Architektura MuratorRealizacjeKrótka historia prefabrykacji – Tomasz Żylski

Krótka historia prefabrykacji – Tomasz Żylski

Przez cały okres PRL z inspiracji architektów powstawały wciąż nowe rozwiązania zmierzające do usprawnienia procesu budowy mieszkań, od prefabrykatów z gruzobetonu, poprzez słynną cegłę żerańską, po różnego typu systemy wielkopłytowe wytwarzane w tzw. fabrykach domów – pisze Tomasz Żylski

Blok Sprzeczna 4 w Warszawie
Osiedle Służew nad Dolinką tworzą 43 bloki z charakterystycznymi prefabrykowanymi balkonami wspartymi na żelbetowym słupie. Zespół wzniesiono w latach 1974-1979 według projektu Janusza Nowaka, Jerzego Kuźmienki i Piotra Sembrata, którzy byli też współtwórcami zastosowanej tu ramy H w układzie podłużnym (w stosunku do ustawienia poprzecznego zwiększała ona ponad dwukrotnie wolną od elementów konstrukcyjnych powierzchnię rzutu). Fot. Beata Tylec

Rozwój prefabrykacji w budownictwie wielorodzinnym rozpoczął się w Polsce po drugiej wojnie wraz z odbudową miast i wzrostem zapotrzebowania na nowe mieszkania. Pierwsze prefabrykaty wykonywano z gruzu ceglanego. Wśród nich były tzw. bloczki muranowskie, czyli gruzobetonowe cegły, które wykorzystano m.in. przy realizacji osiedla Muranów Południowy w Warszawie (proj. Bohdan Lachert, 1948-1955). Większe prefabrykaty pojawiły się dopiero w połowie lat 50., gdy na budowach zaczęto stosować żurawie wieżowe. Początkowo były to kanałowe płyty stropowe, z czasem również ścienne, określane mianem cegły żerańskiej (wbrew nazwie, są to duże bloki żelbetowe z podłużnymi kanałami w środku, których główna rola polegała na zmniejszeniu ciężaru elementu). Cegła żerańska była jednym z najpopularniejszych systemów wielkoblokowych, które od opracowanych nieco później systemów wielkopłytowych różniły się przede wszystkim tym, że prefabrykaty były znacznie węższe (maks. 150 cm).

W technologii wielkoblokowej wzniesiono m.in. budynki sektora D w Nowej Hucie (proj. Tadeusz Rembiesa, Bolesław Skrzybalski, 1957-1969) czy osiedla Praga II w Warszawie (proj. Jerzy Gieysztor, Jerzy Kumelowski, 1952-1956). Lata 60. to początek ery wielkiej płyty. Biura projektowe w każdym większym mieście podejmowały prace nad własnymi systemami wielkopłytowymi. Jednym z pierwszych był PBU, realizowany przez Przedsiębiorstwa Budownictwa Uprzemysłowionego. Bloki w tym systemie powstawały w układzie konstrukcyjnym poprzecznym, ściany osłonowe produkowano z gazobetonu, a nośne wykonywano z płyt żelbetowych. W ten sposób można było budować obiekty o wysokości nieprzekraczającej 11 kondygnacji. Na realizację wyższych, do 16 kondygnacji, pozwalał natomiast system OWT. Bloki miały tu konstrukcję krzyżową, a więc funkcję nośną pełniły zarówno ściany poprzeczne, jak i podłużne, a przy tym grubsze stropy, co umożliwiało przekrywanie nawet 6-metrowej rozpiętości między ścianami nośnymi. Oprócz nich funkcjonowały m.in. takie systemy jak wrocławski WWP, poznański Rataje, łódzki Dąbrowa czy stosowany na Górnym Śląsku Fadom. Wszystkie miały jednak ograniczenia, a główną wadą pozostawał koszt realizacji, wciąż zbyt wysoki, by szybko zaspokoić niedobór mieszkań. W wyniku analiz przeprowadzonych pod koniec lat 60. Departament Techniki Ministerstwa Budownictwa we współpracy z SARP-em w 1967 roku zorganizował ogólnopolski konkurs na nowy kompleksowy system budownictwa mieszkaniowego. Zwyciężył zespół pod kierunkiem Marii i Kazimierza Piechotków z warszawskiego BSiPBO. Zaproponowany przez nich system W-70 (W jak Warszawa, 70 – ponieważ miał być wdrożony w 1970 roku) umożliwiał zdecydowanie większą różnorodność zabudowy i elastyczność w kształtowaniu wnętrz. Uwzględniał trzy wysokości bloków: 5, 11 i 16 kondygnacji oraz wprowadzanie nowych elementów i detali, zależnie od potrzeb i inwencji autorów konkretnych realizacji.

