Zagraniczni studenci mieli nam zazdrościć Riviery. Dziś akademik Politechniki Warszawskiej to niezbyt urodziwy wieszak na reklamy

Kiedy powstał, warszawski akademik Riviera był drugim najwyższym budynkiem stolicy - po Pałacu Kultury. Najnowocześniejszym domem studenckim w kraju. Jednym z najtańszych w budowie. Opisywany jako luksusowy, powstał po wielu estetycznych kompromisach ze strony architektów. Lata 90. przyniosły jednak Rivierze zgubę. Od remontu wygląda coraz gorzej, a to przecież akademik Politechniki Warszawskiej, która kształci architektów. Dziś jest wieszakiem na reklamy.

Warszawski Jamnik

Najwyższy, najnowocześniejszy

W 1963 roku była jedną z największych inwestycji prowadzonych w południowej części Warszawy. Riviera. Dom studencki Politechniki Warszawskiej miał załatać wielką dziurę w ofercie mieszkaniowej PW, a jednocześnie dać studentom nowoczesny, świetnie zaprojektowany, wyposażony i bardzo dobrze położony obiekt godny uczelni, która kształci przecież m.in. przyszłych architektów.

Zobacz także: Wielki błękit zachwycił Krakowian, wybrali kampus Misterem 1979. Dziś to miejsce jest nie do poznania

Działkę wybrano z myślą o znacznym skróceniu drogi studentów na uczelnię (po sąsiedzku) oraz pomieszczeniu tu najważniejszych funkcji w postaci stołówki dla 500 osób, kawiarni, czytelni, pokojów do pracy i gier, części sportowej i kulturalnej, w tym sceny z garderobą. Ponadto wydzielono miejsca na fryzjera, pocztę i wielki garaż rowerowo-motocyklowy. Dwa piętra przeznaczono na zaplecze techniczne. Dla obsługi przewidziano mieszkania służbowe i biura.

Parcela nie była przesadnie rozłożysta, w efekcie powstał projekt najwyższego budynku mieszkalnego Warszawy, wysokością ustępującego tylko Pałacowi Kultury i Nauki.

17-piętrowy wieżowiec planowany na 900 miejsc, ostatecznie został domem dla ponad 1200 studentów, choć pisano też o ponad 1300.

Riviera na okładce Stolicy
Autor: fot. J. Sielski / Stolica (51-52/1964)/ Materiały prasowe Riviera trafiła na okładkę Stolicy w 1964 roku

W trzonie tym na 15 kondygnacjach (od 2-go do 17-go piętra) znajduje się ok. 300 pokoi 3-osobowych, po 20 pokoi na każdym typowym piętrze. Pokój trzyłóżkowy wyposażony jest w umywalkę i szafy ścienne; ma on powierzchnię użytkową ok. 19 m² — opisywano w "Architekturze" projekt. Na każdym piętrze zaprojektowano kuchnię oraz kreślarnię. Więcej zdradzała "Stolica": W każdym pokoju (4- lub 2-osobowym) znajdują się składane stoliczki, tapczany, które można schować w ściennych wnękach, umywalnia z ciepłą i zimną wodą, głośnik miejscowego studio radiowego. Centralne ogrzewanie zabezpiecza przed zimnem, a okna zajmujące prawie całą powierzchnię ściany zapewniają znakomite oświetlenie wnętrza. Nie zapomniano o kolorowych zasłonach, o szafkach na ubranie, regalach na książki i szufladach na drobiazgi. Funkcjonalne wyposażenie pokojów jest dziełem inż. K. Kamlera.

Wysokiemu budynkowi lekkości miała nadawać marblitowa połyskująca elewacja połączona z tynkami szlachetnymi i surowym betonem. Pustą ścianę niższego skrzydła budynku przeznaczono dla sztuki - na makiecie wypełniało ją abstrakcyjne malowidło. Zakończenie prac zaplanowano na 1964 rok, później przesunięto termin na przyszły rok.

Mimo swoich rozmiarów, Riviera miała być w swoim czasie jednym z najtańszych w realizacji budynkiem Warszawy.

