Spis treści
i
Od lat 70. w stolicy żaden park nie powstał od zera
31 grudnia 2021 roku, po wygranym przetargu i podpisanej umowie z Zarządem Zieleni, park nad Południową Obwodnicą Warszawy przyjął w naszym biurze oznaczenie PR0097_POW, w skrócie POW. Cieszymy się, że ta przygoda trwa nadal, bo po niemal trzech latach udało nam się wygrać przetarg na realizację tego wyjątkowego projektu. W ten sposób, na serwerze skrót POW wzbogacił się o rozszerzenie POWB (B jak budowa). Unikalność projektu wynika z faktu, iż od lat 70. w stolicy żaden park nie powstał od zera, w miejscu pozbawionym drzew, i o takiej wielkości – teren rozciąga się na niemal 2 km, a powierzchnia ma ponad 12 ha. Komercyjni inwestorzy nazwaliby taką inwestycję greenfield. Poza tym duża część parku znajduje się na stropie tunelu autostrady, co wymagało specjalnego podejścia i dodatkowych analiz w zakresie obciążeń na etapie projektowania, a także uzgodnień z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad.
Czytaj także: Miasto prywatne, interes publiczny. Kulisy projektowania F.S.O. Parku w Warszawie
Podobnie jak w wielu projektach przetargowych zostaliśmy twórczo ograniczeni, gdyż podstawą opracowania była stworzona w 2016 roku, społecznie przekonsultowana koncepcja biura Proinwestycja Katarzyny Łowickiej. Pozostało nam zatem „wyżyć się” w detalu, szanując główne idee i założenia bazowego opracowania. Nie wprowadziliśmy zasadniczych zmian, zmodyfikowaliśmy jedynie poszczególne elementy, takie jak nawierzchnie, małą architekturę, ukształtowanie terenu czy roślinność.
i
Żółta wstęga stała się delikatniejsza
Głównym elementem łączącym poszczególne odcinki parku rozdzielonego przez poprzeczne ulice Stryjeńskich, Braci Wagów, KEN oraz Jana Rosoła jest żółta wstęga. W koncepcji wyjściowej niezwykle rozbudowana, mająca strukturę wielofunkcyjną i rozlewającą się niekiedy na duże powierzchnie. Ze względu na koszty oraz chęć uzyskania bardziej naturalnej percepcji przestrzeni sprawiliśmy, żeby była delikatniejsza i bardziej oszczędna w formie. Ostatecznie uwidoczniła się jako linia z żółtego, barwionego w masie klinkieru, a co za tym idzie trwałego nośnika koloru, biegnąca po krawędzi głównej alei, czasem wspinająca się na elementy małej architektury, takie jak ławki, stoły czy wsporniki huśtawek.
i
Nawierzchnie i ich obrzeża: technika
Zaproponowane nawierzchnie stanowią szkielet i ramy tej publicznej przestrzeni. Projektowane i wykonane jako przepuszczalne, jedynie na głównej alei chcieliśmy umożliwić poruszanie się różnymi pojazdami wyposażonymi w mniejsze i większe kółka, zatem utwardziliśmy ją wykorzystując możliwie jak największe elementy o minimalnych fazach. Ze względu na dużą powierzchnię generującą wysoki koszt, dobraliśmy materiał będący kompromisem pomiędzy estetyką a ceną. Uznaliśmy też, że należy dostosować się do otaczającego teren miejskiego standardu, czyli formatu płyt chodnikowych 50 x 50 cm. Aby jednak nadać nieco odmienny charakter przestrzeni, zastosowaliśmy płyty o wymiarach 50 x 70 cm. Użyliśmy również mieszanki betonowej szlachetniejszej i o większej trwałości niż typowa. Zadbaliśmy, aby układ płyt w alejach nie łączył się pod przypadkowymi kątami, ale płynnie rozlewał się przez całą długość inwestycji. Żeby właściwie wykonać to zamierzenie zdecydowaliśmy się na zakup specjalnej wielkośrednicowej stacjonarnej piły do cięcia betonu, aby jak najdokładniej spasować elementy i zminimalizować straty materiału, w szczególności w połączeniu z klinkierową wstęgą.
