Spis treści
Przygody konkursów architektonicznych Krakowa
Na fali przedreferendalnej aktywizacji władz miasta, z Krakowa zniknął cokół dawnego pomnika Koniewa stojący na rogu ulic Zarzecze i Armii Krajowej. W Krakowie działek nie porządkuje się bez powodu, mieszkańcy zaczęli więc spekulować, czy atrakcyjny teren kupił deweloper. Wyjątkowo, nic bardziej mylnego, bo teren należy do Zarządu Zieleni Miejskiej i we wszystkich planach widnieje jako zieleń. Co więcej! Dekadę temu przeprowadzono dla niego konkurs architektoniczny. I co tym bardziej niecodzienne, nie wygrał go krakowski architektoniczny duopol! Tak to już jednak bywa w Krakowie, że "obce" projekty trafiają do zamrażarki na amen. Tak było i w tym przypadku.
Zobacz także: A więc Kraków! Tak będzie wyglądać filharmonia w Krakowie za 450 mln zł. Znamy zwycięzcę
W konsekwencji konkursu, dla działki w 2017 roku wydano pozwolenie na budowę "terenu położonego w pasie Parku Młynówka Królewska po byłym pomniku Koniewa, u zbiegu ulic Armii Krajowej i Zarzecze". Inwestorem był Zarząd Zieleni Miejskiej. Autorami natomiast często współpracujący ze sobą w tamtych latach duet - architektka krajobrazu Marta Tomasiak oraz Maciej Siuda, architekt, który w 2025 roku współtworzył program Polskiego Pawilonu na Biennale Architektury w Wenecji. W 2026 r. otwarto w Warszawie Pawilon Tańca wg jego adaptacji projektu innego architekta, Adolfa Krischanitza.
Efekt końcowy miał wyglądać mniej więcej tak:
— Pierwszą nagrodę i 20 000 zł przyznano zespołowi w składzie: Pracownia Architektury Krajobrazu Marta Tomasiak i Maciej Siuda Pracownia. Autorzy pozostawili na środku duży plac – miejsce organizacji imprez i wydarzeń kulturalnych. Wokół zaproponowali zróżnicowane wysokościowo wyspy zieleni, chroniące przed zgiełkiem dobiegającym z pobliskich ulic. Nawierzchnia placu wykonana byłaby z wylewki betonowej, dylatowanej w taki sposób, by poprzez system spadków odprowadzać wodę do okalającego go odwodnienia linowego, a stamtąd do okolicznych pagórków. Z kolei cokół po pomniku Koniewa projektanci proponują zaadaptować na punkt widokowy — pisaliśmy w 2016 roku.
Realizacji nie podjęto. W tym czasie radni dzielnicowi rok za rokiem postulowali oczyszczenie terenu z pomnika i obsadzenie zielenią, swoją wizję zgłosili nawet do budżetu obywatelskiego (bez sukcesu). Jak będzie wyglądać plac i kto zaprojektuje dla niego zieleń? Na pytania o przyszłość projektu Marty Tomasiak i Macieja Siudy oraz samego placu odpowiedział nam Zarząd Zieleni Miejskiej, rozwiewając wszelkie wątpliowści.
Co w miejscu cokołu po Koniewie?
— Przedmiotowa koncepcja jest obecnie nieaktualna i nie ma możliwości jej zrealizowania. Wszelkie uzgodnienia formalno-prawne oraz decyzja o pozwoleniu na budowę (PnB) uzyskane dla tamtego projektu wygasły i utraciły swoją moc prawną — pisze Sylwia Groń-Ząbek z ZZM. Fakt ten, niezaprzeczalnie, ostatecznie przypieczętowała rozbiórka postumentu zakończona kilka dni temu. — Nastąpiły istotne zmiany w zagospodarowaniu terenu, które uniemożliwiają odtworzenie założeń konkursowych (w ostatnim czasie wyburzony został m.in. betonowy cokół, na którym w pierwotnym projekcie planowano lokalizację tarasu widokowego).
Co w takim razie zamiast cokołu i parku?
W miejscu przeprowadzonych prac powstanie nowy teren zieleni z wysianym trawnikiem, który podniesie estetykę oraz poprawi funkcjonalność przestrzeni.
— czytamy w odpowiedzi. Choć oczywiście nie każdy skrawek zieleni w mieście musi być zagospodarowany (nawet nie powinien), a sąsiadujące z działką tereny zielone osiedla Widok czy Młynówki dostarczają dużą powierzchnię terenów rekreacyjnych, wydaje się, że z adaptacji cokołu nie trzeba było rezygnować, a środowisku zaoszczędzilibyśmy tony gruzu. Zabrakło jednak pomysłu i chęci.
Zobacz także: Im więcej zieleni, tym lepsze miasto. Pisze arch. Roman Rutkowski
W efekcie, w spadku po PRL-u mieszkańcy Krakowa zostali z cokołem, po prezydencie Majchrowskim z niezrealizowanym konkursem architektonicznym (za który przecież zapłacili), a po prezydencie Miszalskim - z trawnikiem. Koszt tej operacji? Minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czas realizacji? Dekada. Czy warto było? Swojego czasu krakowski radny Tomasz Pytko pomysł z adaptacją postumentu na punkt widokowy nazwał bizantyjskim. Wydaje się jednak, że w kontekście całej tej inwestycji to nie pomysł architektów był bizantyjski, a rozrzutność władz miasta.
Zniknął postument po Koniewie. Dobrze?
Sam Koniew stał tu niedługo. Podobizna skompromitowanego polityka została zdemontowana po upadku komunizmu początkiem 1991 roku i pojechała na wschód, do Kirowa w Rosji, gdzie stanęła na ulicy Koniewa. Pojedyncze wielkie litery z pomnika jeszcze parę lat temu można było znaleźć na internetowych aukcjach, wystawione przez prywatnych kolekcjonerów za kilka tysięcy złotych.
Wielki pomnik odsłonięto w 1987 roku na osiedlu Widok przy ówczesnej ulicy Iwana Koniewa, a obecnie Armii Krajowej. Jego autorem był rzeźbiarz Antoni Hajdecki. Abstrahując od treści pomnika i postaci, forma rozrzeźbionego postumentu była bardzo ciekawa - spośród krakowskich pomników wzniesionych w czasach PRL-u być może nawet jedna z ciekawszych.
Zobacz także: W PRL-u zaprojektowano go dla francuskich naukowców. Komitet Wojewódzki zwęszył okazję
Po demontażu z pomnika został sam postument, schody i chodnik, gdzieniegdzie walały się jeszcze pojedyncze bloki kamienne. W takiej formie stał w Krakowie prawie 40 lat. Po agresji Rosji na Ukrainę, w geście solidarności z sąsiadami symbolicznie przemalowano go na niebiesko-żółto. Później zmienił barwy na biało-czerwone.
Choć z rozbiórki cieszyła się duża część mieszkańców Krakowa, media lokalne i radni dzielnicowi, którzy wreszcie mogli ogłosić sukces, z przestrzeni miasta znika miejsce nie upamiętniające, a przypominające o reżimie, które przez ostatnie dekady nabrało wartości edukacyjnych, a dla niektórych, właśnie w takiej ogołoconej formie, symbolizowało też walkę z komunizmem i jego ostateczne obalenie.
i