Spis treści
Wille Turczynek, czyli dwóch córek Bonawentury „Turka” Toeplitza
Według konserwatora zabytków dwie położone obok siebie wille powstały w latach 1904–1905. Według potomka założycieli, dziennikarza Krzysztofa Teodora Toeplitza – kilkanaście lat wcześniej, pod koniec XIX w. To również on przekazał potomnym anegdotę wyjaśniającą rzekomo, dlaczego zespół willowo-parkowy w Milanówku nazwano willami Turczynek. Miało chodzić o zdrobnienie imienia Bonawentury Toeplitza, który zakupił ten teren dla swoich córek. Skoro zaś działkę pod wille nabył „Turek”, to jego córki były oczywiście „Turczynkami”. Ile w tym prawdy – nie wiadomo.
Wiemy natomiast, że Bonawentura Toeplitz był wówczas człowiekiem zamożnym i ważnym, dyrektorem firmy Lilpop, Rau i Loewenstein. Jego dwie córki, dla których powstały wille w Milanówku, również wyszły za tzw. dobre partie: Anna Franciszka Toeplitz poślubiła przemysłowca i zarządcę nieruchomości Wilhelma Wellischa, zaś jej siostra Maria Toeplitz wyszła za finansistę Jerzego Meyera. Obie rodziny zamieszkały zaledwie ok. 50 m od siebie, w dwóch niemal identycznych willach otoczonych parkiem. Ich projektantem był łódzki architekt Dawid Lande, znany m.in. z takich realizacji jak hotel Grand w Łodzi, łódzka siedziba Banku Gospodarstwa Krajowego oraz warszawskie kamienice przy ul. Jasnej 8 i 10.
- Czytaj także: Zmyślone kostiumy i zmyślna renowacja. Nietypowa metamorfoza kamienic u styku ul. Włókienniczej i Wschodniej w Łodzi
Obie rezydencje reprezentują architekturę eklektyczną, utrzymaną w duchu wczesnego modernizmu. Dwukondygnacyjne murowane wille z użytkowym poddaszem stoją frontami do siebie, zaś ich fasady zdobią drewniane werandy oraz szachulcowa dekoracja. Mimo podobnej powierzchni (ok. 2000 m kw. każda) mają inaczej rozplanowane bryły. Jak na tamte czasy budynki były bardzo nowoczesne: miały elektryczność, kanalizację i centralne ogrzewanie. W środku zachowały się m.in. dwukondygnacyjne hole ze schodami o rzeźbionej balustradzie, a także oryginalna stolarka okienna. Na posesji widać wciąż pozostałości m.in. fontann oraz owalnego kwietnika. Element posiadłości stanowiły też częściowo zachowane do dziś zabudowania gospodarcze w rejonie ul. Brwinowskiej i Królewskiej. Od 1981 r. zespół willowo-parkowy wpisany jest do rejestru zabytków.
O wyjątkowości założenia stanowi połączenie naturalnego parku leśnego z ogrodem zakomponowanym jedynie w bezpośrednim otoczeniu obu willi stanowiących letnią siedzibę jego pierwszych właścicieli (...). Było to zgodne z ideą letniska usytuowanego w naturalnym krajobrazie
– pisał konserwator zabytków w 2007 r.
Wybitny fizyk, znany malarz, obce wojska
Wille przy ul. Brwinowskiej w Milanówku służyły kolejnym pokoleniom rodzin Wellischów oraz Meyerów (jak również ich przyjaciołom) aż do drugiej wojny światowej. Przez lata mieszkały lub pomieszkiwały tu takie osobistości jak malarz Leon Wyczółkowski czy mąż córki Marii Meyer, Ludwik Wertenstein. Ten zapomniany dziś nieco wybitny naukowiec był asystentem Marii Skłodowskiej-Curie, badaczem próżni, założycielem pierwszej polskiej szkoły fizyki jądrowej i odkrywcą zjawiska niesprężystych zderzeń neutronów.
