Spis treści
Kiedyś fabryka mąki, teraz nowy fragment miasta
Ulica Mogilska, przebiegająca przez dzielnice Grzegórzki i Prądnik Czerwony, to jedna z historycznych osi Krakowa. Przez stulecia pełniła rolę ważnego traktu prowadzącego na wschód, w kierunku wsi Mogiła – stąd jej nazwa. Przy jej wylocie już na początku XX wieku działał potężny młyn, który po II wojnie światowej przekształcono w Polskie Zakłady Zbożowe. Teraz zamknięta fabryka mąki ma stać się nowym fragmentem miasta.
Czytaj także: Architekturę akademików często przysłaniają udogodnienia. Darmowe słodycze i klucze z automatu nie opowiedzą całości historii
Pierwotne ozmieszczenie zabudowań podporządkowano logice pracy młyna: zboże najpierw wjeżdżało na teren zakładu, następnie było czyszczone, a na końcu trafiało do worków. Architekci z pracowni B2 Studio, odpowiedzialni za projekt Młyny Mogilska – powstający na terenie dawnych Zakładów Zbożowych – nawiązali w swojej koncepcji właśnie do tego rytmu produkcji.
Jak czytamy w informacji prasowej: "Historyczne ściany wyznaczają dziś kierunki ruchu pieszego, a nowe budynki z apartamentami i usługami domykają kwartały tak naturalnie, jakby stały tu od zawsze". Inwestorem przedsięwzięcia jest Noho Investment.
Wzmocnić industrialny charakter - nie zatrzeć
Jednym z pierwszych zadań projektantów było określenie, które części dawnej fabryki mogą przyjąć nowe funkcje, a które wymagają zastąpienia współczesną zabudową. Najstarsze ceglane obiekty zachowano i poddano konserwatorskiej adaptacji. W ich wnętrzach powstały strefa coworkingowa, prywatna sala kinowa oraz klubowe miejsce spotkań. Dodano także miejskie udogodnienia – od myjni dla psów po ładowarki dla samochodów elektrycznych. Dawny młyn, położony w środku pierzei, był jednak w zbyt złym stanie i musiał zostać rozebrany. Zdecydowano się go odtworzyć, by zachować historyczny rytm ulicy.
Kolejnym etapem było usunięcie maszyn, silosów i instalacji. Pozostały jedynie surowe, „wydrążone” szkielety hal. Wyzwaniem stało się tchnięcie w nie nowego życia – takiego, które wzmocni ich industrialny charakter zamiast go zatrzeć. Jak podkreśla architekt Józef Białasik, współautor projektu:
Chcieliśmy, aby współczesna funkcja mieszkalna naturalnie wypełniła te historyczne mury, nie odbierając im ich tożsamości.
Odsłonięty beton i adaptacja uskoków terenu
W parterach odnowionych budynków, w lokalach usługowych, zrezygnowano z maskujących tynków. Odsłonięto betonowe słupy i podciągi, a także fragmenty starego drewna. Białasik zwraca uwagę, że te techniczne „artefakty” nadają wnętrzom wyjątkowy charakter. Historia tego miejsca wyraźnie wpływa na estetykę inwestycji – industrialna surowość ma tu spotykać się z nowoczesną elegancją. Historia została tu również twórczo przetworzona: dawne uskoki terenu, niegdyś służące przeładunkom, dziś stały się szerokimi schodami i zielonymi platformami. Zieleń przenika między budynkami, łagodząc surowość architektury.
Mieszkania umieszczone w historycznych strukturach mają nawet cztery metry wysokości, oferując przestrzeń i oddech, których – jak zauważa Białasik – „trudno szukać w typowym krakowskim budownictwie”.
Dominanta. Sylwetka wieży jest stanowcza i strzelista
Historyczną zabudowę uzupełniono trzema nowymi obiektami, które tworzą oś całej inwestycji. Dwa kameralne budynki zamykają kwartał od wewnątrz, kształtując zielone dziedzińce. Ich rzuty, przypominające litery E i L, budują nową, miejską sekwencję. Z penthousów otoczonych tarasami rozciąga się widok na zieleń Parku Lotników i szeroką panoramę miasta – pełne 360 stopni.
Czytaj także: Nie było tu nic, a jest nowy kawałek miasta. Na warszawskim Kamionku coraz gęściej
Dominantą kompleksu jest wysoka wieża ulokowana przy skrzyżowaniu ulic Mogilskiej i Meissnera. Ma 46 metrów wysokości i zamyka panoramę okolicy. Białasik wspomina: "Przed wojną takie budynki nazywano niebotykami, co współcześnie odpowiada drapaczom chmur. Ta nazwa dobrze tu pasuje. Sylwetka wieży jest stanowcza i strzelista. Masywna baza stoi na przeszklonej podstawie, przez co 14 pięter lekko ‘unosi się’ nad ziemią".
Cegła, metalowa okładzina, ceramiczne pasy
Nowe elewacje wykończono klinkierem oraz ceramiką wykonaną na specjalne zamówienie w manufakturze NBK Ceramics. Projektanci postawili na rytm i powtarzalność podziałów, które przełamują surowe betonowe okładziny i mocna, czarna blacha. Wprowadzono stalowe obramowania okien, industrialne balustrady i metalowe detale.
Aby optycznie zmniejszyć skalę zabudowy, w części budynków zastosowano zróżnicowanie materiałów: niższe kondygnacje obłożono cegłą, a wyższe wykończono metalową okładziną. Interesującym rozwiązaniem są także ceramiczne pasy na jednej z elewacji – wysunięte przed jej lico i jednocześnie pełniące funkcję donic na rośliny.