5 linii metra, czyli aż 102 schrony? Warszawa buduje „Podziemną Tarczę”. Co o niej wiemy?

Metro to nie tylko środek transportu. W razie zagrożenia podziemne stacje, tunele i inne obiekty mogą służyć jako schronienia dla ludności cywilnej. Stolica realizuje dziś program „Podziemna Tarcza”, w ramach którego warszawskie metro zyskuje m.in. magazyny kryzysowe. Jednocześnie kolejne linie metra projektuje się już z myślą o ich roli obronnej.

stacja metra M1 Wierzbno w Warszawie

i

Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator
Arka Koniecznego. Jak żyje się w ikonie architektury?

Program „Podziemna Tarcza”, czyli metro warszawskie ochroni ludność

Po latach zaniedbań w tej sferze Polska praktycznie pozbawiona jest schronów. Lepiej jest z tzw. miejscami ukrycia, czyli tymczasowymi, mniej odpornymi schronieniami (jak np. piwnice, garaże podziemne itp.), lecz i tych brakuje. W obliczu sytuacji w Ukrainie miasta coraz częściej szukają więc sposobów na ochronę ludności cywilnej w razie zagrożenia.

Warszawa ma tu ważny atut – metro. Podziemna sieć transportowa w końcu w naturalny sposób ułatwia ukrycie się w razie niebezpieczeństwa. W grudniu 2025 r. prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił program „Podziemna Tarcza”, który ma za zadanie przystosować warszawskie metro do pełnienia funkcji schronienia. Co ważne – schronienia, a nie schronu, gdyż wyśrubowanych norm stawianych schronom (m.in. hermetyczności) metro nie spełnia.

Pierwszą linię warszawskiego metra od stacji Kabaty do stacji Wierzbno zaprojektowano i budowano jako schron. W trakcie budowy i użytkowania zrezygnowano jednak z niektórych elementów wyposażenia i w konsekwencji nie zapewniono pomieszczeniom metra hermetyczności, co sprawia, że nie mogą być traktowane jako schron.

Oględziny pomieszczeń czerpnio-wyrzutni wykazały, że nie zapewniono im hermetyczności, nie mają wyposażenia, pełnego oświetlenia, wodociągu, kanalizacji i urządzeń filtrowentylacyjnych. Powietrze docierało tam przez niezabezpieczone przejścia i otwory w których powinny być zamontowane automatyczne zawory przeciwwybuchowe. W jednym z pomieszczeń znajdował się co prawda dźwignik do obsługi wentylatorów, ale wyłączono go z eksploatacji

– podawała w 2024 r. Najwyższa Izba Kontroli.

Choć jednak metro nie jest schronem, może pełnić rolę miejsca ukrycia, chroniącego m.in. przed pociskami i odłamkami. Program „Podziemna Tarcza” ma zwiększyć ten potencjał. W tzw. pustce technologicznej przy niektórych stacjach metra Warszawa gromadzi dziś m.in. śpiwory, łóżka polowe, manierki i inny sprzęt przydatny w sytuacjach kryzysowych. Miasto planuje też zakup agregatów prądotwórczych. Przypomnijmy, że pustki technologiczne (czyli niewykorzystana podziemna kubatura) występują m.in. przy stacjach Plac Wilsona oraz Bródno. Metro Warszawskie z przyczyn strategicznych nie ujawnia szczegółów, ale według zapowiedzi stacje metra zostaną przystosowane do pełnienia funkcji miejsc schronienia dla ponad 100 tys. osób.

Jednocześnie warto mieć świadomość, że ochrona, jaką mogą zapewnić stacje metra, jest ograniczona. Warszawa ma dziś tzw. metro płytkie – jego stacje leżą zwykle od kilku do kilkunastu metrów pod ziemią (najpłycej na Bielanach, najgłębiej w okolicach Nowego Światu). W razie bombardowania to może nie wystarczyć. Metro w Kijowie, Charkowie i Dnieprze sprawdziło się co prawda w roli schronu bombowego podczas rosyjskiej inwazji, jednak miasta te mają tzw. metro głębokie, o stacjach zlokalizowanych nawet kilkadziesiąt metrów pod ziemią.

Grodzie Ochrony Cywilnej Ludności na linii M1

Mówiąc o roli obronnej warszawskiego metra, trzeba koniecznie wspomnieć o grodziach OCL. Drzwi opatrzone tymi trzema literami znajdziemy przy wejściu do wszystkich stacji linii M1 od Kabat do Racławickiej. Kryją się za nimi potężne, ruchome metalowe grodzie, zdolne odciąć stację od świata zewnętrznego. Po uruchomieniu mechanizmu przez pracownika stacji grodzie wysuwają się z boku, a umieszczone w podłodze specjalne panele unoszą się, pozwalając na zamknięcie stacji 6-metrowej długości drzwiami.

Na początku budowy I linii metra, projektowane były jako jeden z elementów zapewnienia schronu przeciwatomowego. W trakcie budowy zmieniły się jednak normy bezpieczeństwa i okazało się, że grodzie OCL ich nie spełniają. Zainstalowane grodzie są utrzymywane w bardzo dobrym stanie technicznym, co umożliwia ich skuteczne wykorzystywanie podczas bardzo intensywnych opadów deszczu, kiedy napływająca z zewnątrz woda próbuje wpływać do stacji. Grodzie pozwalają wtedy na szczelne zamkniecie przejść prowadzących do stacji, dzięki czemu na peronach jest sucho i można bezpiecznie prowadzić ruch pasażerski

– podaje Metro Warszawskie.