W tym, wydawałoby się banalnym zakresie jakim są obrzeza nawierzchni, podjęliśmy wyzwanie, aby w odróżnieniu od przytłaczającej liczby przykładów z innych terenów publicznych, zaprojektować je z użyciem dostępnych typoszeregów obrzeży łukowych. Chcieliśmy uniknąć burzących estetykę, nawet tych najnowszych realizacji, łuków nawierzchni, które ubiera się w przycinane „na kolanie”, przy użyciu ręcznych pił do betonu lub zwykłego „diaksa”, skrawki kamiennych czy betonowych krawężników. Budowa zrewidowała nasze ambicje. Okazało się, iż pomimo występowania w katalogach producentów obrzeży o różnych promieniach, ze względu na mały popyt nie wszystkie one są produkowane. Aby uzupełnić braki, nie wpływając na estetykę organicznych ścieżek, wyszukaliśmy specjalny system składający się z prefabrykowanych elementów, z których mogliśmy utworzyć krawędzie zbliżone do naszych oczekiwań.
i
Ukształtowanie terenu i drzewa na nasypach
Teren planowanego parku był w większości płaski, z wyjątkiem nasypu zlokalizowanego na jego wschodnim krańcu, w pobliżu budynku technicznego obsługującego tunel. Aby go zróżnicować oraz wydzielić bardziej kameralne, odizolowane optycznie i akustycznie przestrzenie, śmielej niż autorzy koncepcji wykorzystaliśmy nasypy tworzące organiczne w formie wzniesienia. Niestety ich wysokość ograniczona była warunkami technicznymi stropu tunelu, ale dzięki temu zabiegowi udało nam się choć trochę urozmaicić krajobraz i rozbić dominującą płaszczyznę. Rosnące na nasypach drzewa, o stosunkowo małych parametrach jak na taką skalę przestrzeni, wydają się dzięki temu nieco wyższe, co stało się dodatkową korzyścią.
i
Rzeźba niedźwiedzia to symbol Ursynowa
Zawartą w koncepcji rzeźbę niedźwiedzia – symbolu Ursynowa – ubraliśmy w przyjazną formę drewnianego urządzenia do zabawy, sprzyjającego bezpośredniemu kontaktowi i eksploracji. Otaczającą przestrzeń uzupełniliśmy o elementy związanie z misiami, jak plastry miodu, beczułki, pszczoły czy odciski łap. Satysfakcję daje nam to, że tę tematyczną spójność dostrzegają, dzielący się z nami wrażeniami, rodzice bawiących się tu dzieci. Znalezienie wykonawcy urządzenia nie było łatwe. W Polsce nie było wówczas tak specjalistycznych zakładów, dlatego wybraliśmy dostawcę z Danii. Żeby potwierdzić jakość i czuwać nad właściwym wykonaniem tego definiującego przestrzeń elementu, odbyliśmy podróż do Kopenhagi, aby zobaczyć proces produkcji oraz ustalić z konstruktorami wykonawcy detale połączeń i wykończenia.
i
Pergole wejściowe
Charakterystycznym elementem parku są pergole. Ich forma nie została w koncepcji ściśle określona, więc mieliśmy tu nieco większe pole do popisu. Tym architektonicznym „bramom parku”, stanowiącym punkty orientacyjne, zdecydowaliśmy się nadać prostą geometrię opartą na okręgu. Pergole wyznaczyły oś kompozycyjną przestrzeni, podkreślając jej początek i koniec w przeciwległych końcach linearnego parku. Nie tylko ramują przestrzeń, ale także zapewniają użytkownikom schronienie przed słońcem.
Obie pergole mają identyczny, kolisty plan o średnicy 17 m, z otwartym i zielonym centrum. Konstrukcję dachu zaprojektowaliśmy z myślą o zapewnieniu przyjemnego cienia. W tym celu połączyliśmy drewniane listwy oraz ażurową blachę stalową, tworzące dynamiczną grę światła i cienia. Ściany boczne wykonaliśmy z pionowych listew drewnianych, których układ tworzy zróżnicowane przesłony i otwarcia widokowe. To zabieg, który pozwala na jednoczesne zachowanie intymności i stały kontakt z otoczeniem parku. Całość uzupełnia odpowiednio dobrane wyposażenie, które estetycznie i funkcjonalnie spaja się z bryłą, ale także, poprzez użyty rodzaj drewna, z pozostałymi elementami małej architektury.
