Z reguły smaczna architektura
To już moje jedenaste czy dwunaste MIPIM. Zawsze się zastanawiam, czy jechać, bo to droga impreza, więc garść refleksji. Kto jest? Co do architektów, to architekci niemieccy, francuscy i tureccy wystawiają się zbiorowo, szczególnie stoisko niemieckie jest zawsze ciekawe: każda z kilkunastu uczestniczących firm ma niewielki 60x60 cm słupek, na którym pokazuje co chce: modele, filmy na monitorach, rysunki. Z reguły smaczna architektura.
Są też stoiska dużych firm, jak np. Chapman Taylor czy Jaspers-Eyers. A z polskich architektów zauważyłem Michała Kusia z SD Studio, Wojtek Kotecki z BBGK, Dorota Jarodzka-Śródka SRDK Studio (twórcy i dawni właściciele Archicomu). Podobno jest też ktoś z CAO.
Czytaj także: Relacja z MIPIM 2025 - najważniejszych targów nieruchomości na świecie
To nie jest impreza dla architektów. To znaczy, dla nich też, ale tylko jako jednych z wielu uczestników gry w budowanie. Więc są stoiska narodowe, miast i regionów, firm deweloperskich, prawniczych, agentów i doradców, firm technologicznych. Najładniejsze w tym roku moim zdaniem stoisko albańskie, fajne modele na postumencie z pięknego drewna, oprwione szczyptą etno w tkaninach, detalach i tle muzycznym.
Polskie miasta (Warszawa, Kraków, Poznań, Katowice, Wroclaw, Łódź oraz razem Trójmiasto z Pruszczem) w dobrym miejscu i z tarasem w widokiem na lazurowe rzeczywiście już morze. Najbardziej oblegane stoisko warszawskie i pomorskie.
Świetne środowisko dla networkingu
Można popatrzeć na trochę modeli. Najbardziej spektakularne są wielkie makiety Londynu i paryskiej La Defense, także te w pawilonach arabskich. Z tym, że pawilony arabskie są surrealistyczne - sporo uczestników stamtąd ze względu na sytuację nie przyjechało, klimat inwestycji wśród zawieruchy nie najlepszy, chodzą pogłoski o wstrzymywaniu tych najbardziej spektakularnych jak gigantycznego sześcianu New Murabba.
Czytaj także: Szymon Wojciechowski: Uprawiam jeden z najwspanialszych zawodów świata i czerpię z tego ogrom przyjemności
Żaden z polskich projektów w tym nie dostał nominacji do nagród, więc czwartkowa gala bez emocji. Zaskakująco mało startupów: nic zaskakującego i świeżego nie znalazłem.
A to wszystko oblężone przez kilkudziesięciotysięczny tłum, podlane setkami przyjęć, prezentacji i cocktaili (dla Polski najważniejszy ten warszawski, są tam wszyscy co chcą coś w Polsce robić). To, wraz z piękną pogodą jest świetnym środowiskiem dla networkingu. Po to się tu jedzie, w przeciwieństwie do bardziej uporządkowanego i transakcyjnego EXPO Real w Monachium.
Więc pewnie do zobaczenia za rok.