Pałac Saski pochłania miliony, a odbudowa nie rusza. Co się dzieje? Rzecznik odpowiada

Na przygotowania do odbudowy Pałacu Saskiego, Pałacu Brühla i kamienic przy ul. Królewskiej w Warszawie wydano już około 85 mln zł. Ostateczny koszt dla podatników pozostaje nieznany. Wszystko teoretycznie ma być gotowe do 2030 r., ale ten termin wydaje się coraz mniej realny – tym bardziej, że nie podpisano wciąż umowy z projektantem.

Jakub Figel: Jak budować porozumienia między architektem a jego klientami?

Lata płyną, odbudowa Pałacu Saskiego wciąż odległa

Inwestycja była kontrowersyjna niemal od samego początku. Dopóki pozostawała inicjatywą grupki pasjonatów, temat mało kogo zajmował. Jednak gdy 11 listopada 2018 r., w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, prezydent Duda podpisał deklarację o restytucji Pałacu Saskiego, sprawa z miejsca stała się polityczna. Opinia publiczna podzieliła się na zwolenników i przeciwników odbudowy, a zawiązanie w 2021 r. odpowiedzialnej za inwestycję spółki Pałac Saski sp. z o.o. tylko zaogniło sytuację.

Tymczasem nadszedł rok 2026, a odbudowy wciąż nie widać. Formalnie ruszyła – proces inwestycyjny toczy się od kilku lat. Wciąż nie wyszedł jednak poza etap formalności i dokumentów, a w terenie obserwować można jedynie wycinki drzew i badania archeologiczne. Na te i inne prace wydano już ok. 85 mln zł. Jeszcze do niedawna rzecznik spółki twardo twierdził, że inwestycja idzie zgodnie z harmonogramem i w 2030 r. wszystko będzie gotowe. W tym roku i on jednak spuścił z tonu.

Obecnie harmonogram prac nadal zamyka się tą datą [2030 – przyp. red.], choć oczywiście przy tak ogromnym i złożonym projekcie nie można wykluczyć, że w przyszłości będzie on musiał zostać zaktualizowany

– mówił w lutym 2026 r. Sławomir Kuliński cytowany przez „Gazetą Wyborczą”.

Rzeź drzew w parku w centrum Warszawy. Przygnębiający widok przed odbudową Pałacu Saskiego
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Spór państwa z miastem, problemy z projektem i miażdżący raport NIK

Jako że odbudowa zniszczonych przez Niemców w 1944 r. budynków zaczęła być postrzegana politycznie, szybko stała się areną politycznego sporu między rządem Prawa i Sprawiedliwości a władaną przez KO Warszawą. Gdy w 2023 r. dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie stwierdził, iż inwestycja nie wymaga zbadania jej wpływu na środowisko (co uprościłoby procedury), miasto natychmiast się od tej decyzji odwołało. Warszawa wskazywała m.in. na bliskość cennego przyrodniczo Ogrodu Saskiego. Urzędniczy spór trwał ponad dwa lata. Ostatecznie, dopiero w lutym 2026 r., organ odwoławczy w większości przyznał rację RDOŚ, co otworzyło drogę do starań o pozyskanie decyzji środowiskowej, bez której odbudowa ruszyć nie może.

Większy kłopot jest z projektem. Choć pracownia WXCA zwyciężyła w konkursie na koncepcję architektoniczną już we wrześniu 2023 r., właściwe prace projektowe nadal się nie rozpoczęły. Nie jest to jednak wina architektów, a urzędników – projekt umowy z pracownią na długie miesiące utknął w międzyresortowych konsultacjach. Mimo zapowiedzi nie udało się jej podpisać ani w 2024, ani 2025 r. Na ten moment nikt już nie deklaruje kolejnych terminów – oficjalnie wciąż trwają negocjacje z WXCA. W odpowiedzi na nasze pytania o przyczyny opóźnienia rzecznik spółki Sławomir Kuliński mówi o złożoności projektu.

Analiza pierwotnego, przygotowanego jeszcze w 2023 roku projektu umowy dowiodła konieczności przygotowania nowego projektu, w pełniejszy sposób zabezpieczającego interesy Spółki i Skarbu Państwa. Przygotowano go w 2024 roku i przekazano do zaopiniowania Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Po uzyskaniu ostatecznej opinii PGRP w lipcu 2025 roku, w kolejnym miesiącu rozpoczęto negocjacje z pracownią. Projekt jest bardzo szczegółowy, toteż negocjacje jego zapisów z pracownią architektoniczną nadal trwają.

W marcu serwis forsal.pl nieoficjalnie ustalił, iż podpisanie umowy z WXCA ma ponoć nastąpić w kwietniu 2026 r. Wiceminister Marcin Wróbel publicznie deklarował, że projekt będzie gotowy do kwietnia 2027 r., ale obecnie w termin ten trudno uwierzyć.