Zobacz także: Dziesięć dni strajku i dwa lata niepewności. Ogłoszono wyniki konkursu: Jowita zostaje, czeka ją modernizacja

Jak w riwierze

Swoją nazwę akademik (a właściwie całe planowane wówczas założenie, jeszcze niskie i jeszcze w stylu socrealistycznym) zyskał przypadkowo, jak to zresztą często w Warszawie bywało. Tak architekt Stanisław Jankowski (współautor m.in. MDM-u i Trasy W-Z, mieszkaniec Osiedla Jazdów) opisywał ten moment na łamach "Stolicy" w 1958 roku:

Nazwa "Riwiera" określająca dziś w oficjalnych dokumentach inwestycyjnych zespół projektowany na Polu Mokotowskim wzdłuż nowo projektowanej ul. Waryńskiego (od pl. Konstytucji do Puławskiej tam, gdzie dziś stoi cyrkowy namiot) zrodziła się osiem lat temu w pracowni MDM, gdy [Jan - przyp. red.] Knothe narysował perspektywę tego właśnie fragmentu miasta (można ją oglądać w grubej księdze o planie 6-letnim). Było tam dużo tarasów, kawiarni z markizami i parasolami od słońca. Ktoś patrząc Jankowi przez ramię powiedział "Riwiera" i tak zostało.

Dom studencki Riviera w Warszawie, 1967 rok
Autor: Grażyna Rutowska / 1967, sygn. 3/40/0/13/85/ Narodowe Archiwum Cyfrowe 1967 rok, turyści na tle Riviery

Wnętrza, których nikt już nie pamięta

Od progu witała studentów potęga - otwarty wysoki hall akademika ozdobiony obłymi schodami z koronką z metaloplastyki. Ozdobne lampy. Kolorowe tkaniny. Wzorzyste podłogi.

Zespół projektowy wziął się również za wystrój usług, od kiosku Ruchu, przez fryzjera, po Super-Sam. Nowoczesną stołówkę trzeba było z kolei zaprojektować tak, by dała radę z przepływem 1400 posiłków za jednym razem, z potencjałem na 2000. Nie obyło się bez drobnych niedociągnięć - podobno jedna z duńskich studentek architektury podczas wizyty w warszawskim akademiku narzekała na fioletowe światło rzucane na jedzenie przez jarzeniówki. I choć odbierało jej to apetyt, świeżego domu studenckiego miała Polakom zazdrościć. Ile w tym prawdy, pewnie już nigdy się nie dowiemy. Riviera była w momencie otwarcia prezentowana jako najnowocześniejszy akademik w kraju, marketingowo-propagandowe machiny działały na pełnych obrotach.

Niewykluczone, że rodzaju oświetlenia nie dyktowali architekci, a dostępność towaru. Bo w rzeczywistości braki były widoczne na każdym kroku - nie tylko nie zrealizowano dokładnie projektu wnętrz Kamlera, ale wręcz diametralnie zmieniano efekt końcowy, dobierając materiały i kolory, jakie akurat można było dostać. Był to scenariusz towarzyszący niemal każdej budowie w Polsce w czasach PRL-u. Środowisko architektoniczne obwiniało wykonawców, do których należało zamawianie materiałów na czas. 

Architekt Jan Reda krytykował dodatkowo zmiany programu Riviery, jakie w czasie realizacji narzucano architektom. W wypadku „Riwiery" program funkcjonalny domu został już w pierwszym roku w sposób zasadniczy naruszony: zamiast 900 łóżek w pokojach 3-osobowych umieszczono ponad 1200 osób, zmieniając pokoje na 4-osobowe. Z tego stanu rzeczy można wysnuć dwa wnioski: albo pierwotnie zaprojektowane pokoje były zbyt obszerne, albo obecnie użytkowane są zbyt ciasne — pisał na łamach "Architektury" w 1966 roku.

Zobacz także: Zapowiadali akademik, będą lokale na krótki wynajem. Gigantyczny kompleks na krakowskim Zabłociu oferuje blisko 900 mieszkań

Akademik Riviera w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator

Reda zwracał uwagę, że Riviera jest po prostu za duża, by sprawnie i płynnie funkcjonować; potęgował to tylko fakt, że postawiono na formę wieżowca, a w budynku wiecznie psuły się windy. W "godzinach szczytu" panował tu całkowity paraliż, którego można było przecież uniknąć, gdyby budynek miał maksymalnie 4-5 pięter. Reda zdawał sobie sprawę, że fali wysokościowych akademików nie powstrzyma jednym artykułem. Planowano kolejne wieżowce dla studentów, część już budowano.

