Dziecięca fantazja i władza w jednym. Rozmowa o zamkach szybko zmienia się w dyskusję o granicach

2026-03-23 11:44

Zamki wracają. Już nie jako nośnik konkretnej funkcji, ale jako zjawisko kulturowe. W rozmowie Artura Celińskiego z Kubą Snopkiem zamki stają się pretekstem do szerszej refleksji o „zamczystości”, czyli potrzebie tworzenia obrazów silniejszych niż funkcja i logika. To opowieść o architekturze, która coraz częściej mówi o tożsamości, aspiracjach i wyobraźni – nawet, gdy wymyka się racjonalnym kategoriom. Zapraszamy do odsłuchania nowego odcinka Podcastu Architektonicznego.

Gala konkursu „Życie w Architekturze”, 11 grudnia 2025 r.
Podcast Architektoniczny
Zamczystość, czyli po co Polakom potrzebne są zamki

Zamki, które budują tożsamość właścicieli

Punktem wyjściowym rozmowy Artura Celińskiego z Kubą Snopkiem staje się pytanie: po co nam dziś zamki? W toku rozmowy zostaje ono rozbrojone i zastąpione innym – nie o zamki, ale o „zamczystość”. To pojęcie porządkuje pozorny chaos przykładów i pozwala spojrzeć na zjawisko szerzej niż przez pryzmat typologii czy historii architektury. Snopek bardzo precyzyjnie definiuje to przesunięcie:

Zamczystość to jest słowo, które oznacza, że coś wygląda jak zamek, ale niekoniecznie nim jest. Niekoniecznie musi być to autentyczne, niekoniecznie musi być zgodne z prawdą historyczną, ma po prostu wyglądać jak zamek.

Rozróżnienie zaproponowane przez Snopka okazuje się kluczowe: znika potrzeba rozdzielania „prawdziwych” zamków od ich współczesnych imitacji. Wawel, Stobnica i jednorodzinny dom z wieżyczką zaczynają funkcjonować jako różne przejawy tej samej potrzeby – produkowania obrazu, który niesie ze sobą określone znaczenia. Architektura przestaje być tu przede narzędziem rozwiązywania problemów czy propozycją konkretnej funkcji, a staje się nośnikiem symboli.

Czytaj także: Nieśmiertelna zamczystość. Polska nigdy nie przestała wznosić zamków: w całym kraju powstają ich dziesiątki

W tym świetle zamki stają się dziś szczególnym przypadkiem szerszego zjawiska. Snopek sugeruje, że architektura wraca do roli, jaką pełniła w XIX wieku – roli budowania tożsamości. Zamiast funkcji i ekonomii na pierwszy plan wychodzi obraz, który komunikuje przynależność, aspiracje, wyobrażenia o świecie. To zmiana fundamentalna, która podważa modernistyczne przekonanie, że architektura powinna być, przede wszystkim, racjonalna.

Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy
Autor: Mateusz Pawlukiewicz/ Materiały prasowe Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy

Zamek jest pod tym względem formą skrajną. Niesie w sobie sprzeczne sensy: władzę i fantazję, historię i popkulturę, powagę i zabawę. Właśnie dlatego działa tak silnie, i tak silne emocje wywołuje.

Granice wyobraźni i granice odpowiedzialności

Dalsza część rozmowy skupia się na napięciu między indywidualną potrzebą a wspólną przestrzenią. Czy skoro zamki są odpowiedzią na potrzebę tożsamości, to oznacza, że wszystko można nimi usprawiedliwić? Artur Celiński podważa tę logikę i pyta o granice – estetyczne, społeczne i przestrzenne. Architektura (nawet inwestycje prywatne) zawsze staje się częścią krajobrazu, który jest - z założenia - wspólny.

Czytaj także: Na prywatnej działce pod Sandomierzem rośnie nowy zamek. Samowola? Mamy odpowiedź PINB

Dlaczego łatwiej przychodzi nam wyśmiewać prywatne „zamki”, a znacznie rzadziej równie ostro krytykować kosztowne rekonstrukcje finansowane publicznie? Czy chodzi o jakość architektury, czy o społeczne przyzwolenie na określone aspiracje? W tym miejscu rozmowa dotyka niewygodnego wątku klasizmu.

