Architektura MuratorKrytykaRynki, place i... donice – nowy miejski krajobraz Polski

Rynki, place i... donice – nowy miejski krajobraz Polski

Polskie rynki i place miejskie zmodernizowane i poddane estetyzacji wyglądają dziś lepiej niż kiedykolwiek w historii. Na pierwszy plan w ich kreatywnym przekształcaniu wysuwają się głównie miasta małe i średnie, usilnie poszukujące swojej nowej tożsamości, podczas gdy metropolie tracą impet, koncentrując się bardziej na tym, co pod ziemią, a nie nad nią – o modernizowanych rynkach i placach oraz ewolucji, jaką przeszło w Polsce pojęcie przestrzeni publicznej, pisze Grzegorz Stiasny.

Plac Konstytucji 3 Maja w Radomiu
Zagospodarowanie placu Konstytucji 3 Maja w Radomiu, projekt konkursowy: Architects & Co, Andrzej Chrzanowski, 2010-2013; fot. Marcin Czechowicz

Robert Biedroń to popularny polityk, przedstawiciel nowej generacji działaczy społecznych w Polsce. Od kilku miesięcy jest prezydentem Słupska. Urzęduje tam w pięknym neogotyckim ratuszu. Jego projekt wyłoniono pod koniec XIX wieku w konkursie, na który wpłynęło niemal sto prac. Przed oknami ratusza rozciąga się plac Zwycięstwa – największy plac miasta i jednocześnie jego największy parking. W marcu, niedługo po objęciu stanowiska, prezydent ogłosił konkurs na zagospodarowanie placu, nadanie mu charakteru miejskiej przestrzeni publicznej, gdzie mogłyby być organizowane oficjalne uroczystości, a także miejsca codziennego odpoczynku i rekreacji dla mieszkańców.

Decyzja prezydenta o dziwo wywołała kontrowersje w środowisku profesjonalistów zajmujących się zagospodarowaniem przestrzeni. To pachnie kabaretem – komentował Witold Sikorski – słupski urbanista. Biedroń skierował bowiem konkursowe zapytanie do urbanistów i architektów, ale też do wszystkich mieszkańców miasta. Pracę mógł złożyć każdy słupczanin, który ukończył szesnasty rok życia. Jury profesjonalne ogłosiło werdykt, ale Biedroń zapowiedział konsultacje społeczne z mieszkańcami, którzy będą głosować i współdecydować. To wydarzenie dobrze pokazuje ewolucję pojęcia przestrzeni publicznej w Polsce – od hermetycznego dyskursu akademickiego w latach 90. XX wieku, poprzez doświadczenia realizacyjne pierwszego dziesięciolecia XXI wieku, po dzisiejszy wzrost świadomości znaczenia dialogu równościowego i partycypacji społecznej.

Mały Rynek w Skoczowie
Nowy zielony skwer na Małym Rynku w Skoczowie, projekt: Pejzaż, Joanna Bojko-Kwiecień, 2013; fot. Marcin Czechowicz

Małomiasteczkowy alfabet rewitalizacji

Tereny Polski nie są szczególnie zasobne w urokliwe małe miasteczka. Foremnie wytyczone średniowieczne rynki otacza najczęściej skromna zabudowa. One same na archiwalnych zdjęciach prezentują się niewiele lepiej. Ozdobą pola, wybrukowanego najczęściej z „kocich łbów”, może być zabytkowa studnia lub kamienna figura. Po utracie znaczenia handlowego majdanu lub przy powojennych odbudowach rynki często zmieniano na pocięte alejkami skwery z trawnikami i drzewami. Dopiero zastrzyk unijnych pieniędzy dał nowy impet przebudowom publicznych przestrzeni, nawet w najmniejszych polskich miastach.

