Czy Warszawa może stać się drugą Kopenhagą? Debata o mieście szczęśliwym

2026-03-30 22:54

Jakie lekcje mogą wynieść władze Warszawy ze spotkania z duńskim architektem i urbanistą? Debata z udziałem Thomasa Kocka z pracowni WERK Architekter pokazała, że choć wiele nas łączy, to w Polsce do zbudowania – oprócz mieszkań – jest też potrzebne zaufanie.

Skandynawski eksperyment

Thomas Kock – założyciel i dyrektor kreatywny uznanej duńskiej pracowni WERK Architekter – odwiedził Polskę 26 marca na zaproszenie Warszawskiego Oddziału SARP. Gość zaprezentował projekty pracowni, które koncentrując się na budowaniu silnych więzi społecznych i zrównoważonym rozwoju, jednocześnie zacierają granice pomiędzy architekturą a krajobrazem. Takim przykładem jest fenomen portowej dzielnicy Nordhavn, znajdującej się w północnej części Kopenhagi. W 2008 roku WERK, wraz z biurami Sangberg, Cobe, Sleth i Rambøll, wygrał konkurs na opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego dla 400 hektarów tych poprzemysłowych terenów. Realizacja potrwa jeszcze 40–50 lat, to wciąż plac budowy, ale już teraz wyłania się z tego skandynawskiego eksperymentu interesująca przestrzeń dla około 40 tysięcy mieszkańców. Jaką wnioski z niego mogą wynieść władze Warszawy? W spotkaniu udział wzięła również Monika Konrad, zastępczyni dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy, podzieliła się więc stołecznymi doświadczeniami. Dyskusja, którą poprowadził architekt i urbanista Artur Jerzy Filip, wykazała, że to dobry moment, zwłaszcza w kontekście projektu planu ogólnego, aby poszukać odpowiedzi na to, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Czytaj też: Pierwsze biennale w Kopenhadze: architektura w rytmie slow, która stawia mało wygodne pytania

Debata z udziałem Thomasa Kocka

i

Autor: Magda Mojduszka

Podobieństwa i/czy różnice?

Wydaje się, że trudno porównywać tak odmienne historycznie, kulturowo i geograficznie stolice. Podczas gdy w ciągu ostatniego półwiecza Kopenhaga mogła się swobodnie rozwijać, Warszawa lizała jeszcze rany po II wojnie światowej, okresie realnego socjalizmu, PRL-u, transformacji ustrojowej, w między czasie walcząc z mniejszymi lub większymi demonami. Te różnice są więc dodatkowo zauważalne. Można jednak znaleźć też podobieństwa. I Kopenhaga, i Warszawa borykają się obecnie z drastycznie rosnącymi cenami mieszkań. W obu miastach znajduje się też jeszcze mnóstwo terenów do zagospodarowania – zwłaszcza tych poprzemysłowych. Monika Konrad podkreśliła, że taki potencjał mają u nas zajezdnie tramwajowe czy obszary wokół Dworca Południowego, np. Odolany na Woli. W przypadku Kopenhagi – o czym mówił Thomas Kock – taką dzielnicą był jeszcze kilka lat temu Nordhavn.