Projekt „Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy”, który jest osią rozmowy, nie ma zamykać dyskusji, tylko ją otwierać. Zamki są tu pretekstem do szerszej refleksji: o tym, jak zmienia się rola architektury i jak bardzo oddala się ona od racjonalnych modeli, które jeszcze niedawno wydawały się oczywiste. Ostatecznie rozmowa prowadzi do wniosku, że zamki mogą być jednocześnie i potrzebne, i nieuzasadnione. Są potrzebne, bo odpowiadają na coś, czego nie da się przeliczyć na funkcję ani ekonomię. A to oznacza, że dyskusja o nich nie może być wyłącznie techniczna. Musi dotyczyć także wyobraźni: granic, jakie jesteśmy gotowi jej postawić.

Zamek w Tropsztynie
Autor: Marta Ejsmont/ Materiały prasowe Zamek w Tropsztynie

W rozmowie Kuba Snopek wspomina:

Jedna z osób, z którymi rozmawialiśmy – bodaj samorządowiec zaangażowany we wsparcie budowy zamku – poirytowana pytaniem o jego funkcję odpowiedziała krótko: „funkcją zamku jest zamek”. I to jest, moim zdaniem, bardzo bliskie prawdy.

Być może dlatego dyskusja o współczesnych zamkach tak często kończy się frustracją. W klasycznych kategoriach – funkcji, ergonomii, sensu użytkowego – trudno je obronić. Ale jeśli potraktujemy je jako nośniki znaczeń, sytuacja się zmienia. Zamek nie musi już „działać” w tradycyjnym sensie.

Zamczystość mieszkająca w zbiorowej wyobraźni

„Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy” to projekt, którego punktem wyjścia nie jest zamek jako taki, ale zestaw wizualnych i kulturowych kodów, dzięki którym coś rozpoznajemy jako zamek - niezależnie od jego funkcji, historii czy autentyczności. Projekt, zainicjowany przez Kubę Snopka i realizowany przez Direction, operuje na poziomie zbiorowej wyobraźni. Dwa jego elementy – wystawa i książka – zostały zaprojektowane jako równorzędne narzędzia badawcze: pierwsze pracuje mocniej z obrazem i przestrzenią, drugie - z językiem i analizą.

Czytaj także: Nowa wizja dla średniowiecznej twierdzy. Masterplan zakłada długofalowy projekt rozwoju okolicy

Wystawę będzie można oglądać w warszawskim Pałacu pod Blachą przy Zamku Królewskim. Ekspozycja została rozdzielona na siedem sal. Zobaczymy na niej między innymi fotografie Nicolasa Grospierre’a, zestawiające obiekty o różnym statusie – od historycznych po nowe realizacje. Zestawienie neutralizuje podział na „prawdziwe” i „udawane”, przenosząc uwagę na samą formę i decyzje o jej powtórzeniu w krajobrazie. Dostępny dla zwiedzających będzie też projekt Mateusza Pawlukiewicza, który buduje archiwum oddolnych realizacji – rozproszonych, ale przy tym konsekwentnych w operowaniu „zamkowym idiomem”. Z kolei zaprezentowane fotografie Marty Ejsmont przesuną akcent na proces: zamki jako nieustanne place budowy, modernizowane, rozbudowywane, wygładzane – „jak spod igły”, niezależnie od wieku. 

Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy
Autor: Nicolas Grospierre/ Materiały prasowe Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy

Publikacja książkowa Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy rozwija wątki zasygnalizowane na wystawie, robi to jednak poprzez zderzenie różnych perspektyw: eseistycznych, analitycznych, wizualnych i rozmów. Forma książki jest daleka od monografii czy linearnego wykładu. To raczej zbiór równoległych podejść do wspólnego zjawiska. Autorzy i autorki – od architektów i historyków sztuki po filozofów i krytyków kultury – traktują zamek jako figurę, która może oznaczać władzę, aspirację, nostalgiczny obraz państwowości albo element prywatnej fantazji inwestora. Co istotne - książka nie rozstrzyga, które z tych ujęć jest „właściwe”.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Anna Cymer: Ależ to jest brzydkie!