W wielu Regionalnych Programach Operacyjnych poszczególnych województw zapisano dofinansowanie dla wzmocnienia ośrodków miejskich i rewitalizacji miast. Dobrym przykładem inwestycji zrealizowanej w ramach rewitalizacji jest przebudowa Rynku Górnego w Bodzentynie – historycznej miejscowości u podnóża Gór Świętokrzyskich, liczącej zaledwie 2000 mieszkańców. Główna przestrzeń miasteczka otrzymała wszystkie elementy, jakie dekorują dziś w Polsce miejskie place. Ulice wyłożone są nawierzchnią z granitowej kostki. A płaszczyzny dla pieszych – średnioformatowymi płytami, również z granitu. Jest też obowiązkowy fragment placu wypełniony ozdobnymi drzewami i krzewami, dającymi cień w upalne dni. Zachowane zabytkowe elementy pieczołowicie odrestaurowano. Przy okazji korytowania przyszłych nawierzchni przeprowadzono też badania archeologiczne. W rezultacie ciemny czworobok płyt wyznacza zarys fundamentów nieistniejącego od połowy XIX wieku ratusza. Przestrzeń umeblowana jest ławkami, lampami, stojakami na rowery. Współczesną atrakcję stanowi podświetlana fontanna z wodą tryskającą wprost z posadzki placu.

Nowością, która budzi kontrowersje – przynajmniej w największych miastach Polski – jest umieszczenie części zieleni w przestawnych donicach. Nowa podziemna infrastruktura to często niewidoczne dla użytkowników „oczko w głowie” inżynierów miejskich, dbających o jej trwałość i prawidłowe działanie. Nie wyobrażają sobie oni sadzenia drzew w pobliżu instalacji, stąd zazwyczaj pomysł na donice. Otaczające rynek uliczki także zyskały nową, brukowaną łamanym granitowym kamieniem nawierzchnię, granitowe krawężniki i chodniki z wykonanej z tego materiału kostki. To wszystko stanowi podstawowy alfabet elementów kształtujących współczesne przestrzenie publiczne w Polsce.

Wdrażanie przedsięwzięć rewitalizacyjnych, opartych na takich zasadach i składnikach, wydaje się skazane na sukces. Jednak zazwyczaj przedsięwzięcia te rodzą się w bólach. Radni miejscy często są podzieleni i nie widzą sensu podejmowania tak dużych wydatków, niekiedy idących w dziesiątki milionów złotych. Przygotowywanie pomysłów, które zaspokoiłyby pragnienia mieszkańców, bywa czasochłonne i frustrujące, zwłaszcza gdy projektowaniu nie towarzyszy otwarta procedura konkursowa.

Rynek w Jaworznie
Modernizacja rynku w Jaworznie, projekt: P.A. Nova, Stanisław Lessaer, 2011-2014; fot. Marcin Czechowicz

Rynek z historią zamiecioną pod dywan z kwiatami

Polskie rynki i place miejskie zmodernizowane i poddane estetyzacji wyglądają dziś na pewno lepiej niż kiedykolwiek w historii. Korzystanie z unijnych dotacji wymaga jednak doskonałego przygotowania organizacyjnego inwestycji. Nie można także zaniedbać społecznych konsultacji czy historycznych badań mogących mieć wpływ na kształt projektu. Zatwierdzonego do europejskiego wsparcia planu nie można bowiem pod żadnym pozorem zmieniać.

Przestrogą niech będą perturbacje związane z modernizacją skweru przy Małym Rynku w piętnastotysięcznym Skoczowie na Śląsku Cieszyńskim. Zaplanowano tam odnowienie zieleni, wytyczenie nowych, wybrukowanych przejść i ławek tworzących rekreacyjną część placu. Natychmiast po rozpoczęciu prac w 2013 roku odsłonięto fundamenty starej synagogi. Znajdowały się one tuż pod powierzchnią. Synagoga powstała w połowie XIX wieku. Zburzyli ją Niemcy po zajęciu Śląska w 1939 roku. W 1994 roku uroczyście odsłonięto pomnik ufundowany przez potomków wieloletniego prezesa skoczowskiej gminy żydowskiej – monument do dziś wyznacza krawędź skweru.

Dla urzędu miejskiego odkrycie fundamentów było zaskoczeniem. Być może ci, którzy planowali inwestycję, mieli nadzieję, że znajdują się one głębiej pod ziemią. Niestety, szansa na włączenie odsłoniętych reliktów do nowej kompozycji skweru została zaprzepaszczona. Ściany przyziemia synagogi ponownie przykryto ziemią. Wykonano, zgodnie z projektem, gustowne kompozycje zieleni w rabatach porozdzielanych brukowanymi ścieżkami. Nawet ich przebieg nie został w jakikolwiek sposób zmieniony, aby zasugerować historię miejsca. Urzędnicy w Skoczowie tłumaczą, że do sprawy zawsze można wrócić, lecz w związku z unijnym dofinansowaniem trzeba było skończyć modernizację parku w określonym terminie. Na zmiany w projekcie zabrakło czasu.