To właśnie z nim wiąże się jeden z najbardziej dramatycznych momentów w wojennej historii Milanówka. Gdy Niemcy wkroczyli do Polski, Wertenstein uświadomił sobie, że promieniotwórczy rad w posiadaniu Towarzystwa Naukowego Warszawskiego może posłużyć nazistom do prac nad bombą atomową. Zabrał więc radioaktywny preparat radowy z Pracowni Radiologicznej TNW i ukrył go w swoim domu przy ul. Brwinowskiej w Milanówku. Później, w 1941 r. przekazał do do ukrycia innemu profesorowi, który w 1947 r. zwrócił rad Towarzystwu Naukowemu.
W czasie wojny wojska niemieckie wykorzystywały obie posiadłości w Milanówku, zaś po niej nowe powojenne władze odebrały budynki dawnym właścicielom. Od lat 50. wille służyły jako ośrodek szkoleniowy Związku Młodzieży Polskiej, zaś w budynkach gospodarczych utworzono mieszkania. Co ciekawe, według dokumentów państwo formalnie przejęło zespół willowo-parkowy dopiero w 1986 r., w drodze zasiedzenia.
- Dowiedz się również: W Milanówku stoi kilkaset zabytkowych willi. Z realizacji Pniewskiego, Przybylskiego i innych sypie się tynk
Szpital, powolny upadek i brak pomysłu
Po opuszczeniu willi Turczynek przez ZMP w latach 1960–2003 dział tu Szpital Rejonowy: najpierw specjalistyczny szpital chorób płuc, zaś później internistyczny. To właśnie w pierwszych latach funkcjonowania szpitala dobudowano w pobliżu zachowaną do dziś (choć zniszczoną) kostnicę. Choć jednak fakt, że budynki stale były w użytkowaniu, uchronił je przed popadnięciem w ruinę, spowodował on także utratę oryginalnych wnętrz. Te bowiem wielokrotnie przebudowywano, żeby przystosować rezydencje do nowych funkcji. Zmieniono także układ werand i tarasów, jedne zabudowując, a inne rozbierając.
Pod koniec funkcjonowania szpitala, w 2000 r., teren wraz z budynkami został przekazany przez wojewodę powiatowi grodziskiemu. Nowy właściciel wydawał się nie mieć pomysłu na to, co z kłopotliwym „prezentem” zrobić. Po kilku zablokowanych przez konserwatora zabytków próbach podzielenia działki na kilka mniejszych powiat ostatecznie w 2008 r. wystawił wille Turczynek na sprzedaż. Wówczas z prawa pierwokupu skorzystała gmina Milanówek, nabywając nieruchomość za ok. 3 mln zł.
Gmina też jednak miała problem z zagospodarowaniem nieruchomości. Przeprowadziła co prawda niezbędne prace zabezpieczające (m.in. wymiana orynnowania, zabezpieczenie więźby przed szkodnikami, podstemplowanie schodów), jednak nie wykonano wszystkich zaleconych przez konserwatora robót budowlanych, co tłumaczono planami wystawienia willi na sprzedaż. W międzyczasie, w 2010 r., miasto przedstawiło projekt przekształcenia posiadłości w Centrum Miast-Ogrodów (obiekt służący celom kulturalno-turystycznym i promocji regionu), jednak pomysł nie uzyskał poparcia Urzędu Marszałkowskiego i nie został zrealizowany. Nie powiódł się również plan sprzedaży: choć miasto reklamowało Turczynek jako idealne miejsce na „centrum konferencyjno - wypoczynkowe (wraz z innymi funkcjami: SPA, hotelowymi, rekreacyjno - sportowymi)”, nie znalazł się nikt chętny. Wpłynął na to zapewne zarówno kiepski stan zabudowań, wymagający ogromnych nakładów pieniężnych, jak również fakt, że konserwator nie zgadza się na przebudowę wnętrz willi.
W efekcie wille stoją puste i nieużytkowane do dziś. W 2022 r. przekształcono tylko nieco teren zielony wokół posesji, stawiając ławki, kosze itp. Same wille są dziś jednak ogrodzone siatką z widocznym zakazem wstępu. Na zadane urzędnikom pytanie, czy są jakieś plany zagospodarowania willi Turczynek, nie otrzymaliśmy jak dotąd odpowiedzi.
- Przejdź do galerii: Zabytkowe wille Milanówka