Rozwód królewny wstrzymał budowę na 5 lat. Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Nie powstałby, gdyby nie niderlandzka królewna, która wzburzyła europejskie elity romansem z masztalerzem. Po drugiej wojnie światowej, podpalony przez Armię Czerwoną, popadł w ruinę i pozostałby nią, gdyby nie niestrudzone wysiłki jednego człowieka. Dziś Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim znów jest perełką. Ale ratowanie go wciąż trwa.

Krzysztof Kuniczuk. Zaklinacz betonu (w architekturze)

40 mln zł na dalsze przywracanie pałacowi w Kamieńcu Ząbkowickim blasku

Odebrałem decyzję o przyznaniu ponad 40 milionów złotych na kolejny etap prac przy Pałacu Marianny Orańskiej! Nie będę udawał — to cieszy. I to bardzo. To duże pieniądze i realna szansa, żeby zrobić kolejny krok do przodu. Za tym wynikiem stoi wiele miesięcy pracy zespołu w urzędzie. Projekt był dobrze przygotowany, dopracowany w szczegółach i dziś mamy efekt

– nie krył radości burmistrz Kamieńca Ząbkowickiego Sylwester Kowal, informując w mediach społecznościowych o przyznaniu środków z unijnego programu FEnIKS.

Miejskie władze na razie nie ujawniają, na co dokładnie zostaną przeznaczone dodatkowe miliony, ale przydadzą się bez wątpienia. Od 2012 r., gdy stan obiektu oceniano jako „bardzo zły”, pałac Marianny Orańskiej przeszedł długą drogę. Jego stan – dzięki ogromnym kwotom i wysiłkom – z każdym rokiem się poprawia, choć wciąż pozostało wiele do zrobienia. Dopiero w 2023 r. pałacowi przywrócono dekoracje rzeźbiarskie (m.in. tablice herbowe od frontu), dopiero w 2024 r. funkcjonalność odzyskał ogromny taras widokowy. Rozpoczęty w 2018 r. proces wstawiania szyb w okna trwa nadal. Na inwentaryzację i uporządkowanie wciąż czeka otaczające pałac założenie parkowe.

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim
Autor: Jacek Halicki/ CC BY-SA 4.0

Marianna Orańska – królewna, skandalistka, świetna zarządczyni, „Dobra Pani”

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim wybudowała sobie w pierwszej połowie XIX w. – jako letnią rezydencję – Marianna Orańska, królewna niderlandzka, córka króla Niderlandów Wilhelma I Orańskiego. Była to postać nietuzinkowa. Kolekcjonerka sztuki, miłośniczka jeździectwa, jedna z zaledwie kilkudziesięciu kobiet odznaczonych Orderem Luizy za pomoc podczas pruskiego wysiłku wojennego. Poślubiona najmłodszemu synowi króla Prus, męczyła się w nieudanym małżeństwie, aż w końcu, m.in. z powodu jego ciągłych zdrad, w 1845 r. opuściła męża, z którym trzy lata później się rozwiodła. Później związała się z masztalerzem Johannesem van Rossumem, co tak wzburzyło ówczesne elity, że Mariannie Orańskiej zabroniono kontaktu z własnymi dziećmi oraz zerwano z nią wszelkie stosunki. Nie mogła też przebywać na terenie Prus dłużej niż przez jeden dzień.

Królewna nie przejęła się – była zbyt zajęta gospodarzeniem na swoich śląskich włościach, m.in. w Kamieńcu Ząbkowickim. To tu w 1838 r. wmurowano kamień węgielny pod budowę pałacu projektu wybitnego architekta Karla Friedricha Schinkela. (Z uwagi na jego stan zdrowia prace nadzorował później arch. Ferdinand Martius). Potężny neogotycki gmach z czterema basztami, o powierzchni użytkowej blisko 20 tys. m², ulokowano na wzgórzu, skąd roztaczał się malowniczy widok na okolicę.

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim
Autor: Jacek Halicki/ CC BY-SA 4.0

Nie wszystko szło gładko. Rozwód królewny na kilka lat wstrzymał budowę pałacu. Marianna Orańska była w projekt bardzo zaangażowana i chciała mieć każdy jego aspekt pod kontrolą. Między 1848 a 1853 r. na placu budowy nic się zatem nie działo. Prace udało się jednak wznowić, zaś w drugiej połowie lat 50. XIX w. rozpoczęto realizację założenia ogrodowo-tarasowego, które zaprojektował Peter Joseph Lenné.