Plac Farski w Lędzinach
Plac Farski w Lędzinach, projekt: Wojciech Klasa, 2011-2013; fot. Marcin Czechowicz

Rynek wymarzony

Zupełnie inaczej do podobnej kwestii odniesiono się w górnośląskich Lędzinach. Współcześnie to kolonia górnicza o wielkości zbliżonej do Skoczowa, rozciągająca się wokół kopalni Ziemowit. Jej mieszkańcy podkreślają jednak, że Lędziny są prastarą osadą, powszechnie uważaną za jedną z najstarszych na Górnym Śląsku. Cóż z tego skoro historyczne obiekty w tym mieście można policzyć na palcach jednej ręki. Nie znajdziemy tu także historycznego układu urbanistycznego.

Mieszkańcom brakowało centrum – przestrzeni, gdzie ogniskowałoby się życie miasta. Nawet ratusz stoi w dość przypadkowym miejscu – przebudowany z dawnego kina i kopalnianego domu kultury.

W 2011 roku władze postanowiły umiejscowić rynek w okolicy zabytkowej plebani, pełniącej obecnie funkcję biblioteki. Na jej tyłach, na terenie dawnych stajni i szop, wytyczono pięciokątny plac z zabudową podkreślającą znaczenie odnowionego zabytku. Wybudowano wieżę zegarową, a w posadzkę amfiteatralnie ukształtowanej przestrzeni wmontowano fontannę – symboliczny centralny punkt miasta. Obok, dla podkreślenia wielowiekowej historii miejsca, w specjalnie wzniesionej arkadzie zawieszono średniowieczny pęknięty dzwon z lokalnego kościoła. Tak więc zabytkowa plebania stała się punktem wyjścia do współczesnej stylizacji przestrzeni – stworzenia historycznego klimatu dla wzmocnienia prestiżu miasta, w którym nawet mieszkańcy wciąż poszukują miejskości.

Plac Farski w Lędzinach
Plac Farski w Lędzinach, projekt: Wojciech Klasa, 2011-2013; fot. Marcin Czechowicz

Rynek popularny

W sąsiednim Jaworznie miejskości nie brakowało. To ośrodek liczący 100 tys. mieszkańców. Jego centrum wyznaczało rozwidlenie dróg, tworzących wydłużony kształt klepsydry. Zagospodarowanie rynku pochodziło z lat 90. XX wieku. Była nawierzchnia z granitowej kostki, rabaty z kwiatami i… droga krajowa 79 – główna oś komunikacyjna miasta. Codziennie tą trasą przejeżdżało kilka tysięcy pojazdów, a w godzinach szczytu tworzyły się korki. Antidotum miała być nowa obwodnica śródmieścia, odciążająca centrum z rynkiem.

Pracę nad koncepcją przestrzenną nowego zagospodarowania władze Jaworzna połączyły z intensywną kampanią marketingową. W 2007 roku stworzono specjalne hasło promocyjne i logo projektu. Rozciągniętą pomiędzy kościołem a nowoczesnym budynkiem biblioteki i muzeum miejskiego, przestrzeń przeznaczono dla stworzenia prawdziwego centrum kulturalno–multimedialno–rozrywkowego. Miasto uruchomiło utrzymywaną do dziś stronę internetową poświęconą przebiegowi prac nad projektem: www.rynekodnowa.pl, a następnie witrynę na Facebook’u, gdzie na bieżąco informowało i informuje o wszelkich atrakcjach, wydarzeniach i planach.

Gdy powstawała koncepcja, zarezerwowano trzy tygodnie na konsultacje z mieszkańcami. Specjalnie przygotowane ankiety były umieszczane w prasie lokalnej, na miejskiej stronie internetowej oraz w budynku urzędu miasta. Mieszkańcom najbardziej podobał się odnowiony rynek w sąsiednim Chrzanowie. Wskazywali go jako przykład, ponieważ według nich jest ładny, estetyczny i odpowiednio zagospodarowany. Odpowiadając na pytanie, co nowego powinno pojawić się na ich własnym rynku, najczęściej proponowali wybudowanie w centrum miasta podświetlonej fontanny. Chcieli też, aby był on miejscem, w którym można usiąść na ławeczkach i odpocząć wśród drzew i kwiatów, a także zrelaksować się w kawiarniach, restauracjach i ogródkach gastronomicznych. Wyposażony w wiele efektownych elementów (być może nawet zbyt wiele) zyskał uznanie lokalnej społeczności.

