, jakby ten ktoś zaburzył porządek. Moim zdaniem architektura bardzo na tym traciła. Ona właściwie funkcjonuje tylko wówczas, kiedy sama w sobie jest obiektem sztuki, a nie kiedy jest wypełniona obiektami codziennego użytku, nasycona życiem
– podkreśla Agnieszka Mastalerz.
Kuratorka wystawy – Magda Kardasz – zauważa, że to dzieło architektury jest piękne, ale trudne do funkcjonowania pośród matematycznie wyliczonych linii, nietolerujące obecności osobistych przedmiotów.
Artystka zdaje się pytać, jak z dzisiejszej perspektywy i przy obecnej wrażliwości społecznej patrzymy na modernistyczne postulaty. Jaka reszta pozostała z dawnej utopii?
Warto tego doświadczyć i odpowiedzieć sobie na to pytanie samemu. Wystawę „Reszta/Remainder” w Miejscu Projektów Zachęta na ul. Gałczyńskiego w Warszawie można oglądać jeszcze do 29 marca.
Pomysł na projekt zrodził się podczas rezydencji artystycznej Agnieszki Mastalerz w Akademie Schloss Solitude w Stuttgarcie w 2025 roku. Program rezydencyjny w ramach Sieci Rezydencji Artystycznych Solitude to wspólna inicjatywa Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski i Instytutu Adama Mickiewicza. Praca powstała dzięki uprzejmości Weissenhofmuseum w Stuttgarcie oraz Fondation Le Corbusier.
i