Spis treści
Na złączach szyn cichnie stukot kół
Pustoszejące dworce to w Polsce klasyka. Proces rozpoczął się po transformacji ustrojowej i był bezpośrednio związany z osłabieniem znaczenia kolei. W latach 90. zamykano kolejne lokalne linie i ograniczano liczbę połączeń - głównie z powodu ich nierentowności, spadku liczby pasażerów i wieloletnich zaniedbań inwestycyjnych. Sytuację pogłębiła restrukturyzacja PKP, która doprowadziła do rozdrobnienia zarządzania koleją i dalszego ograniczania ruchu na mniej uczęszczanych trasach. Jednocześnie państwo przeznaczało coraz większe środki na rozwój infrastruktury drogowej, a rosnąca popularność transportu samochodowego i autobusowego stopniowo wypierała kolej. W efekcie wiele dworców zaczęło popadać w zaniedbanie lub ruinę.
Czytaj także: Zapomniane dworce w Warszawie. Nikt już nie pamięta ich kolejowej przeszłości
Co zrobić z takimi pustostanami? W mniejszych polskich miastach odpowiedź coraz częściej brzmi: kultura. Dawne dworce zamieniają się w biblioteki, centra kultury czy sale widowiskowe, a ich modernizacje nierzadko są możliwe dzięki środkom unijnym.
Jak wyliczał w swoim tekście Przemysław Zańko-Gulczyński:
"Przykłady można mnożyć: w kwietniu 2025 r. zakończył się remont dworca w Wejherowie, w którym powstała przestrzeń dla filii Powiatowej Biblioteki Publicznej, a w połowie 2027 r. zakończy się remont dworca w Łukowie, w którym znajdzie się sala widowiskowa na 300 osób. Z kolei w Warszawie przeprowadzono niedawno remont dawnego dworca Kolei Wilanowskiej, w którym mają docelowo działać instytucje kultury i centrum aktywności lokalnej.
Najczęściej w obiektach kolejowych powstają siedziby bibliotek. Na taki krok zdecydowały się w ostatniej dekadzie m.in. Kartuzy, Kowary, Skawina, Oborniki Śląskie, Pobiedziska, Rumia, Rabka-Zdrój, Ruda Śląska, Złotniki, Wadowice i Będzin, ale to tylko początek długiej listy. Na bibliotekach się zresztą nie kończy. W dawnych obiektach kolejowych powstają też m.in.: muzea, świetlice, sale widowiskowe, centra informacji turystycznej, centra aktywności lokalnej, centra i domy kultury."
Dojechałeś do celu!
W Lubomierzu, mieście położonym w województwie dolnośląskim, wydarzyło się jeszcze coś innego. W 2014 Gmina zdecydowała się przekształcić skrzydło zabytkowego dworca kolejowego w budynek mieszkalny przeznaczony dla osób potrzebujących wsparcia mieszkaniowego. Dodatkową pieczenią, upieczoną na tym samym ogniu, było nadanie nowej funkcji nieużytkowanemu fragmentowi XIX-wiecznej, ceglanej stacji kolejowej.
Czytaj także: Mikołów poprosił o remont dworca, więc PKP go rozbierze i postawi nowy. Mimo że nikt nowego nie chce
Założenia inwestora – Gminy Lubomierz – przewidywały podwyższenie jednego ze skrzydeł dworca i utworzenie dodatkowej kondygnacji. "Pozwoliło to na maksymalne wykorzystanie istniejącej kubatury oraz zaprojektowanie siedmiu niewielkich mieszkań o możliwie niskich kosztach realizacji i późniejszego utrzymania" - wspominają architekci z Grupy Projektowej Rewizja, którzy odpowiadają za projekt przebudowy. Koszty realizacji rzeczywiście były zaskakująco niskie. Całkowity koszt inwestycji wyniósł około 783 tys. zł brutto. Mimo tak ograniczonego budżetu, architektom udało się uratować nieużytkowaną część zabytkowego obiektu, wprowadzić do niej trwałą funkcję mieszkaniową i stworzyć potrzebne lokale.
