Karykatura otwartego planu, czyli o tym, jak ściany w mieszkaniach stały się konserwatywne

2026-05-06 14:00

Otwartość, dostępność, brak barier - marketing umie wytłumaczyć brak ścian w mieszkaniu na wiele sposobów. Rzadko wynika to z modernistycznych idei elastycznej przestrzeni. Częściej jest sposobem na wybielenie niewielkiego metrażu czy mało korzystnego układu. „To usunięcie konserwatywnych zasad” – czytamy w opisie apartamentu projektu pracowni RDTHi Architektoni (Praga, Czechy), w którym niemal całkowicie zrezygnowano ze stałych przepierzeń. Czy pozbywanie się ścian, zdążyło stać się synonimem nowoczesności?

Kongres Architektury Polskiej 2026. Zryw w impasie

Apartament bez Ścian w Pradze, Czechy

Z mieszkania projektu pracowni RDTHi Architektoni usunięto niemal wszystkie ściany działowe, pozostawiając jedynie piony instalacyjne, świetlik i zamkniętą toaletę. W efekcie powstała jedna otwarta przestrzeń, którą strefują zasłony, meble, różnice poziomów i materiały.

Centralnym elementem kompozycji jest kompaktowy blok meblowy, który przejmuje rolę „rdzenia” mieszkania. Wokół niego skupione są funkcje techniczne i użytkowe: kuchnia, łazienka, schowki.

W mieszkaniu funkcjonują dwa odpowiedniki „kuchni”. Pierwsza, zlokalizowana w części dziennej, bliższa jest domowej kawiarni - nie służy do gotowania, ale do lekkich, codziennych czynności. Druga, w pełni wyposażona kuchnia z urządzeniami AGD, znajduje się w tylnej części mieszkania. Jest połączona z wolnostojącą pralką i suszarką. Ta strefa została oddzielona zasłoną, którą można w dowolnym momencie rozsunąć, zmieniając stopień jej integracji z resztą mieszkania. Strefa sanitarna została skupiona za centralnym blokiem. Łazienka i umywalka częściowo wychodzą poza zamkniętą kabinę. Jedynie toaleta pozostaje w pełni odrębnym, zamkniętym pomieszczeniem.

Apartament bez Ścian w Pradze, Czechy
Autor: Filip Beránek/ Materiały prasowe Apartament bez Ścian w Pradze, Czechy. Projektant: RDTHi Architektoni

Otwarte kuchnie w służbie złego rzutu?

W informacji prasowej o apartamencie najbardziej zatrzymuje sformułowanie o „usunięciu konserwatywnych zasad” formowania przestrzeni. Konkretnie: konserwatywnymi zostają nazwane ściany, które dzielą mieszkanie na pokoje o jasno określonych funkcjach. Ich usunięcie ma „pozwolić oglądać przestrzeń z nowej perspektywy – jako otwartą, elastyczną i swobodną całość”. 

„Spojrzenie z nowej perspektywy” nie ma jednak żadnego przełożenia na (często smutną) prawdę. Przez lata przekonywano nas, że połączenie kuchni (a właściwie: aneksu kuchennego) z częścią dzienną to sposób na usuwanie ograniczeń i gwarancja nowoczesnego wnętrza. W praktyce jednak, taki zabieg ma przede wszystkim dawać p o c z u c i e większego metrażu i jasności. 

Apartament bez Ścian w Pradze, Czechy
Autor: Filip Beránek/ Materiały prasowe Apartament bez Ścian w Pradze, Czechy. Projektant: RDTHi Architektoni

W przypadku wielu mieszkań, postawienie ściany między kuchnią a salonem uwydatniłoby cały szereg projektowych kwiatków: brak okna w kuchni, mały metraż, dysfunkcyjny układ. Moda na otwarte kuchnie w praktyce rozgrzesza ciasnotę i stopniowo oswaja nas z niekomfortową przestrzenią, która chowa się za hasłami o własnej „wielofunkcyjności”.

Modernizm: plaster na wszystkie rany

Przeciętne metraże, które tłumaczą brak ścian „nowoczesnością”, zdają się brać na sztandar architekturę z zupełnie innej beczki.

