Spis treści
Kościół zdominowany przez sąsiadów
Kościół już z daleka przyciąga uwagę. Nie przypomina tradycyjnej świątyni, a jego sylwetka wielu osobom kojarzy się ze spodkiem kosmicznym, czemu zawdzięcza lokalny przydomek „UFO”. Otoczenie nie pozwala mu jednak w pełni wybrzmieć. Wzniesiony na przełomie lat 80. i 90. budynek funkcjonuje dziś w trudnym sąsiedztwie wysokich bloków i ruchliwych ulic, gdzie jego masywna, nietypowa forma może sprawiać wrażenie przypadkowej, a nawet niezgrabnej.
Nie jest to zresztą nic wyjątkowego dla krakowskich Bronowic, gdzie urbanistyczny chaos od lat stanowi element codziennego krajobrazu. O uwagę mieszkańców konkurują tu przeróżne obiekty. Bliskość centrum sprawia, że między osiedlami wyrastają kolejne biurowce. Swoją obecność zaznacza także lotnisko w Balicach. Do tego dochodzi budowa centrum przesiadkowego, która na razie daje o sobie znać głównie poprzez utrudnienia komunikacyjne. Mosty, obwodnica i rozległe, nie zawsze zagospodarowane przestrzenie dodatkowo wzmacniają wrażenie urbanistycznej niespójności.
widok po wyjściu ze świątyni:
Nie pomaga też detal architektoniczny. Wielu okolicznym budynkom towarzyszy niejednoznaczna geometria i trudne do odczytania decyzje projektowe dotyczące kształtowania brył. W takim otoczeniu kościół św. Jana Kantego musi stać się jednym z wielu konkurujących ze sobą elementów krajobrazu.
Postmodernistyczna arka w Bronowicach
Kościół pod wieloma względami odbiega od wizerunku „typowej” świątyni. Nie ma strzelistej wieży, dekoracyjnej fasady ani czytelnych odniesień do dawnych stylów architektonicznych. Wzniesiono go w stylu postmodernistycznym w latach 1984–1992 według projektu Krzysztofa Bienia. Konsekrowany w 2000 roku kościół zaprojektowano jako współczesną arkę - masywną, zamkniętą i wyrazistą w formie.
Z zewnątrz świątynia sprawia wrażenie obiektu bardziej rzeźbiarskiego niż sakralnego. Jej ciemnoszare, betonowe elewacje są niemal całkowicie pozbawione ozdób. Uwagę szczególnie przyciąga owalny dach, który nadwiesza się nad korpusem budynku i spiralnie otacza niską, cylindryczną wieżę zwieńczoną krzyżem. W tej nietypowej formie można dostrzec nawiązania do słynnej kaplicy Le Corbusiera w Ronchamp.
Interesujący jest kontrast między zamkniętą, surową bryłą a wnętrzem. Kościół ma dwa poziomy: dolny, bardziej kameralny, i górny, przestronniejszy, choć również utrzymany w skali sprzyjającej skupieniu. Dominuje tu jasna, spokojna kolorystyka ścian, drewno i oszczędne wyposażenie. Najbardziej charakterystycznym elementem jest podwieszone sklepienie siatkowe ze światłowodami, które tworzy efekt rozgwieżdżonego nieba i przełamuje ciężar betonowej architektury.
Czytaj także: Olbrzymi zakątek bloków–pisanek wyrósł w Krakowie. Nieznane oblicze dzielnicy: tak się żyje „po drugiej stronie tunelu”
Dopełnieniem tej przestrzeni są witraże Andrzeja Dzięgielewskiego - niewielkie, prostokątne kompozycje umieszczone wysoko pod stropem. Nie opowiadają konkretnych historii, lecz budują nastrój za pomocą koloru: żółci, błękitu i abstrakcyjnych układów światła. W bocznej części kościoła uwagę zwracają także drewniane Stacje Drogi Krzyżowej autorstwa Elżbiety i Piotra Zbrożków oraz figura siedzącego Anioła, symbolizująca Zmartwychwstanie.
„Msze święte w klimacie kosmicznym”
Architektura kościoła św. Jana Kantego w Krakowie zbiera skrajne reakcje. Dla jednych jest interesującą realizacją sakralną, dla innych obiektem bardziej przypominającym futurystyczną konstrukcję niż świątynię. „Jak dla mnie słabo kojarzy się z kościołem” – zauważa jeden z komentujących.
Budynek bywa określany jako „słynne UFO”, „spodek kosmiczny ufoludków”, a nawet miejsce, gdzie odbywa się „msza święta w klimacie kosmicznym”. Inni widzą w nim „łódź podwodną”. Choć projektanci inspirowali się biblijną arką, w odbiorze części mieszkańców znacznie silniejsze okazują się skojarzenia z technologią i kulturą science fiction. We wnętrzu uwagę zwraca charakterystyczne sklepienie, które imituje rozgwieżdżone niebo.
Innym często powracającym tematem są dzwony kościelne. Wśród komentujących pojawiają się głosy krytyczne dotyczące ich głośności i długości wybrzmiewania. Mieszkańcy okolicy skarżą się, że „dzwony o pełnych godzinach biją ponad 4 minuty”, a po nich rozlega się jeszcze „kilkuminutowa melodyjka”. W gęsto zabudowanej części Bronowic, gdzie kościół otaczają setki mieszkań, takie sygnały są szczególnie odczuwalne. To kolejny przykład napięć, jakie rodzi funkcjonowanie tej dużej świątyni w ciasno zagospodarowanej, miejskiej przestrzeni.