W tym czasie Marianna Orańska zasłynęła jako „Dobra Pani” i skuteczna oraz ambitna zarządczyni. Odważnie inwestowała w swoje śląskie dobra, budując sieć dróg oraz inwestując w rolnictwo i przemysł. Pod jej rządami bardzo rozwinęły się m.in. gospodarka leśna, hodowla ryb i bydła mlecznego, hutnictwo, wydobycie marmuru. Sfinansowana przez nią huta szkła Oranienhütte działała do 2018 r. Od jej imienia nazywano wsie, drogi, formacje skalne, odmiany marmuru i gruszy. Dziś pamięć o niej podtrzymują w swoich nazwach liczne śląskie szkoły, przychodnie zdrowia i inne instytucje publiczne.

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim
Autor: Daniel.zolopa/ CC BY-SA 4.0

Upadek i odbudowa pałacu. Najpierw walczył jeden człowiek, później cała gmina

Ostatnim prywatnym właścicielem pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim był książę pruski Waldemar Hohenzollern. Odziedziczył go w trudnym momencie, bo w 1940 r. W czasie drugiej wojny światowej w pałacu Niemcy przechowywali wywożone ze Śląska dzieła sztuki. Chorujący na hemofilię Hohenzollern nie doczekał końca wojny – zmarł w Bawarii na 6 dni przed zawieszeniem broni. Opuszczony pałac Marianny Orańskiej został złupiony przez Armię Czerwoną, a w 1946 r. sowieccy żołnierze go podpalili. Po trwającym ponoć dwa tygodnie pożarze na wiele lat został ruiną. Część pałacowych marmurów wywieziono do Warszawy, żeby wykorzystać je przy budowie Pałacu Kultury i Nauki.

Nie doczekałby może współczesności, gdyby nie dr Włodzimierz Sobiech – postać tyleż kluczowa, co kontrowersyjna. Absolwent poznańskiej Akademii Rolniczej pojawia się w tej historii w 1984 r. Dysponuje sporym majątkiem odziedziczonym po zmarłym w Anglii ojcu i ma kontakty z zamożnym polonusem Felicjanem Pawlakiem. Chce ratować ruinę. W ówczesnej rzeczywistości politycznej na oficjalny remont poniemieckiego pałacu nie ma szans. Ale coś udaje się osiągnąć: władze dzierżawią Sobiechowi pałac na 40 lat i pozwalają mu w niego inwestować swoje środki. Naukowiec zabiera się do pracy. Usuwa gruz, podłącza media, wyposaża pałac w toalety, naprawia dach, wstawia okna i drzwi, oczyszcza zarośnięty teren. Po latach oceni, że wydał równowartość 2 mln dolarów. Pozyskuje też rządowe dotacje (później będzie oskarżany, że się z nich prawidłowo nie rozliczył). Całkowicie porzuca dawne życie, wprowadza się do pałacu na stałe i wciąż przy nim pracuje. Hoduje też dziesiątki psów, z których staje się znany na całą okolicę, gdyż zwierzęta często biegają samopas po okolicy. Zdaniem niektórych – traktuje pałac jak swoją własność.

Już po 1989 r. broni pałacu przed sprzedażą, której chce gmina i oprowadza po zabytku wycieczki. Popada też w związku z pałacem w liczne konflikty z władzami różnego szczebla oraz z konserwatorem zabytków. Umiera w 2010 r., a pałac znów pustoszeje. Przez dwa lata włamują się tu chuligani, ale na szczęście poczynione szkody nie są wielkie. W 2012 r. obiekt przejmuje gmina i rozpoczyna rozłożony na lata proces renowacji pałacu, finansowany z wszelkich możliwych źródeł: środków własnych, rządowych, unijnych. Ten sam proces, który trwa do dziś. Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim zaczyna żyć, odbywają się w nim i przy nim kolejne wydarzenia kulturalne, liczba przybywających tu turystów stale rośnie. Wszystko wskazuje na to, że jego przyszłość jest w dobrych rękach.

Podcast Architektoniczny
Archigrest i topoScape. Krajobraz przestaje być dekoracją. Czy zaczyna być architekturą?
Architektura Murator Google News