Warszawski akademik jeszcze przez kolejne lata miał być etapowo kończony. Kiedy studenci już mieszkali, wciąż trzeba było wyposażyć część rozrywkowo-widowiskową. Na dwóch ścianach niskiego pawilonu Riviery zamiast malowidła ułożono mozaikę z motywem atomowym oraz płaskorzeźbę przedstawiającą układ okresowy pierwiastków, dzieła Stanisława Preyznera i Józefa Korolkiewicza.

Remont, który nie nadchodzi

Budynek kończono, studenci mieszkali, czas leciał. W 1981 roku zaczęły się poważne kłopoty. W wyniku zaostrzonych przepisów przeciwpożarowych, Riviera okazała się być budynkiem niebezpiecznym. Trzeba było jak najszybciej przeprowadzić remont, usprawniając ewakuację i eliminując gaz. Problem w tym, że - jak podawała ówczesna prasa - było to niemożliwe. Instalacja nie wytrzymałaby obsługi kuchenek elektrycznych, a układ pomieszczeń nie pozwalał na dobudowanie ewakuacyjnej klatki schodowej. Choć sprawa była pilna, zwlekano z rozwiązaniem problemu, bo studentów nie było gdzie relokować.

Akademik Riviera w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator Pusta ściana po mozaice.

W 1985 roku zadecydowano: pora na gruntowny remont. W wakacje przyjęto jeszcze ostatnich turystów, bo w lipcu i sierpniu akademik przeobrażał się w hotel - według szacunków miało ich tu przyjechać 20-30 tysięcy. Na najbliższe cztery lata Riviera miała zostać wyłączona z użytkowania. 

Mijały jednak lata, a studenci nadal mieszkali w Rivierze. Początkiem 1988 roku "architekt dzielnicy Śródmieście wydał decyzję o wykwaterowaniu do 22 marca około 1000 studentów z niebezpiecznego budynku. Politechnika Warszawska zwróciła się z prośbą do Urzędu Miasta, by termin ten przesunąć - akademiki uczelni są przepełnione, a znalezienie innych kwater dla tak wielu studentów w połowie roku akademickiego bardzo trudne" — pisano w "Stolicy".

Nim Rivierę wyremontowano, zdążył upaść komunizm. W 1999 roku zyskała nową, niebieską twarz pokrytą szkłem refleksyjnym według projektu pracowni Warcent i arch. Hanny Buczkowskiej-Pietruskiej. Lifting nie zestarzał się najlepiej, jak większość poprawek z lat 90. Zlikwidowano 4-osobowe przeładowane pokoje, tworząc segmenty dwupokojowe, łącznie 6-osobowe oraz lokale prywatne, dla jednego studenta. Mozaikę wyburzono, płaskorzeźbę przykryto styropianem i odtworzono.

Dziś obwieszona reklamami wielkopowierzchniowymi Riviera nie ma już nic wspólnego z pierwotnym projektem. Poza tym, że wciąż jest wieżowcem.

Zobacz także: Don Kichot zerka zza betonowych żyletek. Co przyniesie mu przyszłość? Ta koncpecja może zastąpić gmach Wydziału Inżynierii Lądowej

Metryczka

Architektura:

  • arch. Józef Bubicz, arch. Kazimierz Thor (główni projektanci)
  • arch. Czesław Molenda (współpraca)

Konstrukcja:

  • inż. M. Pietraszek, inż. T. Rułan (część dolna wieżowca - 5 kondygnacji w szkielecie żelbetowym)
  • inż. E. Czyżewski, inż. K. Łypacewicz (część wysoka - szkielet stalowy wieżowca)
  • inż. J. Lindeman (część widowiskowa)

Instalacje:

  • inż. K. Grygieńcze, inż. Ch. Pajes

Dekoracja plastyczna fasady części widowiskowej:

  • artysta plastyk St. Preyzner i J. Korolkiewicz

Wnętrza:

  • arch. K. Kamler, arch. A. Stypiński
Podcast Architektoniczny
Anna Cymer: Ależ to jest brzydkie!
Architektura Murator Google News