Podstawowym rozwiązaniem konstrukcyjnym był poprzeczny układ ścian nośnych, przy czym wewnętrzne ściany konstrukcyjne miały grubość 15 cm i nie występowały w obrębie mieszkań. System postanowiono wdrożyć w całym kraju, w czym pomóc miały terenowe wytwórnie prefabrykatów, tzw. fabryki domów. Szacuje się, że w systemie W-70 i jego udoskonalonej z czasem wersji Wk-70 powstało w Polsce ponad 35% zabudowy wielkopłytowej, w tym osiedle K w Nowych Tychach (proj. Maria i Andrzej Czyżewscy, 1977-1979) czy część Ursynowa Północnego (proj. Marek Budzyński, 1971–1978). Innym popularnym rozwiązaniem w latach 70. była tzw. rama H, czyli technologia polegająca na zastosowaniu prefabrykowanego żelbetowego szkieletu, który wypełniany był cegłami. Jej niewątpliwą zaletę stanowiło swobodne kształtowanie rzutów mieszkań, ale też wprowadzanie autorskich detali, elementów osłonowych czy ścian balkonowych. Kryzys gospodarczy lat 80. i przemiany ustrojowe w Polsce po 1989 roku doprowadziły do upadku większości fabryk domów i załamania produkcji betonowych elementów na potrzeby branży mieszkaniowej. Polskie firmy wciąż z powodzeniem wytwarzały jednak tego typu prefabrykaty na rynki zagraniczne. W ostatnich latach zainteresowanie prefabrykacją znowu rośnie. Rodzime zakłady znacznie zwiększyły produkcję na skutek licznych inwestycji prowadzonych przy okazji przygotowań do Euro 2012. Z typowych elementów betonowych budowano zwłaszcza stadiony i infrastrukturę drogową.

Tomasz Żylski

Blok Sprzeczna 4 w Warszawie Ten eksperymentalny dom, zmontowany, a nie zbudowany, mądry, niebanalny, piękny swoją prawdą o użytym budulcu to ewenement w polskiej architekturze. Jest prototypem. Jak w pierwszych latach modernizmu nobilituje projektanta do roli innowatora obejmującego wszystkie współczesne zagadnienia stojące przed architekturą – o jednym z pierwszych od lat w pełni prefabrykowanych warszawskich budynków mieszkalnych piszą Agata Twardoch i Krzysztof Mycielski. W numerze także wypowiedź współautora obiektu Konrada Grabowieckiego oraz krótka historia prefabrykacji w Polsce.
Prefabrykacja totalna – o projekcie budynku Sprzeczna 4 Konrad Grabowiecki Projekt od początku przewidywał, że prefabrykujemy wszystkie elementy żelbetowe, chociaż założenia były dużo bardziej powściągliwe: montaż tych nie żelbetowych miał się odbywać na budowie. Ale na jednym ze spotkań koordynacyjnych, zapadła decyzja, że prefabrykujemy totalnie. Na budowę przyjeżdżały więc całe fragmenty ścian elewacyjnych z okładzinami, wbudowaną stolarką okienną i parapetami, ściany wewnętrzne z peszlami i otworami pod instalacje. Montaż stanu surowego zamkniętego od parteru trwał niespełna 4 miesiące – pisze współautor obiektu Konrad Grabowiecki.
Sprzecznie na Sprzecznej 4 – o budynku Sprzeczna 4 Agata Twardoch Nowy budynek wciska się między ceglane kamienice, na których gdzieniegdzie widać jeszcze ślady po kulach, ale jego obecność nie wprowadza dysonansu. Przejmując tonację otoczenia i grając fakturą elewacji, raczej podnosi rangę sąsiedniej architektury niż błyszczy jej kosztem. Patrzcie, zdaje się mówić, jestem trochę jak wy! Ceglasty w kolorze, mam zacieki i odciski. Nawet stacja benzynowa, która powstaje praktycznie pod oknami budynku wpisuje się w tę atmosferę pociągającej sprzeczności: mieszania funkcji, standardów i estetyk, bez szkody dla komfortu zamieszkania – pisze Agata Twardoch.
Architektoniczny eksperyment – o budynku Sprzeczna 4 Krzysztof Mycielski O kojarzącym się u nas fatalnie projektowaniu z prefabrykatów architekci doby PRL-u mówili, iż przypomina pisanie powieści przy użyciu tych samych kilkunastu słów. Od tamtej pory zagranicą prefabrykacja ewoluowała w wydajną i dającą nieskończone możliwości metodę budowania. W zamożniejszych krajach w tej technologii wznosi się obecnie wiele wyrafinowanych mieszkaniówek, o czym decyduje nie tylko oszczędność czasu, ale przede wszystkim sprowadzone do minimum koszty ręcznego wykonawstwa. Ten eksperymentalny dom, zmontowany, a nie zbudowany, mądry, niebanalny, piękny swoją prawdą o użytym budulcu i pełen swojskiego ducha to ewenement w polskiej architekturze – pisze Krzysztof Mycielski.
Mieszkanie po holendersku Choć skromna objętościowo, warstwa tekstowa jest gęsta, treściwa, ponadto uzupełnia ją bogaty materiał wizualny przedstawiający najciekawsze typologie za pomocą rzutów, sytuacji, zdjęć budynków i wnętrz. Wśród znanych i mniej znanych przykładów nowoczesnych bloków mieszkalnych z Niemiec, Anglii czy Związku Radzieckiego i Rosji znalazła się także wybitna polska realizacja, katowickie „Kukurydze” projektu Henryka Buszki i Aleksandra Franty.