W 2014 roku w konkursie Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego, współorganizowanym przez lokalne oddziały SARP i TUP, rewitalizacja śródmiejskiej przestrzeni publicznej w Jaworznie otrzymała nagrodę internautów.

Plac Konstytucji 3 Maja w Radomiu
Plac Konstytucji 3 Maja w Radomiu, projekt konkursowy: Architects & Co, Andrzej Chrzanowski, 2010-2013; fot. Marcin Czechowicz

Rynek profesjonalny

O aktualności idei rynku świadczy przypadek Siechnic – dolnośląskiej miejscowości położonej w połowie drogi pomiędzy Wrocławiem, a Brzegiem. Siechnice są jednym z najmłodszych miast w Polsce. Zostały nim dopiero w końcu XX wieku. Rozwijają się dzięki rozkwitającemu w okolicy przemysłowi, który przyciąga ludność z położonego w pobliżu Wrocławia. Obecnie w Siechnicach mieszka ok. 6000 osób.

Uzyskawszy status miasta, radni postanowili stworzyć jego centrum. Znany wrocławski architekt Zbigniew Maćków przygotował trzy wizje rozwoju nowego serca Siechnic. Radni przychylili się do koncepcji wydłużonego placu, którego krótsze końce wypełniają, ustawione w stosunku do siebie pod rozwartym kątem kościół i ratusz. Dzielące je 200 metrów to formalnie urządzona przestrzeń – wybrukowana szarymi płytami i kostką. O wielkomiejskich ambicjach i nowoczesności świadczą tu latarnie-szpilki oraz betonowe meble-ławy i donice z zielenią. Wzdłuż dłuższych pierzei tak zagospodarowanego placu o powierzchni ponad jednego hektara powstaje 5-6-kondygnacyjna zabudowa mieszkaniowa. Plac został urządzony zgodnie z przygotowanym przez architekta Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego Siechnice – Centrum, uchwalonym w 2006 roku. To jeden z nielicznych w Polsce przykładów budowy nowego centrum miasta w oparciu o wyraźnie zdefiniowaną przestrzeń publiczną, zrealizowaną łącznie z siedzibą lokalnej władzy – ratuszem („A-m” 7/2013). Dzięki rygorystycznemu planowaniu, ciekawej architekturze samego ratusza i ambicjom samorządowców przemysłowe osiedle zamieniło się w nowoczesne miasteczko.

Plac przed Muzeum Narodowym w Krakowie
Modernizacja placu przed Muzeum Narodowym w Krakowie, projekt budowlany według projektu konkursowego Michała Bernasika: Konrad Kumela, Artur Ulatowski, Bożena Ulatowska, 2011-2014; fot. Marcin Czechowicz

Kontrrynek z konkursu

W Radomiu średniowieczny rynek i stare Miasto Kazimierzowskie znajdują się na skraju śródmieścia. Rynek to senna, zaniedbana przestrzeń. Główny nurt życia przeniósł się w okolice wytyczonego w połowie XIX wieku placu Konstytucji 3 Maja.

W latach 70. XX wieku w północnej części placu zrealizowano założenie wodne składające się z trzech basenów z fontannami. Przez dziesięciolecia fontanny uległy degradacji i pod koniec pierwszej dekady XXI wieku miasto ogłosiło otwarty konkurs architektoniczny na nowe zagospodarowanie tej przestrzeni. Organizatorzy zakładali, że projekt powinien utrzymać jej charakter jako salonu wypoczynkowego. Wymagano, aby w koncepcji znalazł się element wodny, a nowa forma była spójna z zabytkowym charakterem obszaru.

Konkurs powtarzano dwukrotnie. Na pierwszy, w którym urzędnicy określili wartość kontraktu dla zwycięzcy podając uwłaczająco niską kwotę, wpłynęły tylko dwie niezadowalające ich prace. W drugiej edycji wynagrodzenie za projekt podniesiono niemal trzykrotnie. W rezultacie pojawiło się 17 propozycji. Ostatecznie wybudowano efektowny pawilon z placem wodnym według zwycięskiej koncepcji Andrzeja Chrzanowskiego. Powstał jeden z najnowocześniejszych placów w Polsce. Jego posadzka wznosi się łagodnie ku narożnikowi, otwierając na deptak przestrzeń przeszklonego pawilonu. Użytkowy dach tego budynku to rodzaj audytorium, z którego podziwiać można bijące z posadzki fontanny. Współczesne formy, dzięki swojej niewielkiej skali i miękkim krzywolinijnym krawędziom, dobrze wpisują się w zabytkową architekturę otaczającą plac.

