Podziemne przejście niczym dzieło sztuki. Mozaika, symbolizująca wolność, to dzieło wybitnego artysty. Cudem ocalała

2026-04-07 15:45

To zwykłe przejście powstało w czasach PRL, a prace w całości prowadzone były przez budowlańców bez udziału architektów i plastyków. Jednak ukryto tu prawdziwe dzieło sztuki. 40 lat później pieczołowicie odnowiono mozaiki, które górnicy oglądali codziennie w drodze do i z pracy. Ich autor, artysta Tadeusz Drążkiewicz, sam pracował na kopalni wiele lat - był tutejszym plastykiem. Te dwa dzieła noszą tytuły "Geneza" i "Wolne ptaki".

Tłuczony porcelit w przejściu podziemnym w Sosnowcu

Rok urodzenia: 1976. Generalny remont: 2017. Ojciec: Tadeusz Drążkiewicz. Materiał: tłuczony porcelit i drobne płytki ceramiczne; na wielu elementach znajdziemy sygnaturę fabryki porcelany Bogucice. Adres: podziemia w Sosnowcu w woj. śląskim. Oto mozaika z czasów PRL która choć cudem ocalała po dewastacji z lat 90. i dwutysięcznych i która została pieczołowicie odrestaurowana. Choć dawno nie ma kopalni, do której wiodło przejście.

To ważne, skąd i dokąd ludzie tędy szli - artysta skomponował bowiem na dwóch przeciwległych ścianach dwa adekwatne do kierunku dzieła. I tak, kiedy górnicy szli do pracy do nieistniejącej już kopalni Sosnowiec, patrzyli na mozaikę pt. Geneza, która ukazuje proces powstawania pokładów węgla i pradawny las. Są tu amonity, a czarne pasma węgla przeplatają się z błękitem wody, wielkimi paprociami, olbrzymimi skrzypami i innymi roślinami lasu karbońskiego.

Natomiast kiedy górnicy wychodzili z pracy i szli w stronę przystanku przy ówczesnej ulicy Waryńskiego, a dziś Narutowicza, widzieli mozaikę Wolne ptaki, na której są kolorowe ptaki w locie. Miały symbolizować wolność. Bywa, że te prace porównywane są do dzieł słynnej Grupy Janowskiej.

Zobaczcie obie te mozaiki i czytajcie dalej:

Przejście podziemne przy dawnej kopalni - mozaika z PRL

i

Autor: Szymon Starnawski Mozaika Tadeusza Drążkiewicza pt. Geneza
Przejście podziemne przy dawnej kopalni - mozaika z PRL

i

Autor: Szymon Starnawski Mozaika Tadeusza Drążkiewicza pt. Wolne ptaki - ją górnicy oglądali, gdy wychodzili z kopalni

Oprócz tego ściany przejścia podziemnego wyłożono tłuczonym białym porcelitem, mozaiką z drobnych płytek ceramicznych w kolorze niebieskim oraz białymi płytkami elewacyjnymi, posadzka zaś była z kamienia.

Powstały w czasach PRL, ale w latach 90. zamknięto kopalnię

Przejście podziemne powstało w roku 1976, kiedy przebudowywano ówczesną ul. Ludwika Waryńskiego, dobudowując kolejne pasy dla ruchu kołowego. Można było nim przejść z osiedla i przystanków do kopalni Sosnowiec. Górnicy dzień w dzień oglądali Genezę i Wolne ptaki przez 20 lat.

Choć kopalnia działała niemal sto lat, była inwestorem ogromnego szpitala górniczego, a w 1981 roku podczas strajku z górnikami spotkał się tu Lech Wałęsa, nic jej nie uratowało i w 1997 roku postawiono ją w stan likwidacji, a rok później wyjechała stąd ostatnia tona węgla. Tak, słusznie podejrzewacie - przejście przestało być potrzebne, ulegało dewastacji, mozaikę pokryły graffitti, a kawałki tłucznia odpadały. Na początku lat dwutysięcznych spod bazgrołów ledwo było widać te unikatowe przykłady sztuki użytkowej. Zresztą, kto i po co miałby je oglądać? Pojawił się pomysł, by przejście całkiem zlikwidować. Zlikwidowano biurowiec z cechownią, w której też była mozaika Drążkiewicza. 

"Przejście podziemne jako zanikający element architektury".