W obliczu przedłużających się przygotowań proces inwestycyjny trafił pod lupę Najwyższej Izby Kontroli. Opublikowany w 2026 r. raport NIK stwierdził liczne nieprawidłowości, w tym:

  • brak realistycznego harmonogramu i kosztorysu inwestycji (spółka wciąż posługuje się kwotą 2,4 mld zł, którą oszacowano wstępnie kilka lat temu),
  • opóźnienie nabycia nieruchomości pod odbudowę o 1462 dni, zaś opracowania projektu budowlanego o 820 dni,
  • niezgodne z przepisami przekazanie przez Ministerstwo Kultury spółce Pałac Saski 24,9 mln zł,
  • niedopełnienie obowiązku pomniejszania otrzymywanych dotacji o przychody własne spółki,
  • niegospodarne wypłacenie ponad 138 tys. zł odszkodowań za zakaz konkurencji byłym członkom zarządu spółki Pałac Saski,
  • pełen błędów i niezgodności z przepisami dokument „Wytyczne konserwatorskie”,
  • niezwoływanie posiedzeń rady odbudowy Pałacu Saskiego (organu doradczego) przez 530 dni.

12 marca 2026 r. prezes zarządu spółki Pałac Saski Jan Zajączkowski przekazał PAP, że wszystkie zalecenia pokontrolne NIK zostały już wprowadzone w życie. Czas pokaże, czy doprowadzi to do przyspieszenia prac i lepszego gospodarowania publicznymi środkami (pamiętajmy, że odbudowa finansowana jest z budżetu państwa, a więc m.in. naszych podatków). W odpowiedzi na nasze pytania rzecznik spółki Pałac Saski odniósł się do zarzutów NIK.

Nieprawidłowości, stwierdzone przez NIK w trakcie badania 5 lat działalności Spółki, mają charakter marginalny, a Spółka zastosowała się do wniosków, zawartych w Wystąpieniu Izby. Zarzut "niegospodarności", o którym Pan wspomina, dotyczył pokrycia przez Spółkę kosztów dwudniowej wizyty Prezesa Zarządu w Abu Dhabi na zaproszenie Ambasady RP w kwocie 12.000 zł. Program tego wyjazdu obejmował m.in. spotkanie z ministrem kultury ZEA i wizyty na terenach budowy obiektów muzealnych. W ocenie Zarządu stanowiło to istotną korzyść z punktu widzenia Spółki, jednak ze względu na stanowisko NIK w tej sprawie, Prezes Zarządu dokonał zwrotu całości zakwestionowanych kosztów. 

Pałac Saski, zadaszenie
Autor: Szymon Starnawski Piwnice Pałacu Saskiego

Zamieszanie powiększył jeszcze wiceminister kultury Maciej Wróbel, który w lutym 2026 r. wspomniał w mediach o możliwości częściowej komercjalizacji odbudowywanych gmachów. Trudno na ten moment ocenić, czy jest to faktycznie brana pod uwagę opcja, czy tylko niefortunna wypowiedź polityka nie do końca zorientowanego w temacie. Ponownie jednak dziwi, że takie rozważania toczą się teraz, podczas gdy ustalenie funkcji powinno nastąpić na samym początku procesu inwestycyjnego.

Póki co sytuacja się nie zmienia. Archeolodzy pracują w terenie, a przedstawiciele inwestora „mają nadzieję”, że ten etap uda się zakończyć w 2026 r. Jak podaje rzecznik spółki Pałac Saski:

Obok trwających negocjacji z pracownią architektoniczną, niewątpliwie najważniejszy jest obecnie rozpoczynający się właśnie kolejny etap badań archeologicznych na terenie Pałacu Brühla. W najbliższym czasie Spółka planuje m.in. uzyskanie opinii MKiDN dla umowy na Inżyniera Kontraktu i wybranie go w drodze postępowania pzp; zakup platformy CDE w drodze postępowania pzp; podpisanie umowy z pracownią architektoniczną i rozpoczęcie prac projektowych; kontynuację pozostałych działań, mających na celu przygotowanie i realizację inwestycji, w tym wewnętrznych prac architektonicznych, zmierzających do maksymalnie wiernego odtworzenia zewnętrznego kształtu odbudowywanych obiektów.

Umowy z projektantem wciąż brak. Według ostatnich komunikatów prasowych właściwe roboty budowlane przy odbudowie powinny rozpocząć się w 2028 r. Po placu Piłsudskiego hula wiatr.

Podcast Architektoniczny
TKHolding. Żałujemy, że architektura przegrała z emocjami i procedurami
Architektura Murator Google News