Manhattan na krakowskim osiedlu. Przepis na „slow life” urodził się w składanych szczękach: trwa już 35 lat

2026-03-13 12:50

Z perspektywy późnego kapitalizmu nie ma racjonalnego powodu, żeby zamiast w supermarkecie robić zakupy na placach targowych – gdzie zamiast jednej kolejki trzeba odstać w kilku, ceny bywają wyższe, a sama wizyta wymaga obejścia kilku pawilonów, a nie jednej hali. Jednak miejsca takie jak Manhattan, plac handlowy na krakowskiej Woli Duchackiej, oferują coś wykraczającego poza powyższą logikę – a przy tym szczególnie pożądanego w dzisiejszych czasach.

Nowy Strzeszyn w Poznaniu. Spacer z Arturem Celińskim

Nostalgia składanych szczęk

„U nas Klient nie jest bezosobową, chodzącą skarbonką postrzeganą tylko przez pryzmat portfela” – czytamy na stronie krakowskiego placu handlowego Manhattan. Trudno się z tym nie zgodzić. Tutaj rozmowy klient–sprzedawca łatwo wydłużają się o komentarze dotyczące pogody, polityki czy opowieści o przeszłym, i przyszłym obiedzie. Sama forma placu – 34 murowane pawilony handlowe, rozmieszczone w dwóch równoległych, zadaszonych pasażach – skłania raczej do spaceru niż do szybkiego załatwienia zakupów.

Czytaj także: Kiedyś na targowisku ustawiały się kolejki, dziś betonowe okrąglaki świecą pustkami. To najstarsze osiedle Nowej Huty

Na taką infrastrukturę placu sprzedawcy musieli zapracować sami. Pani Krysia prowadzi tu sklep spożywczy od 30 lat. Pamięta czasy, kiedy zamiast szyb wisiały koce, a kupionych produktów nie wkładało się do foliowych woreczków, tylko zawijało w przyniesione ze sobą gazety. Wagi też były inne – mechaniczne, z odważnikami.

Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka
Autor: Karolina Krasny Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka

W przeszłości plac funkcjonował jako zlepek różnorodnych (blaszanych, drewnianych i namiotowych) „budek”, stoisk, polowych łóżek i składanych szczęk (czyli rozkładanych straganów metalowych na zawiasach, charakterystycznych dla początkowego okresu transformacji w naszym kraju). Dziś targowiskiem, które istnieje od 1991 roku na terenie dzierżawionym od Spółdzielni Mieszkaniowej „Podgórze”, kierują dużo prostsze zasady. Mimo to wciąż można kupić tu „wszystko”: sztućce na sztuki, karmę dla psów, mrożonki, ryby, papierosy, pizzę. 

Targowa wersja Pub Crawl'u

Mimo że w przeszłości panowały tu raczej warunki polowe, plac tętnił życiem znacznie bardziej niż obecnie. Pani Krysia wspomina, że kiedyś na targ nie przychodziło się tylko po produkt – celem były rozmowy, budowanie (i podtrzymywanie) lokalnej społeczności. Kiedy to mówi, do sklepu wchodzi klientka, która, jak dowiaduję się z rozmowy, robi tu zakupy regularnie od lat 90. Kiedy próbuje sobie przypomnieć, „po co właściwie przyszła”, z pomocą przychodzi jej Pani Krysia, która dokładnie pamięta, co tamta kupowała dzień wcześniej – jabłka i pomarańcze – i wspólnie odtwarzają listę zakupów. Rozmawiają o brwiach, które modelują w tym samym miejscu. Pod drzwiami sklepu pojawia się grupka starszych kobiet, znajomych klientki, które „zgubiły koleżankę”, a przecież czeka je jeszcze kilka sklepów do odwiedzenia.

Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka
Autor: Karolina Krasny Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka

Era gotowych obiadów?

Poza osobami starszymi najczęściej można tu spotkać mamy z małymi dziećmi. Kiedyś po pracy przychodziło tu dużo ludzi. Dziś – zdaniem sprzedawców – są zbyt zmęczeni; robią większe zakupy w supermarketach, a głównym klientem w tygodniu pozostaje ten, który wpadnie tu w ciągu dnia. Plac nie jest przechodni, przez co staje się miejscem, którego raczej nie odwiedzi się "przez przypadek". Po zmroku mało kto się tu zapuszcza.

