Najdłuższa linia tramwajowa w Polsce nie powróci. Gminy demontują szyny do Ozorkowa

„JESZCZE TU WRÓCĘ!” – obiecywała w 2018 r. z transparentów linia tramwajowa nr 46 z Łodzi do Ozorkowa. Tej obietnicy już nie dotrzyma. Choć była rekordowa nie tylko w skali Polski, ale i Europy, pozwolono jej umrzeć śmiercią techniczną. Dziś kolejne fragmenty torowiska stopniowo znikają. Podobnie jak przed laty, nikt nie chce wziąć na siebie kosztów.

Asman i Pieniężny. Niewidzialni architekci i bieda-architektura | PODCAST ARCHITEKTONICZNY

Rekordowa linia tramwajowa do Ozorkowa. Miała 30 km długości

Wystartowała w 1922 r. i kursowała, niemal bez przerw, przez blisko stulecie – do roku 2018. Mowa o linii tramwajowej nr 46 z Łodzi do Ozorkowa, najdłuższej linii tramwajowej w Polsce i jednej z najdłuższych w Europie. Długością wynoszącą ok. 30 km bije konkurencję na głowę. Dla porównania najdłuższa warszawska linia tramwajowa (17) ma trasę długości tylko 23,5 km.

Pasażerowie mogli nią przejechać z łódzkich Chocianowic przez Bałuty do Zgierza, a później dalej pod miasto, aż do pętli przy ul. Cegielnianej w Ozorkowie. W czasach swojej świetności kursowała całą dobę, w godzinach szczytu nawet co 20 minut. Przejazd całą trasą zajmował około 1,5–2 godziny. Dla tysięcy mieszkańców była niezastąpiona. Dziś, żeby pokonać tę samą trasę, trzeba jechać z przesiadką, a autobus kursuje 1–2 razy na godzinę. Nocą połączeń z Ozorkowa do Łodzi nie ma wcale.

Trasa zlikwidowanej linii tramwajowej nr 46 z Łodzi do Ozorkowa

i

Autor: WykoxPL/ CC BY-SA 4.0 Trasa zlikwidowanej linii tramwajowej nr 46 z Łodzi do Ozorkowa Kliknij, aby powiększyć

Lata zaniedbań i śmierć techniczna. „46” pożegnano z hukiem

Zlecona przez spółkę MPK-Łódź ekspertyza dotycząca sieci trakcyjnej na linii tramwajowej do Zgierza i Ozorkowa wykazała bardzo zły stan przewodu jezdnego, który zagraża bezpiecznemu prowadzeniu przewozów

– podawał w 2018 r. łódzki Zarząd Dróg i Transportu.

To był gwóźdź do trumny, choć wtedy twierdzono inaczej. ZDiT podkreślał, że zawieszenie kursowania jest tymczasowe, a gminy będą szukać środków na remont. Jeszcze w styczniu 2018 r. ówczesny burmistrz Ozorkowa Jacek Socha zapewniał, że jest gotów pokryć część kosztów choćby zaraz. Zaledwie pół roku później serwis rynek-kolejowy.pl donosił jednak: zakończyły się już wspólne rozmowy gmin w sprawie przywrócenia tramwaju 46, a sytuacja wciąż jest patowa.

Problem linii 46 był prosty i tragiczny zarazem: zaniedbywano ją tak długo, że koszty remontu w końcu stały się astronomiczne. Od roku 1986, kiedy to linię wydłużono po raz ostatni, jej stan stale się pogarszał. Kryzys lat 80. sprawił, że na bieżące utrzymanie i remonty stale brakowało pieniędzy, więc infrastrukturze pozwalano niszczeć. Po 1989 r. wcale nie było lepiej. Od 1992 r. trasą zarządzała spółka Międzygminna Komunikacja Tramwajowa, lecz i ona nie opływała w dostatki, a do tego musiała godzić sprzeczne interesy kilku samorządów. Te zaś prowadziły typową dla lat 90. politykę likwidacji transportu publicznego i inwestowania w drogi dla transportu indywidualnego.

Co gorsza, wiekową trasę do Ozorkowa co jakiś czas okradali zbieracze złomu. Tramwaje jechały po zniszczonym torowisku miejscami z prędkością zaledwie 10 km/h. W 2014 r. linia była już w tak złym stanie, że co chwilę potrzebowała punktowych napraw, żeby w ogóle zachować przejezdność. Dwa lata później „Super Express” donosił: stan torowiska na moście w Ozorkowie jest tak zły, że grozi wykolejeniami. Zamiast przeprowadzić naprawę, most zamknięto, a trasę tramwaju skrócono.

