Spis treści
Inżynieryjny gigant na papierze - 40 tysięcy stron dokumentacji
Skala przygotowań do tej inwestycji oszałamia. Nad liczącą 40 tysięcy stron dokumentacją, która trafiła do rąk Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, pracował sztab ponad 200 ekspertów, specjalizujących się w najbardziej newralgicznych dziedzinach - od bezpieczeństwa jądrowego po ochronę radiologiczną. Sercem tego monumentalnego wniosku jest Wstępny Raport Bezpieczeństwa, który w sposób bezkompromisowy analizuje każdy aspekt techniczny i środowiskowy planowanego obiektu.
Dokumentacja ta ma dowieść, że projekt spełnia wyśrubowane normy bezpieczeństwa i ochrony fizycznej. Inwestor musiał wykazać, że posiada nie tylko odpowiednie fundusze, ale przede wszystkim kadrowe i organizacyjne zdolności do udźwignięcia tak ogromnego przedsięwzięcia. Wniosek zawiera m.in. programy zapewnienia jakości, projekty systemów ochrony oraz procedury zarządzania w sytuacjach kryzysowych.
- Czytaj też: Nie ma lepszej lokalizacji dla drugiej elektrowni jądrowej niż Bełchatów - argumentują eksperci i naukowcy
To jeden z ważniejszych dni dla realizacji projektu pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Jest to pierwszy i jak na razie jedyny taki wniosek w historii współczesnej Polski, po 1989 roku. Dziękuję wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego obszernego materiału, który zgodnie z zapowiedzią złożyliśmy na koniec pierwszego kwartału tego roku. Ogrom pracy wykonany przez pracowników Polskich Elektrowni Jądrowych i skala samego wniosku liczącego razem z załącznikami ponad 40 tys. stron pokazuje, jak duży i bardzo złożony jest nasz projekt - mówi Marek Woszczyk, Prezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych. Wiedząc, jakie wyzwania stoją zarówno przed nami, jak i regulatorem w kwestii sprawnego procedowania i oceny wniosku, od dłuższego czasu prowadzimy z Państwową Agencją Atomistyki intensywny dialog przedlicencyjny. Chcę podziękować także Prezesowi i ekspertom PAA za dotychczasową współpracę, która jest dobrym prognostykiem w zakresie złożonego wniosku o zezwolenie na budowę - mówi Marek Woszczyk, Prezes Zarządu Polskich Elektrowni Jądrowych.
Amerykańska technologia w gminie Choczewo
Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstanie w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Wybór padł na technologię od sprawdzonych partnerów - amerykańskie konsorcjum Westinghouse-Bechtel dostarczy trzy jednostki typu AP1000® o imponującej łącznej mocy 3750 MWe.
Warto podkreślić, że choć wniosek o zezwolenie na budowę jest kamieniem milowym, proces administracyjny jest wieloetapowy. Inwestycja posiada już decyzje lokalizacyjną i środowiskową, a od 2025 roku na miejscu trwają intensywne prace przygotowawcze. Kolejnym krokiem będzie wniosek o pozwolenie na budowę, który PEJ planuje złożyć do Wojewody Pomorskiego w 2027 roku.
- Polecamy też: Czy wystarczy nam betonu na Tarczę Wschód i elektrownię jądrową? Branża skarży się na konkurencję z Ukrainy
Odliczanie do... pierwszego betonu
Zgodnie z procedurami, Prezes PAA ma 24 miesiące na wydanie decyzji (z wyłączeniem czasu na ewentualne uzupełnienia). Jeśli harmonogram zostanie dotrzymany, kluczowy moment nastąpi w czwartym kwartale 2028 roku. To właśnie wtedy planowane jest wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego, co symbolicznie i fizycznie rozpocznie zasadniczą część budowy.
Harmonogram prac jest precyzyjnie rozpisany na lata:
- Budowa każdego reaktora: około 7 lat.
- Testy i rozruch: około roku po zakończeniu budowy.
Eksploatacja komercyjna:
- Pierwszy reaktor: 2036 rok.
- Drugi reaktor: 2037 rok.
- Trzeci reaktor: 2038 rok.
Polska elektrownia jądrowa to projekt rozpisany na dekady, który wymaga niezwykłej precyzji już na etapie planowania. Złożony właśnie wniosek to jasny sygnał, że pomorska inwestycja wychodzi z fazy koncepcyjnej i wkracza w decydujący etap realizacji.