Debata z udziałem Thomasa Kocka

i

Autor: Magda Mojduszka

Bez samochodu, blisko natury, z dostępem do wody

Ta zaniedbana portowa część miasta na północy dziś jest jednym z najbardziej ambitnych przedsięwzięć rewitalizacyjnych w Europie. Bywa nazywana miastem już nawet nie 15-minutowym, a 5-minutowym. Nowe kwartały rozciągają się na wodzie i wokół wody, wszystko tam zostało zaprojektowane – począwszy od szkół i placów zabaw po biura, restauracje, targi, sklepy, parki – tak, aby dostać się do nich w ciągu pięciu minut. Stare doki, silosy i magazyny zyskały nowe życie jako lofty, biura, restauracje i miejsca spotkań. Dominują tu niskoemisyjne środki transportu, takie jak rowery i metro, a także zielone dachy i energooszczędna zabudowa. Bez samochodu, blisko natury i z dostępem do wody. I to dosłownie, ponieważ można do niej wskoczyć i popływać w ciągu dnia, wychodząc bezpośrednio z biura czy mieszkania. W Nordhavn zakazano również klasycznych, zamkniętych centrów handlowych, w zamian postawiono na tworzenie przestrzeni handlowych zintegrowanych z miejską tkanką. Zamiast parkingów pod każdym budynkiem, stworzono zdecentralizowane miejsca parkingowe. To rozwiązanie zniechęciło mieszkańców do trzymania aut i zachęciło ich do chodzenia i inicjowania interakcji społecznych. Choć – patrząc na to, jak bardzo Duńczycy potrafią korzystać z miejsc publicznych, wydaje się, że do tego nie trzeba ich zanadto motywować.

Czytaj też: Zamiast czynszu obowiązuje tu zasada członkostwa. Przebudowa budynku fabrycznego od początku miała być eksperymentem

Architektura dzieje się wtedy, kiedy spotykają się ludzie

Knock podkreślał, że jako architekta najbardziej interesuje go to, co się dzieje wtedy, kiedy spotykają się ludzie. To jest dla niego punktem wyjścia. Czy my w Polsce jesteśmy gotowi na takie postawienie sprawy? Czy eksperyment rodzaju Nordhavn choćby w małej skali ma szanse powodzenia w Polsce? Monika Kontrad zaznaczyła, że u nas największym problemem w procesie planowania jest brak zaufania. Z drugiej strony podzieliła się ostatnim doświadczeniem z konsultacji społecznych we Lwowie, kiedy mimo początkowej agresji mieszkańców, otwarta rozmowa o różnych scenariuszach i konsekwencjach doprowadziła do zmiany perspektywy i próby budowania wśród nich zaufania. Uniwersalne wartości, takie jak tworzenie bezpiecznego i dobrego miejsca do życia, muszą być bowiem przetłumaczone na lokalne kontekst i język. Gość przyznał, że w Danii mają to szczęście, że funkcjonuje u nich wspólnotowy system myślenia i działania – to na pewno bardzo uławia im życie. Ale jego zdaniem nie ma pod tym względem dużej różnicy pomiędzy Warszawą i Kopenhagą – wszystko jest kwestią komunikacji.

Czytaj też: Wyspy szczęścia na morzu złej urbanistyki. O ulicach, placach i urbanistyce nie warto myśleć romantycznie

Debata z udziałem Thomasa Kocka

i

Autor: Magda Mojduszka

Warszawa jako druga Kopenhaga

Dopytywany o rady dla Warszawy, jak stać się drugą Kopenhagą, dodał również, że kluczowe są duże ambicje. Ważne jest, aby mieć silną wizję i program, wiedzieć, gdzie stawiać granice i nie bać się stawiać wysoko celów. Ale nie wszędzie – bo jednocześnie trzeba umieć określić priorytety i wiedzieć, na czym się skupić w danym projekcie. Wydaje się, że te wartości bliskie są również w Polsce. W dyskusji podkreślano, że sukces to 1% talentu i 99% ciężkiej pracy oraz zaangażowania – może więc mamy szansę na dogonienie Kopenhagi w rankingach na najlepsze miasto świata? Bo ta ponownie zwyciężyła w opublikowanym niedawno rankingu Happy City Index 2026, opracowanym przez londyński Instytut Jakości Życia. Warszawa uplasowała się tam na 32. miejscu. Pesymiści mogą zakrzyknąć, że to wynik marny, ale już informacja, że rok temu było to miejsce 175. pozwala zachować zrównoważony optymizm. Może jednak kiedyś Warszawa stanie się drugą Kopenhagą? Tylko czym wtedy będzie Kopenhaga?

Podcast Architektoniczny
Mateusz Mastalski. O ulicach, placach i urbanistyce nie warto myśleć romantycznie