Otoczenie NOSPR w Katowicach
Otoczenie nowego budynku NOSPR w Katowicach, projekt: Konior Studio, Pleneria, RS Architektura, 2010-2014; fot. Marcin Czechowicz

Kto tworzy przestrzeń w metropoliach?

Rolę prekursorów w przywracaniu rangi miejskim przestrzeniom publicznym odegrały z całą pewnością największe polskie aglomeracje. Palmę pierwszeństwa w odkryciu znaczenia ich jakości przyznałbym Wrocławiowi. Tu po raz pierwszy pod koniec lat 90. pojawiły się granitowe staromiejskie uliczki, obowiązkowe podjazdy dla niepełnosprawnych do wejść do lokali usługowych oraz efektowna, nowoczesna podświetlana fontanna na rynku (2000). Tuż za wrocławskim podążał magistrat krakowski. To w Krakowie okazało się, że na zagospodarowanie placów miejskich warto rozpisywać otwarte konkursy architektoniczne. Dzięki nim zrealizowano udane przebudowy placów św. Marii Magdaleny (projekt: Józef Białasik, Michał Szymanowski), placu Bohaterów Getta i placu Książąt Czartoryskich (projekt: Biuro Projektów Lewicki Łatak, „A-m” 6/2006 i 7/2007). Powstały przestrzenie o wysokich walorach urbanistycznych, architektonicznych i artystycznych. Plac Bohaterów Getta uzyskał nawet nagrody i wyróżnienia w kilku międzynarodowych konkursach (European Prize for Urban Public Space 2006, Urban Quality Award 2011).

Plac Piłsudskiego w Warszawie
Modernizacja placu Piłsudskiego w Warszawie, projekt: OCA Architekci, Roman Tomecki, 2013; fot. Marcin Czechowicz

Warszawa dość długo żyła w przekonaniu, że przyciągnięcie prywatnych inwestorów pozwoli zbudować miasto i zagospodarować jego przestrzenie. Jak może wyglądać i funkcjonować sprywatyzowana przestrzeń publiczna pokazał tu Sir Norman Foster. Biurowiec według jego projektu, zrealizowany przy placu Piłsudskiego w 2003 roku („A-m” 10/2003), zawiera ogólnodostępne okrągłe patio z lokalami usługowymi, ozdobione linią świetlną i wypełnione dorodnymi drzewami otaczającymi tryskającą z posadzki fontannę. Pod nim znajduje się garaż podziemny. Drzewa rosną w wielkich donicach, ale te zagłębione są sprytnie w przestrzeń podwyższonej kondygnacji garażu. W upalne letnie dni ten prywatny dziedziniec przyciąga tłumy mieszkańców z dziećmi. W 2004 roku deweloper największego stołecznego centrum handlowego Arkadia stworzył przed głównym wejściem do kompleksu plac o powierzchni niemal 2,5 hektara z gigantyczną fontanną pośrodku (projekt: RTKL). A dopiero dwa lata później, w 2006 roku, miasto zrealizowało pierwszą, wciąż publiczno-prywatną przebudowę przestrzeni Pasażu Śródmiejskiego, na tzw. Ścianie Wschodniej, czyli na tyłach domów towarowych przy Marszałkowskiej („A-m” 7/2007).

Zrealizowało i poniosło porażkę. Już niebawem okazało się, że zniszczony pasaż z lat 60., będący niemal kopią odbudowanej po wojnie głównej pieszej ulicy handlowej Rotterdamu Lijnbaan – miał wszystkie elementy nadal istotne dla sukcesu urbanistyczno-architektonicznej kreacji. Zadaszone pergole, zieleń, fontanny, ławki i ludzka skala zniknęły. Brakuje życia – przyznaje architekt modernizacji Dariusz Hyc. Mieszkańcy tłumnie zaludniają za to przebudowane w 2008 roku Krakowskie Przedmieście – elegancki salon miasta (projekt: Dawos, Krzysztof Domaradzki, „A-m” 9/2008). Natomiast młodsze pokolenia oblegają niewyremontowany okrągły plac Zbawiciela o doskonałych proporcjach i głównie socrealistycznej architekturze. A największym hitem stołecznych przestrzeni publicznych są letnie atrakcje oferowane przez zapełniane sezonowymi pawilonami nabrzeża Wisły. To tam przeniosło się życie warszawskiej młodzieży.

