Spis treści
Dzieciństwo w poniemieckich willach
W dwóch poniemieckich willach przy ul. Łączności we Wrocławiu mieści się Przedszkole nr 52 „Gołąbki Pocztowe”. Dzieciństwo w „Gołąbkach” sprzyja bajkowym doświadczeniom: przedszkole otacza rozległy ogród, z wydzieloną częścią (tzw. „małym ogrodem”) dla najmłodszych. Placówka ma także własną kuchnię, w której na bieżąco przygotowywane są posiłki.
Czytaj także: Natura stała się fundamentem architektury. Dzieci czują się tu, jak na obozie skautów
W styczniu ogłoszono, że Przedszkole nr 52 będzie działać tylko do końca sierpnia. Dlaczego? Ratusz tłumaczy to złym stanem technicznym obu budynków i brakiem chętnych dzieci.
Argument dotyczący niżu demograficznego coraz częściej pojawia się jako uzasadnienie zamykania publicznych przedszkoli. Tymczasem wiele z nich to jasne, dobrze doświetlone sale i duże, zielone tereny wokół. Jednocześnie trwa dofinansowywanie przedszkoli prywatnych - często mieszczących się w parterach biurowców czy bloków: z zasłoniętymi przez samochody oknami, małymi salami, brakiem zieleni.
W przypadku „Gołąbków Pocztowych” sprawa jest o tyle bardziej niefajna, że... od dwóch lat nie prowadzono nawet naboru do tego przedszkola. „Obniżona liczba dzieci” nie jest więc bezpośrednim skutkiem niżu, na który powołuje się ratusz.
Widmo 40 metrowego apartamentowca?
Z nowym rokiem szkolnym dzieci, nauczyciele i pracownicy placówki mają zostać przeniesieni do pobliskiego Przedszkola nr 141 przy al. Hallera. Poza przenosinami sprawa ma jednak głębsze, ciemniejsze dno.
Czytaj także: Piano zagrał na nosie całego Wrocławia. Brzydko i bez winnego: do białej elewacji wciąż nikt się nie przyznaje
Podczas lutowej sesji Rady Miejskiej wskazano, że dla działki przy Łączności nie obowiązuje obecnie MPZP. Dodano także, że w związku z odbywającymi się pracami nad Planem Ogólnym przeznaczenie nieruchomości określą zapisy tego planu. Nie rzucono jednak wystarczającej ilości światła na fakt, że obecny projekt przewiduje dopuszczenie budowy apartamentowców o wysokości do 40 metrów (ok. 12–13 kondygnacji) i ograniczenie powierzchni biologicznie czynnej do zaledwie 30%. Obecnie tereny zielone to ponad 50% obszaru. Takie ograniczenie wymusiłoby więc wycinkę obecnego drzewostanu. Na terenie działki znajdują się prawnie chronione pomniki przyrody. Dla wielu osób stało się jasne, że miasto nie wyklucza opcji sprzedania działki w prywatne ręce.
Informacja wywołała lawinę komentarzy i obaw, że lokalny teren zielony może zostać zastąpiony wysokim apartamentowcem. Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia zdementowało te doniesienia, zapewniając, że budynek po Przedszkolu nr 52 „zostanie przeznaczony na funkcje społeczne i nie powstaną tu wysokie bloki mieszkalne”. Zabrakło jednak jakiejkolwiek deklaracji w sprawie przyszłości ogrodu.
Jednoznaczny sprzeciw wobec betonozy
Odpowiedzią mieszkańców stała się petycja „Stop likwidacji zieleni na ulicy Łączności”. Zbiórką podpisów pod petycją zajmuje się stowarzyszenie BEREK.
Jest to nasz jednoznaczny sprzeciw wobec betonozy, niszczenia przyrody i prywatyzacji zieleni. Sprzeciwiamy się zabudowie nastawionej na inwestycje i najem krótkoterminowy, która rozbija więzi sąsiedzkie, zwiększa hałas i ruch samochodowy oraz trwale pogarsza jakość życia mieszkańców.
- piszą w petycji. Domagają się, żeby teren został trwale zachowany jako zielona przestrzeń. Chcą, aby powstał tam park kieszonkowy oparty na obecnym drzewostanie i naturalnych walorach przyrodniczych. Wzywają do wprowadzenia zakazu wycinki drzew, zakazu prac ziemnych oraz wszelkich działań naruszających grunt i lokalne stosunki wodne. Postulują też zmianę zapisów Planu Ogólnego tak, żeby zagwarantować wysoki udział powierzchni biologicznie czynnej.
Obietnice (na razie) bez pokrycia
Obietnica Prezydenta Wrocławia, że w budynkach poniemieckich willi powstanie Centrum Aktywności Międzypokoleniowej (CAM) - choć dla wielu mieszkańców uspokajająca - w praktyce nie daje realnych gwarancji. Tym, co mogłoby faktycznie zabezpieczyć teren przed zabudową, byłyby odpowiednie zapisy w Planie Ogólnym. Dopiero one mogłyby zapewnić trwałą ochronę zieleni i pozwolić mieszkańcom, przysłowiowo, spać spokojnie.
Co więcej, ewentualne utworzenie CAM-u pozostaje na razie na etapie wstępnych deklaracji i nie zostało w żaden sposób sformalizowane w dokumentach stanowiących informację publiczną. W tej sytuacji ostrożność i dystans wobec samych zapowiedzi wydają się w pełni uzasadnione.
Warto w tym kontekście przywołać również opinię Konserwatora Zabytków:
„Z punktu widzenia ochrony konserwatorskiej należy podkreślić, iż na przedmiotowej działce nie jest dopuszczalne sytuowanie nowej zabudowy o charakterze wielkogabarytowym, intensywnym lub odbiegającym skalą od historycznego sposobu kształtowania tego obszaru. Tego rodzaju ingerencja prowadziłaby do naruszenia historycznych relacji przestrzennych, zaburzenia proporcji pomiędzy zabudową i zielenią oraz zatarcia charakterystycznych cech dawnego założenia willowego” — czytamy w oficjalnym piśmie.
Sytuacja pozostaje dynamiczna, a przyszłość działki (mimo zapewnień władz) wciąż jest niepewna. Artykuł będzie aktualizowany wraz z pojawianiem się kolejnych informacji.