Pętla tramwaju linii 46 w Ozorkowie, 2012 rok
Autor: Mietek Ł/ CC BY-SA 3.0 Pętla tramwaju linii 46 w Ozorkowie, 2012 rok

Cztery lata później MPK-Łódź w porozumieniu z władzami sąsiednich gmin zdecydowało o zawieszeniu linii. Z inicjatywy Klubu Miłośników Starych Tramwajów w Łodzi linii 46 urządzono uroczyste pożegnanie. Były historyczne pojazdy, tłumy w wagonach i dziennikarze z kamerami. „46 X NIE DLA LIKWIDACJI TRAMWAJU”, można było przeczytać na transparentach trzymanych przez ludzi. Później zgrzyt kół na szynach ucichł na zawsze.

Nadzieje na powrót i rozczarowanie. Infrastruktura znika

Ludzie nauczyli się żyć bez tramwaju, a pogrążona w korkach komunikacja zastępcza wydaje się nieraz nawet lepsza od tramwaju, bo dojeżdża do Łodzi może mniej punktualnie, ale przynajmniej nieco szybciej

– pisał gorzko już w 2020 r., dwa lata po likwidacji linii 46, redaktor portalu transport-publiczny.pl Kasper Fiszer.

Trudno dziwić się sukcesowi autobusów zastępczych, skoro pod koniec swojego istnienia linia 46 bardziej pełzła niż jechała, a awarie i wyłączenia ruchu były na porządku dziennym. Ta idylla nie trwała jednak długo: już w 2022 r. autobusową linię zastępczą Z46 zlikwidowano. Poszło, po raz kolejny, o koszty utrzymania i o to, kto ma je ponosić. Od tej pory mieszkańcy Ozorkowa muszą jeździć z przesiadką, korzystając ze znacznie rzadszych połączeń lokalnych.

Tramwaje linii 11, 41 i 46 na pętli Chocianowice IKEA w Łodzi, 2011 rok
Autor: Zyxist/ CC0 4.0 Tramwaje linii 11, 41 i 46 na pętli Chocianowice IKEA w Łodzi, 2011 rok

Mimo upływu lat nadzieja na powrót linii 46 nie gasła. Co jakiś czas dopytywali o nią aktywiści i dziennikarze, co jakiś czas ten i ów lokalny włodarz zapowiadał, że może jednak się uda. Na początku 2025 r. opinię publiczną zelektryzowała informacja, że tramwaj 46 powróci – wkrótce jednak przygasła, gdy okazało się, że w mocno okrojonej formie. Chodziło bowiem tylko o mierzący 3,6 km odcinek w obrębie Zgierza, od ul. Podgórnej na Proboszczewicach do węzła Kurak. Ułatwi dojazdy do Łodzi, choć niebezpośrednio, bo z przesiadką. Zgodnie z planem inwestycja ma wystartować w czerwcu 2026 r., a zakończyć się w 2029 r.

A co z Ozorkowem? Jeszcze w 2021 r. wydawało się, że jest szansa na porozumienie między samorządami i wspólne odtworzenie całej trasy. Mówiło się o wnioskowaniu o środki unijne. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło – koszt odbudowy linii szedłby w setki milionów złotych, a małych podmiejskich gmin nie stać nawet na wkład własny. W obliczu tych przeszkód w 2024 r. plany zarzucono.

W międzyczasie zardzewiała, niesprawna infrastruktura zaczęła powoli znikać. W 2023 r. władze Ozorkowa zakończyły dzierżawę prywatnej działki, na której mieściła się pętla, a jej właściciel zdemontował torowisko. Trzy lata później rozebrano kolejny odcinek, od dawnej pętli do trójkąta manewrowego. Trudno winić władze Ozorkowa, gdyż sąsiedzi robili to samo. W latach 2024–2025 w związku z przebudową drogi zniknął odcinek trasy na obszarze miejscowości Słowiki. W maju 2026 r. gmina Zgierz ogłosiła, że rozbierze kolejny fragment w celu budowy drogi dla rowerów. Kolejne inwestycje wchodzą na tereny zajmowane kiedyś przez tramwaj do Ozorkowa, znacząco utrudniając ewentualną przyszłą odbudowę. W powrót rekordowej linii 46 mogą dziś wierzyć już tylko niepoprawni optymiści.

Podcast Architektoniczny
Barbara Rożek. Architekt dobrze ubezpieczony