Otoczenie NOSPR w Katowicach
Otoczenie NOSPR w Katowicach, projekt: Konior Studio, Pleneria, RS Architektura, 2010-2014; fot. Marcin Czechowicz

Utrata impetu?

Wydaje się, że w obecnym dziesięcioleciu wielkie miasta tracą impet przy prowadzeniu inwestycji, które skutkują przemianami przestrzeni publicznych. Konkursy na ich zagospodarowanie nie kończą się realizacjami. Projekty placów Wolnica i Nowego w Krakowie nie mogą doczekać się urzeczywistnienia. W Warszawie w 2011 roku przebudowano plac Grzybowski (projekt: Pleneria, „A-m” 8/2011). Pomimo rozstrzygniętych konkursów architektonicznych nic nie dzieje się na placach: Teatralnym, Bankowym, Trzech Krzyży i Małachowskiego. A są to centralne przestrzenie historycznej struktury stolicy. W metropoliach bowiem budowa podziemnych parkingów czy linii metra pod placami i ulicami, przesłania magistrackim urzędnikom fakt, że równie ważne jest zagospodarowanie miejsc ponad tymi infrastrukturalnymi przedsięwzięciami.

Jeśli przeprowadzona nad parkingiem podziemnym modernizacja placu Nowy Targ we Wrocławiu była kontrowersyjna (projekt: Roman Rutkowski, „A-m” 11/2013), to podobna operacja w Krakowie przed Muzeum Narodowym dała już nie kontrowersyjny, ale zdecydowanie mizerny efekt. Wracamy do stanu artystycznej niemocy, przypominającej tę, jaka niemal od stulecia otacza plac Piłsudskiego w Warszawie. Dotyczące go konkursy pozostawały zawsze na papierze, a bieżące remonty sprowadzały się do rozwijania kolejnych betonowych czy granitowych dywaników, aby międzynarodowe delegacje, papieże albo mundurowi nie utytłali się błotem na tym wielkim majdanie. Ostatni remont z 2013 roku też nie przyniósł wielkich zmian. Plac pokryła nowa nawierzchnia z dwóch typów kamienia: szare, granitowe płyty oraz niemal czarne, grafitowe pasy. Oś Saska została zaznaczona poprzez wbudowanie między płyty LED-owej linii świetlnej. Plac Piłsudskiego pozostaje pustym na co dzień miejscem uroczystych defilad.

Plac Powstańców Warszawy w Warszawie
Modernizacja placu Powstańców Warszawy, projekt: Tomasz Gamdzyk, 2014; fot. Marcin Czechowicz

Donice atakują!

Zieleń miejska w donicach nie jest żadną nowością. W polskim klimacie palmy, agawy, czy drzewka pomarańczowe od stuleci wystawiano w okresie letnim na zewnątrz w donicach. Spotyka się je też w wielu miastach europejskich, na przykład na paryskich placach. Lecz w Warszawie miejska donica stała się negatywnym bohaterem przestrzeni publicznej.

Dzięki powojennej odbudowie Warszawa istnieje w światowej świadomości jako miasto pełne zieleni. Ostatnia dekada ten obraz zmienia. Nowe inwestycje powodują coraz bardziej widoczne uszczuplanie zieleni. Masowa wycinka starodrzewu w Ogrodzie Krasińskich w 2012 roku wywołała falę społecznego niezadowolenia. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Nowe zagospodarowanie ciągu ulicy Świętokrzyskiej, rozkopanej przez kilka lat z powodu budowy metra, ukazało ją niemal pozbawioną drzewostanu. Za to przestrzeń wypełniła się miejskimi meblami. Wśród nich wielką liczbą donic, które opanowały również pobliski plac Powstańców Warszawy. Obywatelsko nastawieni nowi warszawscy mieszczanie jawnie wyrażali swoje oburzenie. Żądali partycypacji – głosu w sprawie wyglądu stolicy. Przed ubiegłorocznymi wyborami niezależne ruchy miejskie i organizacje społeczne parły do samorządu między innymi właśnie pod hasłami odpolitycznienia warszawskich władz zaczadzonych rozmachem tyleż niezbędnych, co pokazowych inwestycji.