Najstarszy odcinek metra jest wyposażony łącznie w 34 takie grodzie. Nie zapewniają one co prawda hermetyczności stacji (a więc nie uchronią np. przed atakiem gazowym), na co zwracała uwagę NIK, ale mogą stanowić skuteczną barierę dla pocisków i odłamków, a także utrudnić osobom niepowołanym dostanie się do środka.

Trzecia i czwarta linia metra zapewnią schronienie

Wszystkie stacje muszą zostać zbudowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, także tymi, które wskazują rozwiązania techniczne w zakresie ochrony ludności. Zostaną one uwzględnione na etapie wykonywania projektów budowlanych

– podaje Metro Warszawskie na temat planowanej 4. linii metra. Ogłaszając w grudniu 2025 r. program „Podziemna Tarcza”, prezydent Trzaskowski podkreślił, że argument o ochronie ludności Warszawa będzie wykorzystywać przy staraniach o dofinansowanie unijne na rozbudowę metra. Zwiększy to szansę, że UE faktycznie przyzna środki w najbliższych latach. Przypomnijmy, że 4. linia metra będzie liczyć 23 stacje, zlokalizowane na terenie Białołęki, Bielan, Żoliborza, Woli, Ochoty, Włoch, Mokotowa i Wilanowa. Dla mieszkańców oznaczać to będzie wydajny transport i nowe miejsca ukrycia w razie zagrożenia.

A co z 3. linią metra? Tu jest pewien kłopot, gdyż projektowanie M3 rozpoczęło się, zanim weszły w życie nowe przepisy dotyczące obronności. Ponieważ jednak wciąż ono trwa (zakończy się w 2027 r.), wciąż możliwe są poprawki. Miasto ze swojej strony deklaruje gotowość do takich działań, ale jeszcze w połowie 2025 r. tłumaczyło, że wciąż nie ma przepisów wykonawczych, które określą, jak dokładnie projektant powinien uwzględnić funkcję obronną. Można więc powiedzieć, że sprawa jest w toku, choć dobrze byłoby usłyszeć konkrety. Jednocześnie warto podkreślić, że nawet gdyby stacje M3 powstały według starych przepisów (jak linia M2), to oczywiście nadal sprawdziłyby się jako miejsca doraźnego ukrycia.

Mapa 4 z 5 planowanych w Warszawie linii metra
Autor: Metro Warszawskie/ Materiały prasowe Mapa 4 z 5 planowanych w Warszawie linii metra

102 stacje, czyli 102 schrony? Nie do końca, a na pewno nieprędko

Na trzeciej i czwartej linii metra plany Warszawy oczywiście się nie kończą. W 2023 r. miasto zapowiedziało, że do 2050 r. sieć metra w stolicy liczyć będzie 5 linii o łącznej długości 113 km (dziś 41,5 km). Sieć rozrosłaby się do aż 102 stacji. Odsetek mieszkańców Warszawy, którzy mają stację metra w zasięgu maksymalnie 15-minutowego spaceru, ma wówczas wzrosnąć z dzisiejszych 28% do ponad 50%. Łatwo się domyślić, jak duże miałoby to znaczenie dla obronności.

Niestety, kilka lat później miasto zaczęło nieco przykrajać te ambitne plany. Przede wszystkim wydłużył się horyzont czasowy. Według projektu Strategii Rozwoju Warszawy 2040+ do 2044 r. gotowe mają być 74 stacje:

  • linia M1 (21 stacji),
  • linia M2 (21 stacji plus 3 nowe stacje metra w Ursusie),
  • I etap linii M3 (6 nowych stacji),
  • cała linia M4 (23 stacje).

W stosunku do wcześniejszych zapowiedzi na dalszy plan (po 2044 r.) odsunięto przedłużenie linii M3 na Mokotów, przedłużenie linii M2 na Żerań i do Marymontu oraz całą 5. linię metra z Ursusa na Gocławek. Nie wiadomo też, co z zapowiadanymi kilka lat temu dodatkowymi stacjami na linii M1 (Plac Konstytucji i Muranów). Co więcej, nawet i te okrojone plany trzeba uznać za ambitne, gdyż zakładają znaczące przyspieszenie budowy metra w Warszawie. Przypomnijmy, że wybudowanie 21 stacji linii M2 zajęło miastu 16 lat.

Jaki płynie z tego wniosek? Chyba taki, że myśląc o warszawskim metrze jako o schronieniu, lepiej skupić się na stacjach, które już istnieją. Może bowiem minąć wiele lat, zanim powstaną nowe – tym bardziej, że plany miasta nieraz potrafią się zmienić. Kto nie wierzy, niech spyta członków białołęckiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze”, którzy na zapowiadaną od PRL-u podziemną kolejkę wciąż czekają.

Podcast Architektoniczny
Kamila Szatanowska. Architektura nierynkowych ideałów
Architektura Murator Google News