Założeniem projektowym była maksymalna trwałość i odporność na warunki zewnętrzne, dlatego przyjęliśmy szkielet nośny pergoli z wytrzymałej stali, zabezpieczonej antykorozyjnie dwuetapowo – najpierw przez ocynk ogniowy (min. 85 µm), a następnie malowanie proszkowe. Całość oparto na monolitycznych, prefabrykowanych, żelbetowych stopach fundamentowych, dostosowanych do lokalnych warunków posadowienia na stropie tunelu POW. Elementy drewniane wykonano z twardego drewna liściastego klejonego warstwowo (min. 60 MPa) i poddano impregnacji w naturalnym odcieniu dla zapewnienia odporności na warunki atmosferyczne i promienie UV. Dopracowaniu konstrukcji poświęciliśmy wiele uwagi, ściśle współpracując z konstruktorem Markiem Konopką. Często wymienialiśmy się uwagami dotyczącymi modelu 3D, który uwzględniał każdy, nawet najdrobniejszy detal połączeń. Praktycznie zbudowaliśmy te konstrukcje w przestrzeni trójwymiarowej. W efekcie zdjęcia z realizacji nie różnią się od tych wykonanych w fazie projektowania wizualizacji.
i
"Niemal całą roślinność wybraliśmy osobiście"
Park nie istnieje bez roślin, które są jego podstawowym budulcem. W projekcie zieleni uwzględniliśmy aż siedem, wynikających z koncepcji aspektów: kompozycyjny (powtarzalność form jako scalenie przestrzeni w jedną, spójną tkankę), przyrodniczy (wielopiętrowość żywej tkanki; zielone masywy umożliwiające migrację drobnych zwierząt; bogactwo gatunków flory, głównie rodzimych, przyciągających faunę czy retencja wody), krajobrazowy (park w zupełnie nowym formacie – jako łącznik z innymi zielonymi punktami Warszawy), dekoracyjny (spersonalizowane dobory gatunkowe), ochronny (nasypy ziemne wzdłuż głównej ulicy, zastosowanie gęstych buforów roślinnych umożliwiających odizolowanie od ulic, zmniejszenie natężenia miejskiego hałasu czy pływów wiatru), społeczny (przestrzeń przyjazna, komfortowa i umożliwiająca interakcje) i terapeutyczny (wpływ przebywania wśród roślin na samopoczucie odwiedzających poprzez zapachy, faktury, kolory, skalę, zmienność, wyobraźnię).
Mnogość wymienionych cech wymagała od nas zastosowania dużej liczby gatunków, które w jak największym stopniu odpowiadają siedlisku naturalnemu. Jednocześnie uwzględniają one ograniczenia związane z miąższością substratu nad tunelem czy istniejącą infrastrukturą podziemną (sieci), które niejednokrotnie zawężały możliwości organizacji przestrzeni i zmuszały do relokacji szczególnie najwyższego piętra roślinności – drzew i większych krzewów soliterowych. Wypracowaliśmy sześć poprzecinanych ulicami zbiorowisk, a jednocześnie jednolitą w całym kontekście, linearną, zieloną nitkę na planie miasta. Niemal całą roślinność wybraliśmy osobiście, odwiedzając polskie i zagraniczne szkółki. Żeby zapewnić tak dużą liczbę gatunków i odmian, zakontraktowaliśmy je z dużym wyprzedzeniem. Aby zgodnie z harmonogramem sadzić poza sezonem kopania, część asortymentu, w szczególności większe drzewa i soliterowe krzewy, pozyskaliśmy wcześniej i umieściliśmy w mini szkółce na terenie parku, wyposażonej w system nawadniania oraz zacieniania. Dzięki temu były one dostępne na bieżąco, kiedy otwierały się nowe fronty dla nasadzeń, nie generując opóźnień wynikających z czasu oczekiwania na dostawy.
Zarówno projekt, jak i faza wykonawcza stały się dla nas największym jak do tej pory wyzwaniem. Czas zweryfikuje przyjęte rozwiązania. Mamy nadzieję, że roślinność dopasuje się do skali otaczających park budynków Ursynowa. Może z czasem uda się jednostkom miejskim zespolić poszczególne części tego linearnego obiektu, priorytetyzując przejścia piesze przez rozcinające go poprzeczne ulice.