Spis treści
Nakaz rozbiórki domków covidowych w Mechelinkach nic nie dał
Sprawę patodeweloperki w Mechelinkach (woj. pomorskie) nagłośniła „Wyborcza” i to ona też jako pierwsza podała informację o wyczekiwanej od dawna decyzji sądu. Deweloperowi, który postawił nad samym morzem tzw. domki covidowe, a w istocie postawione niezgodnie z prawem zwyczajne domki letniskowe, nakazano 23 kwietnia 2025 r. ich rozbiórkę na własny koszt. Krzysztof H., prezes spółki MS King, już wcześniej został w osobnej sprawie karnej skazany za „osiedle covidowe” na łącznie 30 tys. zł grzywny, w tym 10 tys. zł nawiązki na NFOŚiGW.
Przypomnijmy, że inwestycja rozpoczęła się latem 2020 r. Deweloper, który już wcześniej chciał tu budować, ale nie otrzymał zgody, skorzystał z nowych covidowych przepisów, żeby obejść nakaz uzyskania pozwolenia na budowę. Domki bez wątpienia mogłyby przynieść spory zysk – Mechelinki to malownicza miejscowość turystyczna, określana przez redakcję Eski.pl mianem „mało znanej perły Kaszub”. Rzekome domki dla rekonwalescentów powstały na atrakcyjnej działce nad samym morzem.
Teren inwestycji stanowi enklawę położoną w otulinie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, w obszarze pasa ochronnego brzegu morskiego, w strefie ochrony konserwatorskiej, na obszarze strefy ochrony ekspozycji zespołu ruralistycznego wsi Mechelinki, a przede wszystkim na obszarze szczególnego zagrożenia powodzią. Obowiązują tu również ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (...), zgodnie z którym teren ten oznaczony jest symbolem 71.ZE – teren zieleni nieurządzonej z zakazem zabudowy
– podawał kilka lat temu Urząd Gminy Kosakowo.
Wydawać by się mogło, że z tak jawną samowolą budowlaną nadzór budowlany i wymiar sprawiedliwości rozprawią się błyskawicznie. Niestety, choć nakaz rozbiórki wydano już jesienią 2023 r., deweloper bronił się do upadłego – odwoływał się od kolejnych decyzji, składał skargi kasacyjne i apelacje. Beztroskie marnowanie czasu sądów i pieniędzy podatników trwało blisko dwa lata.
Niestety, nawet decyzja sądu nic nie dała. W marcu 2026 r. „Wyborcza” poinformowała, że przez rok od wydania nakazu rozbiórki na covidowym osiedlu nic się nie zmieniło. W odpowiedzi na pytania dziennikarzy PINB w Pucku poinformował, że urząd stara się przymusić dewelopera do rozbiórki. W razie oporu może ukarać go grzywną, a jeśli i to nic nie da, przeprowadzić rozbiórkę i obciążyć jej kosztami właściciela domków.
i
Pandemiczna patodeweloperka. Wiele firm wciąż ma się dobrze
Jak doszło do powstania inwestycji w Mechelinkach? Cofnijmy się do marca 2020 r. W obliczu zagrożenia ze strony koronawirusa SARS-CoV-2 rząd w pośpiechu wprowadza różne nowe akty prawne mające pomóc w walce z pandemią. Pisane „na kolanie” przepisy pełne są błędów i luk. Jedna z nich staje się furtką dla (pato)deweloperów. Mowa o zapisie, który pozwala bez pozwolenia na budowę stawiać obiekty mające na celu zwalczanie koronawirusa. Chodzi oczywiście o szpitale tymczasowe, ale ogólnikowe przepisy łatwo przecież nagiąć.
Podczas gdy cała Polska zmaga się z pandemią, kilka firm szybko korzysta z okazji. Deweloper RSJ House przybiera się do postawienia 8-piętrowego bloku między domkami jednorodzinnymi w Wieliszewie nad Zalewem Zegrzyńskim, oczywiście w celu walki z koronawirusem. Spółka Sawa Solec Residence, która od lat miała na oku teren rezerwatu „Łosiowe Błota” w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego, rozpoczyna w lesie budowę „osiedla covidowego”. A firma MS King błyskawicznie stawia 12 domków letniskowych nad Zatoką Pucką. Wszystko, jak zapewniają inwestorzy, zgodnie z prawem.
- Sprawdź również: Miasto postpandemiczne. Jak powinny wyglądać samowystarczalne jednostki miejskie po pandemii?
Inwestycja w Mechelinkach przez prawie rok była kontynuowana bez wymaganego prawem pozwolenia na budowę, pozwolenia wodnoprawnego i innych
– przypominają władze gminy Kosakowo.
Można by powiedzieć: ostatecznie patodeweloperzy ponieśli klęskę. Covidowy blok w Wieliszewie nie powstał, inwestycję w otulinie parku narodowego wstrzymano na wczesnym etapie, domki letniskowe w Mechelinkach objęto nakazem rozbiórki. Tyle tylko, że szkód wyrządzonych przyrodzie już się nie naprawi. I to jest właśnie w całej sprawie najbardziej bolesne.
A co porabiają dziś deweloperzy, o których było głośno w związku z „covidowymi” inwestycjami? Spółka RSJ House jest stale aktywna na Mazowszu, zaś jeden z jej współinwestorów rozpoczął jakiś czas temu prywatnie budowę domu jednorodzinnego z 15 łazienkami w Wieliszewie. W kwietniu 2025 r. Portal Warszawski informował, że kolejną próbę zabudowy rezerwatu „Łosiowe Błota” podjęła spółka Sawa Apartments, której właścicielem jest Marian O., skazany kilka lat temu na ponad 100 tys. zł kary za „osiedle covidowe” w tej samej okolicy. Tylko o firmie MS King jest od pewnego czasu cicho, choć jeszcze w 2022 r. zapraszała covidowych ozdrowieńców na zabiegi lecznicze do „klimatyzowanych i jonizowanych domków” w Mechelinkach.
- Przejdź do galerii: Budynek mieszkalny w kształcie klina pod Warszawą