Wreszcie nie rozbiórka!
W morzu kolejnych rozbiórek biurowców zdarzają się drobne zielone wysepki - adaptacje. Wszystko wskazuje na to, że właśnie taka przyszłość czeka biurowiec Saski Point na Marszałkowskiej 111 w Warszawie w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla Za Żelazną Bramą i Ogrodu Saskiego. Nowe, mieszkaniowe życie biurowca zaprojektują JSK Architekci.
Zobacz także: Ponury Żniwiarz zbliża się do granic Mordoru. Zniknąć ma zaledwie 10-letni biurowiec
Saski Point ma zaledwie 27 lat. Do użytku oddano go w 1999 roku. W podziemiach ma prawie 100 miejsc podziemnych, a konstrukcja trzyma się bardzo dobrze. Inwestor, Roceporthill Investments, już w 2025 roku wnioskował o pozwolenie na przebudowę z rozbudową i zmianą funkcji na mieszkaniówkę z częścią handlowo-usługową. Decyzję jednak umorzono. W 2026 roku wydano pozwolenie na budowę.
Wewnątrz ma się znaleźć maksymalnie 60 mieszkań. Inwestorzy zapowiadają, że metraże rozpoczną się od 50 m², co na dzisiejszym rynku deweloperskim jest miłą odmianą. Brak kawalerek i produktów mieszkaniopodobnych umieszczanych w nowych inwestycjach pod wynajem i z myślą o inwestorach, to potencjalnie sygnał, że mieszkaniówka, która tu powstanie, rzeczywiście będzie do mieszkania. Największe lokale mają mierzyć 150 m².
Choć wizualizacji jeszcze nie pokazano, po pracowni JSK Architekci możemy spodziewać się ciekawej realizacji. Nie tak dawno temu wygrała konkurs architektoniczno-urbanistyczny na adaptację Szpiegowa w Warszawie na Sobieskiego 100, a 3 lata temu zdobyła drugą nagrodę w konkursie na adaptację krakowskiego Hotelu Cracovia na Muzeum Architektury i Designu.
Czeka nas więcej adaptacji?
Trudno z tej inwestycji wyciągać daleko idące wnioski o przemianie na rynku i wieścić koniec rozbiórek. Nie ma się co czarować, że w Polsce presja środowiskowa zrobi wrażenie na inwestorach i nagle dla dobra planety porzucą rozbiórki. Adaptacja najprawdopodobniej okazała się po prostu bardziej korzystna finansowo dla inwestora. I dobrze - korzystamy wszyscy. Cieszy, że nie jest to kolejny przypadek, w którym znów musimy czytać o beznadziejnym stanie konstrukcji uniemożliwiającym adaptację czy o tym, że deweloper buduje mieszkania w metrażu 25 m², "bo tego potrzebują Polacy" (nie potrzebują).
Adaptacja to przyszłość, do której zwyczajnie musimy zmierzać.
Zobacz także: Stare na nowo. Wśród 40 nominowanych do nagrody im. Miesa van der Rohe 2026 królują rewitalizacje, modernizacje i adaptacje