Wiele razy na łamach Architektury-murator podnosimy tematykę tych ceramicznych okładzin, popularnych w PRL, które dziś traktowane sa jak ważna część naszego dziedzictwa i wpisywane do rejestru zabytków, jak mozaika w Warszawie w holu wejściowego dawnego biurowca Zakładów Mechanicznych „PZL-WOLA” . Bywa jednak i tak, że po prostu są skuwane jak elewacja ozdobiona tłuczniem w Pruszkowie. Jednak w Sosnowcu stało się inaczej, przejścia nie zlikwidowano, a przebudowano, a mozaiki odnowiono. W pokopalnianym budynku otwarto centrum wspinaczkowe.

W 2017 dzięki staraniom mieszkańców i wsparciu Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych przywrócono mozaikom blask, a koszt modernizacji przejścia wyniósł 1,1 mln zł. A samo przejście doczekało się nawet naukowej publikacji na swój temat. Opisał je bardzo dokładnie w 2018 roku Michał Czopek w publikacji pt. "Przejście podziemne jako zanikający element architektury".

- Ściany boczne biegów schodowych stanowiących wyjście na perony ozdobiono tłuczonego białego porcelitu; potłuczonych talerzy, kubków i filiżanek. Ściany boczne schodów kierunku zostały ozdobione po jednej stronie tłuczonym porcelitem, zaś po stronie przeciwnej mozaiką z drobnych płytek ceramicznych w kolorze niebieskim. Ściany tunelu obłożono szkliwionymi pytkami elewacyjnymi w kolorze białym. Taki rodzaj zdobienia elewacji był wówczas modny i uważany za elegancki - czytamy w niej. 

Autor publikacji przyznał, że nie było sprawą łatwą podjąć decyzję, jaki fragment elewacji usunąć i w jaki sposób połączyć wymieniany fragment ściany z pozostawianą elewacją wyłożoną tłuczoną ceramiką czy też który fragment okładziny usunąć, a któremu przywrócić dawny wygląd. Sprawą priorytetową było, aby wystrój był przyjazny dla osób korzystających z przejścia. 

Ale część płytek ocalono. Podobnie jak kamienna podłoga. Uzupełniono też ozdobne tynki sufitu z fakturą kraterowaną.

Oprócz przyjętego w tamtych latach sposobu upiększenia ścian w obiekcie znajdują się prawdziwe dzieła – mozaiki wykonane przez zagłębiowskiego artystę Tadeusza Drążkiewicza. Są świadectwem, że trendy lat 70. XX wieku nie w każdym przypadku są kiczem, który powinien być skazany na zniszczenie - pisał Czopek.

Kim był artysta Tadeusz Drążkiewicz?

Tadeusz Drążkiewicz urodził się w 1932 roku, a zmarł w 2009. Tworzył malarstwo, grafikę, plakaty i mozaiki. Lubił formy przestrzenne, projektował wnętrza i aranżował wystawy. Mozaiki wcale nie były jego ulubionymi pracami, lecz rysunek. Brał udział w 72 wystawach zbiorowych, miał 42 wystaw indywidualnych. Jego prace są w w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą: w Belgii, Anglii, Niemczech, Szwecji, Chinach, Tunezji, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Choć zdobył wiele nagród i wyróżnień, pozostał skromnym człowiekiem, cenił uczciwość.

- Lgnę do ludzi normalnych, którzy nie muszą się kreować. Za to bardzo cenię sobie punktualność - mówił dla serwisu naszemiasto.pl w 2004 roku.

Wiele lat zasiadał w Radzie Kultury Sosnowca i aż przez 33 lata pracował w pracowni plastycznej kopalni "Sosnowiec". Dlatego jego mozaiki były w budynkach kopalnianych i wokół kopalni - w przejściu, biurowcu, ale też siedzibie NOT kopalni "Niwka-Modrzejów", a malowidła - na ścianach osiedli przy Narutowicza i Zamkowej. Większość nie przetrwała. Na szczęście mozaika z Niwki, odrestaurowana, cieszy oczy czytelników filii nr 6 MBP. Oto ona:

Natomiast płaskorzeźbę pt. "Kopalnia" długą na kilka metrów i wysoką na 1,5 m, mogą oglądać wyłącznie interesanci i pracownicy Sądu Rejonowego przy ul. Kaliskiej. Nikt jednak nie zobaczy już mozaiki na restauracji Kolorowa, która zniknęła pod styropianem.

Mozaika Tadeusza Drążkiewicza w Sosnowcu. Zdjęcia

Podcast Architektoniczny
Krzysztof Kuniczuk. Zaklinacz betonu (w architekturze)
Architektura Murator Google News