Idea otwartego planu, rozpropagowana w modernizmie, dobrze sprawdzała się w przestronnych willach, gdzie kuchnię i pomieszczenia gospodarcze zwykle lokowano w oddzielnej strefie. Korzystający z salonu i części dziennej nie musieli przejmować się zapachem smażonej cebuli, głośnym skwierczeniem mięsa czy dźwiękiem szorowanej patelni. Brak ścian umożliwiał im za to łatwe przearanżowanie przestrzeni. Sztandarowy przykład tej idei - Willa Tugendhatów, zaprojektowana przez Miesa van der Rohe - swoją bezkompromisowość w realizowaniu "otwartego planu" zawdzięcza ogromnym środkom finansowym, które przełożyły się na jej metraż.

Willa Tugendhatów w Brnie
Autor: Artur Celiński/ Archiwum prywatne

Współczesna narracja o otwartości zostawia funkcjonalność w tyle. Otwarty plan zakładał konstrukcję uwalniającą ściany od obowiązku podtrzymywania budynku - a nie projekt, który nie przewiduje na nie miejsca. Gdyby na rzutach mieszkań propagujących "brak konserwatywnych barier" zostały wrysowane (potencjalne) ściany działowe, mogłoby się okazać, że mieszkanie straciłoby rację bytu. 

Kapitał, który nie potrzebuje ścian

Innym powodem, przez który ściany stają się passe, są mieszkania… nieprzeznaczone do mieszkania. Chodzi o mieszkania inwestycyjne. W metrażu, w którym lokuje się kapitał, a nie ludzi, stawianie przegrody zabierającej przestrzeń jest kompletnie bezsensowne.

Podobnie zresztą w skrajnie małym metrażu, np. mikrokawalerkach, gdzie liczba po przecinku przy podawaniu metrów jest na wagę złota. Tu narracja o braku barier idzie pod rękę z reklamowaniem takich lokali jako funkcjonalne i wygodne.

Czytaj także: Musimy porozmawiać o mikrokawalerkach. To 6 najczęstszych mitów, do których przekonują nas deweloperzy

Warszawska inwestycja „Zadumana 1”, oferująca 72 mikroapartamenty w formie lokali usługowych, posiada w swojej ofercie lokale o powierzchni już od 18 m². W opisie inwestycji czytamy:

Część dzienną można zamienić jednym ruchem w sypialnię. Sofa zintegrowana jest z rozkładanym pełnowymiarowym łóżkiem składanym na ścianie. Przy wyciąganiu łóżka sofa automatycznie się składa i powstaje przestrzeń sypialna. Po obydwu stronach sofy z rozkładanym łóżkiem znajdować się będą dodatkowe szafy.

Nie sposób odmówić autorowi opisu kreatywności. Ewidentna wada, jaką jest brak miejsca na wyraźne oddzielenie stref dziennej i nocnej, została zamieniona w pozorną zaletę: „elastyczną przestrzeń”, którą można zmieniać „jednym ruchem”. O tym, że tak niewielki metraż nie zapewnia komfortu sam w sobie, świadczy już ogromna liczba poradników i tutoriali poświęconych temu, jak optycznie powiększyć przestrzeń i „oszukać własne oko”. Poleca się m.in. stosowanie dużych luster, które wizualnie powiększają pomieszczenie, dobudowywanie antresoli czy użycie sztucznego oświetlenia imitującego... światło naturalne.

Żyzny grunt dla propagandy?

Łatwo jest wpaść w pułapkę „otwartości”, bo trafiła na dość żyzny grunt - przygotowany zarówno przez filozofie modernizmu, jak i współczesne standardy projektowe. W biurach od lat odchodzi się od małych pomieszczeń na rzecz open space’ów i stref coworkingowych. W hotelach łazienki oddziela szkło albo materiał. W szkołach rezygnuje się ze standardowych, zamkniętych klas.

Nie chodzi o to, żeby wylać dziecko z kąpielą, ale żeby w całej dyskusji o swobodzie, łatwości zmian i dostępności nie zapędzić się za daleko. Bo gdzieś tu trzeba postawić granicę. Albo ścianę.

Chociażby na rzucie.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Krzysztof Kuniczuk. Zaklinacz betonu (w architekturze)