Spis treści
Zdjęcia inwestycji przedstawiają niepełny krajobraz obecnego Waterfrontu, ponieważ pochodzą z archiwum redakcji i zostały wykonane na początku 2025 roku.
Zbrodnie, za które powinno się zabierać uprawnienia
11 lutego pisarz i krytyk architektury Filip Springer opublikował na Facebooku wpis, który wywołał szeroką debatę medialną na temat szczecińskiego waterfrontu. Chodzi o dwie inwestycje na Kępie Parnickiej - Heyki Cityi od Atala i Nową Przystań od lokalnego dewelopera Siemaszko. Post brzmiał:
Mocno to jest zdumiewające, że takie fajne miasto jak Szczecin jest tak nieustępliwie konsekwentne w rozpieprzaniu sobie tego, co ma najcenniejsze- czyli waterfrontu. Najpierw ten okropny dworzec, teraz to. Autorami tego koszmaru, który już na wizualizacjach wyglądał źle, a zrealizowany przyprawia o zapaść jest pracownia FBA Szczecin (Ryszard Burbicki, Arkadiusz Babczyszyn, Katarzyna Gralak, Paweł Krawczyk, Ewa Sadowska) Powinni za takie zbrodnie odbierać uprawnienia. PS. Tak, tak, wiem. Latem to na pewno wygląda jak milion dolarów.
Komentarz spotkał się zarówno z silnym poparciem, jak i sprzeciwem. Ci, którzy podzielali zarzuty, dzielili się m.in. obawami dot. tego, że nie będzie to miejsce zamieszkałe na co dzień przez szczecinian, tylko „wielkie osiedle apartamentów wynajmowanych na bookingu”, a także przypominali, że lokalizacja ta była jedną z najlepszych i miała szansę stać się wizytówką miasta. Jedna z komentujących pisała: „To, co mnie boli, to brak artystycznej wizji całości nabrzeża i zgoda na bylejakość”.
Z kolei wśród głosów polemicznych pojawiały się opinie, że Szczecin dysponuje długą linią brzegową nad Odrą, a ten fragment wreszcie wygląda „cywilizowanie”. Powoływano się na to, że zabudowa nawiązuje do statków pasażerskich co – zdaniem niektórych komentujących – robi duże wrażenie.
Apel o docenienie prywatnych deweloperów
Wielu komentujących traktowało zastrzeżenia Springera wyłącznie jako uwagi dotyczące estetyki, dlatego odpowiadali argumentami podobnego rodzaju, pisząc między innymi: „Nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba”. W dyskusję włączyli się również architekci, którzy w poście opublikowanym 16 lutego bronili projektu, podkreślając między innymi, że „realizacja zabudowy Firmy Siemaszko w oparciu o Projekt FBA jest w najdrobniejszych szczegółach zgodna z obowiązującymi ustaleniami planu przestrzennego i innych przepisów Prawa.”
Dwa dni później, 18 lutego, Filip Springer opublikował na łamach Interii tekst zawierający szersze uzasadnienie swojej krytyki. Wskazał w nim na „brak jakiejkolwiek zieleni”, „mikroskopijne przestrzenie wspólne” oraz „bardzo intensywną zabudowę”. Podkreślił również, że szczególnie uciążliwe może się okazać codzienne wydostawanie się mieszkańców z wyspy na pobliski most, a następnie dalej do miasta, ostrzegając przed „permanentnymi korkami i komunikacyjnym zawałem”.
Springer odwołał się także do wypowiedzi Ryszarda Burbickiego z Federacyjnego Biura Architektonicznego, udzielonej portalowi Property Design, która brzmiała:
"Odważni pionierzy działań inwestycyjnych na Śródodrzu, jak prywatni deweloperzy czy wspomagający ich architekci, powinni być powszechnie doceniani i szanowani za ich odważne decyzje".
Czytaj także: Od Wolności dla Politycznych, po Only Lovers Left Alive
Krytyk przyjrzał się uważnie przytoczonej przez Burbickiego „odwadze” i argumentował, że omawiana realizacja nie ma z nią nic wspólnego - jego zdaniem to nie akt śmiałego działania, lecz koniunkturalizm nastawiony na konkretny, skrupulatnie skalkulowany zysk. „Odważne to jest w tym mieście Towarzystwo Budownictwa Społecznego” – stwierdził Springer, wskazując na wzorcowy, prospołeczny charakter inwestycji TBS-ów.
Umycie rąk we wszechobecnej logice kapitału
Wywołanie do tablicy szczecińskich inwestycji przerodziło się w dyskusję o znacznie szerszym spektrum zagadnień. Pojawiły się pytania o to, jak powinna wyglądać zabudowa wzdłuż linii brzegowej, jaka jest odpowiedzialność architektów za efekty ich pracy, a także o realia neoliberalnej ekonomii, która z jednej strony narzuca warunki zarówno deweloperom, jak i architektom, a z drugiej często staje się dla nich wygodnym usprawiedliwieniem.
Czytaj także: Amerykańsko-izraelskie plany „Riwiery Bliskiego Wschodu” w Strefie Gazy. Masowe wysiedlenia przykryte absurdalną narracją
Logika kapitału pozwala niekiedy symbolicznie „umyć ręce” i zamknąć temat, skoro projekt został wykonany „zgodnie z prawem”. W tym świetle powstające w Szczecinie realizacje wydają się jedynie wierzchołkiem góry lodowej, która - dzięki takim dyskusjom - przynajmniej na chwilę przyciąga uwagę szerszej opinii publicznej.