Spis treści
Tarcze o królewskich imionach przypłynęły z Dalekiego Wschodu
Aby pokonać wymagający, podgórski teren Małopolski, wykonawcy - konsorcjum firm Budimex oraz GÜLERMAK - musieli sięgnąć po najnowocześniejszą technologię. Z Chin do Polski przypłynęły dwie maszyny TBM (Tunnel Boring Machine), które nazwano na cześć polskich królowych: Kinga i Jadwiga.
Jadwiga, większa TBM, to prawdziwa waga ciężka – waży 2500 ton, mierzy 90 metrów długości, a jej tarcza ma niemal 11 metrów średnicy. Została przetransportowana do Polski w ponad 80 częściach, by po montażu 24 czerwca 2025 roku zacząć wgryzać się w ziemię. Z kolei mniejsza, ważąca 600 ton Kinga, odpowiadała za równoległy tunel ewakuacyjny. Jej głowica tnąca ma średnicę 4,8 metra i waży 41 ton, a cały transport maszyny był ze względów bezpieczeństwa utrzymywany w tajemnicy. Obie maszyny pracowały w trybie ciągłym, 24 godziny na dobę.
- Czytaj też: Kinga, mniejsza maszyna TBM zakończyła drążenie kolejowego tunelu ewakuacyjnego pod Pisarzową
Europejski rekord drążenia pod Pisarzową
Praca pod Pisarzową nie była jedynie rutynowym drążeniem - to był wyścig z czasem i geologią. Inżynierowie i operatorzy Jadwigi udowodnili, że polskie budownictwo tunelowe należy do europejskiej czołówki. W swoim najbardziej efektywnym dniu, ogromna tunelownica pokonała pod ziemią dokładnie 46,02 metra. Jest to jeden z najlepszych wyników osiągniętych kiedykolwiek na tego typu inwestycjach w Europie.
Dla porównania, mniejsza tarcza Kinga, która zakończyła swoją misję wcześniej, bo 24 marca 2026 roku, utrzymywała średnie tempo około 12 metrów na dobę. Drążenie tunelu ewakuacyjnego zajęło jej 359 dni, podczas których precyzyjnie ułożyła 3090 żelbetowych pierścieni (ringów). Obie maszyny pokonały pod ziemią dystans 3750 metrów, łącząc beskidzkie miejscowości Męcinę i Mordarkę.
- Polecamy też: Prawie kilometr pod ziemią i 30 minut do Krakowa. Rusza budowa linii kolejowej Podłęże - Gdów za miliardy
Zakład górniczy pod górą. Surowe przepisy i bezpieczeństwo
Ciekawostką jest fakt, że cały plac budowy pod Pisarzową, ze względu na rygorystyczne przepisy obowiązujące od września 2023 roku, funkcjonuje jako formalny zakład górniczy. Oznacza to, że wszystkie nowo drążone tunele są objęte nadzorem Urzędów Górniczych, a prace tunelowe traktuje się jako roboty górnicze. Wykonawcy musieli sprostać nie tylko wyzwaniom inżynieryjnym, ale także specyficznym wymogom bezpieczeństwa pracy pod ziemią.
Po zakończeniu prac i przejściu gruntownego serwisu, obie maszyny nie przejdą na emeryturę. Zostaną one przewiezione w okolice Szczyrzyca, gdzie zrealizują kolejne podziemne odcinki na wymagającej trasie z Krakowa do Nowego Sącza.
Po zakończeniu inwestycji - w 20 minut z Limanowej do Nowego Sącza
Dlaczego przebicie się przez górę pod Pisarzową jest tak ważne? Odpowiedź kryje się w czasie przejazdu. Dzięki budowie tego obiektu, najszybsze pociągi pokonają odcinek Limanowa - Nowy Sącz w zaledwie 20 minut. To jednak tylko fragment ogromnej układanki. Cały projekt Podłęże-Piekiełko obejmuje modernizację 75 km linii Chabówka - Nowy Sącz oraz budowę 58 km zupełnie nowej trasy.
Efekt końcowy? Podróż z Krakowa do Nowego Sącza zajmie około 60 minut, a do Zakopanego - zaledwie 90 minut. W ramach całego przedsięwzięcia powstanie łącznie 20 tuneli (16 kolejowych i 4 ewakuacyjne) o łącznej długości przekraczającej 31 kilometrów. Tunel pod Pisarzową, będący jednym z najdłuższych w Polsce (3,75 km), jest pierwszym z nich, który został w pełni wydrążony.
Co dalej na budowie? Od Męciny po Nowy Sącz
Zakończenie drążenia to serce inwestycji, ale puls prac czuć w całym regionie. W Męcinie widać już zarysy nowej stacji, a w Mordarce powstaje nowy przystanek kolejowy oraz potężne nasypy i portale tunelowe. Zaawansowane prace toczą się także w Rabce-Zdroju, gdzie układane są już tory, oraz w Nowym Sączu, gdzie w lipcu ubiegłego roku oddano do użytku bezkolizyjne skrzyżowanie na ul. Krakowskiej.
Inwestycja, finansowana w ramach Krajowego Planu Odbudowy, ma zostać sfinalizowana w ciągu najbliższych 5 lat.