Budynek jest wpisany do ewidencji zabytków. Projektanci starali się wyraźnie rozgraniczyć historyczną tkankę od nowych elementów. Pozostawili widoczny ceglany gzyms, który wyznacza granicę między oryginalną bryłą dawnego dworca a dobudowaną kondygnacją. Tę ostatnią obłożono blachą ocynkowaną, dzięki czemu współczesna interwencja nie próbuje udawać zabytkowej architektury.
Przy odtwarzaniu fragmentów elewacji wykorzystano układ cegieł nawiązujący do zachowanej części budynku. Nowe partie wpisują się więc w rytm i kompozycję historycznych murów, jednocześnie pozostając rozpoznawalne. Dzięki temu łatwo odczytać, które elementy pochodzą z XIX wieku, a które są efektem współczesnej przebudowy. Mieszkania na piętrze dostępne są z zewnętrznej galerii, do której prowadzi prosta klatka schodowa. Nie wszystkie plany udało się jednak zrealizować w 100%:
Ze względu na ograniczone możliwości finansowe inwestycję zrealizowano jedynie częściowo. Nie wykonano między innymi planowanych tarasów ani docelowego zagospodarowania terenu.
- wspominają architekci. Dostęp do mieszkań na piętrze zapewniono poprzez niewielką zewnętrzną galerię połączoną z prostą klatką schodową. Obecnie w przebudowanym skrzydle znajduje się siedem mieszkań socjalnych, przeznaczonych głównie dla osób samotnych. W istniejącej, nieprzebudowanej części dawnego dworca nadal znajduje się mieszkanie komunalne, zajmowane przez tego samego lokatora od ponad pięćdziesięciu lat.
Metryczka przebudowy dworca w Lubomierzu
Zespół: Krzysztof Grześków, Igor Sapijaszko, Anna Kusz
Inwestor: Gmina Lubomierz
Powierzchnia zabudowy: 164,32 m2
Powierzchnia podłogi: 218,64 m2
Objętość: 985,92 m3
Status: Zrealizowany
Data powstania: 2014 r.
Lokalizacja: Polska, dolnośląskie, powiat lwówecki, Oleszna Podgórska
Typ budynku: budownictwo wielorodzinne
Współrzędne: 51.021328, 15.502806
Nieskończone „odbijanie piłeczki”?
Niemal każdą decyzję projektową, która towarzyszyła realizacji, można ocenić z dwóch perspektyw.
Można zarzucić jej, że mieszkań socjalnych nie połączono z komunalnymi czy własnościowymi, co mogłoby ograniczyć ryzyko stygmatyzacji mieszkańców. Z drugiej strony dzięki inwestycji powstało siedem lokali dla osób najbardziej potrzebujących. Podobnie jest z lokalizacją. Budynek nie sąsiaduje bezpośrednio z inną zabudową, przez co wydaje się nieco odsunięty od codziennego życia Lubomierza. Jednocześnie mówimy o niewielkim mieście – do szkoły z dawnego dworca można dojść w niespełna 20 minut, a w miejscowości tej skali anonimowość mieszkańców jest znacznie mniejsza niż w dużych ośrodkach.
Takie „odbijanie piłeczki” tyczy się też wnętrza. Z jednej strony niewielki metraż mieszkań, z drugiej – siedem lokali zrealizowanych za 783 tys. zł brutto (za tę cenę w 2014 roku można było kupić 100-metrowe mieszkanie w Warszawie). Z jednej strony brak sąsiadów, z drugiej – widok na zieleń zaglądającą do okien. Z jednej strony lokalizacja daleka od ideału, z drugiej – uratowany zabytek, który zyskał nową funkcję. Przebudowa tego dolnośląskiego dworca to materializacja kompromisów. Ale w realiach deficytu dostępnych mieszkań (i niszczejących zabytków) realizacja ta, mimo wszystkich potencjalnych ograniczeń, pozostaje jasnym światełkiem w tunelu.