Gdzie szukać współczesnej wizji i formy dla otwartych miejskich przestrzeni publicznych? Warto zwrócić uwagę na Katowice. I to nie na osławiony rynek, gdzie po latach dyskusji i planów efekt jest taki, jakby góra urodziła mysz (prace nad jego zagospodarowaniem trwały od 2006 roku, odbyło się kilka nieudanych przetargów, konkursów i konsultacji społecznych). Brakuje tam rozmachu i działań na skalę wielkiego miasta. Ten odnaleźć można na drugim końcu alei Korfantego w mozolnie, acz konsekwentnie budowanej Strefie Kultury. Zgromadzeniu wielkich publicznych budynków ją tworzących – Muzeum Śląskiemu, sali koncertowej NOSPR-u, Międzynarodowemu Centrum Kongresowemu i legendarnemu Spodkowi – towarzyszy zalążek wielowartościowej, demokratycznej, niekoniecznie zhierarchizowanej miejskiej przestrzeni. Znajdziemy tu zmienne ukształtowanie terenu, place miejskie, ulice, zieleńce formalne i naturalistyczne, parkingi, meble miejskie, i wyrastającą spośród nich wysokiej jakości architekturę publiczną. Nowy miejski krajobraz, z którym warto się identyfikować.

Strefy spotkań projektu Jakuba Szczęsnego w trzech polskich miastach W ramach programu LECHSTARTER biuro SZCZ Jakuba Szczęsnego opracowało uniwersalny projekt wielofunkcyjnej strefy mającej aktywizować lokalne społeczności. Obiekty stanęły w tym roku w trzech polskich miastach: w Szczecinie, Rzeszowie i Kielcach.
Komponowanie przestrzeni. Rzeźby awangardy Modernistyczne odkrycia dotyczące relacji pomiędzy przestrzenią, ruchem i ciałem zobaczymy na łódzkiej wystawie Komponowanie przestrzeni. Rzeźby awangardy.
PRZESTRZEŃ Jakuba Szczęsnego – modułowa strefa spotkań w Twoim mieście! W ramach programu LECHSTARTER biuro SZCZ Jakuba Szczęsnego opracowało uniwersalny projekt wielofunkcyjnej strefy aktywizującej lokalne społeczności. O tym, gdzie obiekty zostaną zrealizowane zdecydują sami mieszkańcy!
Doskonałe miejsce dla ludzi - o zagospodarowaniu nabrzeża Paprocan Michał Stangel Promenada wije się przy brzegu jeziora Paprocany, raz oddalając się od niego, a raz wychodząc pomostem nad wodę. Zapewnia przy tym wciąż zmieniające się doznania – jakby zgodnie z ideą krzywej wrażeń, którą pamiętamy z Elementów kompozycji urbanistycznej projektanta Tychów Kazimierza Wejcherta – pisze architekt i urbanista Michał Stangel.
Wijąca się promenada - o projekcie zagospodarowania nabrzeża Paprocan Robert Skitek Materiały wykończeniowe dobrano tak, by podkreślić naturalny charakter otoczenia. Ławki, balustrady i nawierzchnie promenad wykonano z drewna iglastego, natomiast placyki na rowery i miejsce pod urządzeniami siłowni – z w pełni wodoprzepuszczalnych systemów na bazie kruszyw mineralnych i granulatu EPDM. Dzięki odpowiedniemu ukształtowaniu terenu i obsianiu go trawą, część konstrukcji udało się zasłonić – pisze główny autor założenia.
Współczesna przestrzeń wypoczynku - o zagospodarowaniu nabrzeża Paprocan Łukasz Zagała Promenada wzdłuż nabrzeża Paprocan w swoim przebiegu jest jakby rozsuniętą linią styku wody z lądem, na którą nanizano poszczególne funkcje. Miękkość tej linii widoczna jest w rzucie i przekroju. Można się jedynie zastanawiać „gdzie tu Śląsk?”, bo wydaje się, że inwestycji tej bliżej do realizacji hiszpańskich, ale z drugiej strony Tychy same w sobie są nowym miastem i być może brak jakichkolwiek nawiązań do tradycji jest jak najbardziej usprawiedliwiony – pisze architekt Łukasz Zagała.