Czytaj także: Nowoczesność czy droga na skróty? Otwock buduje neoświderbazar

Trudno też o nowych, stałych klientów. Ci najwierniejsi w dużej mierze już poumierali. Jeden ze sprzedawców wspomina, że przez jakiś czas szeregi klientów zasilały dzieci dawnych bywalców, które przychodziły tu z przyzwyczajenia. Dziś zdarza się to coraz rzadziej. Młodsi kupujący – zwłaszcza nowi – pojawiają się zwykle jednorazowo.

Zmienił się nie tylko profil „przeciętnego kupującego”, ale też sam asortyment. Dziś właściwie nikt nie kupuje tu ubrań ani produktów, które w supermarketach często bywają w promocji – masła, pakowanych orzechów. Zamiast tego sprzedają się gotowe obiady albo torty zamawiane wcześniej przez telefon.  

Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka
Autor: Karolina Krasny Plac Handlowy Manhattan w Krakowie, Wola Duchacka

Zmieniają się także właściciele lokalnych biznesów: ze „starej gwardii” zostało już tylko kilka osób. Wśród najstarszych stażem sprzedawców pojawia się refleksja, że kiedy ktoś przestaje tu sprzedawać, przestaje nawet wpadać się przywitać: jakby odcinał całą jedną gałąź swojego życia.

Lokalność vs logika kapitału

Jako „wydarzenie graniczne”, które całkowicie zmieniło dynamikę funkcjonowania targowiska, sprzedawcy wskazują – rozłożone na kilka lat – powstanie w sąsiedztwie dużych sklepów, z którymi lokalni handlarze nie są w stanie konkurować cenowo. Plac otaczają dziś supermarkety i sklepy sieciowe: Lidl, Carrefour, Lewiatan i Stokrotka. Sprzedawcy mają umowy do 2028 roku i od lat regularnie je przedłużają. Nie okazują jednak szczególnej nadziei, jakby cokolwiek miało się tu jeszcze zmienić.

Chwilowe ożywienie targu dzieje się wiosną – kiedy więcej rzeczy wystawia się na zewnątrz. Podobnie w soboty, kiedy między pawilonami pojawiają się obwoźni sprzedawcy, oferujący między innymi antyki. Szansą bywają też sezonowe owoce, które wciąż potrafią zmotywować okolicznych mieszkańców do wycieczki na targ. Zdarzają się też okresy, kiedy popularnością cieszą się tutejsze kwiaty. 

Pani Kazimiera, pracująca tu od 10 lat jako kwiaciarka, przyznaje, że wielu klientów jest zaskoczonych jej niskimi cenami. Nie chodzi nawet o to, że bukiety są tańsze niż w supermarketach, ale o to, że spodziewali się dużo wyższych, być może już zmitologizowanych, cen od prywatnych sprzedawców. Mimo to klientów nie przybywa. Ponieważ stoisko Pani Kazimiery znajduje się na otwartej przestrzeni – w „kąciku” zabudowań – kobieta sprzedaje tylko wtedy, gdy pozwala na to pogoda. Zimą, gdy woda zamarza, a kwiaty nie znoszą ujemnych temperatur, sprzedaż w ogóle nie jest możliwa.

Prosty przepis na slow life

Nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja sprzedawców miała się poprawić. Tak długo, jak cena produktów i oszczędność czasu pozostaną dla kupujących najważniejszym kryterium, lokalni handlarze, którzy nie są w stanie konkurować z marketami cenowo, pozostaną na straconej pozycji. Dodatkowo do spadku popularności placu targowego przyczyniło się osłabienie sąsiedzkich więzi, które coraz mniej wpisują się w współczesny styl życia. Socjolog dr Karol Kurnicki z Instytutu Socjologii UJ tłumaczy to tak:

"Do poradzenia sobie z codziennymi problemami wynajmujemy wyspecjalizowane firmy usługowe. Kontakty chętnie utrzymujemy poza miejscem zamieszkania, co jest obecnie znacznie łatwiejsze niż jeszcze 15 czy 20 lat temu dzięki Internetowi i ogólnodostępnym tanim telefonom. Nie od dziś zresztą polscy socjologowie mówią o zjawisku „próżni socjologicznej" (określenie Stefana Nowaka), czyli braku identyfikacji z grupami innymi, niż bliska rodzina oraz naród, co pozostawia poza obszarem zainteresowania i troski także sąsiadów. Za takie postrzeganie innych płaci się zresztą często bardzo wymierną cenę, gdy kupuje się mieszkanie na grodzonym osiedlu, obiecującym namiastki tradycyjnego miejskiego życia w małej wspólnocie."

Nie oznacza to, że nie tęsknimy. Moda na slow life, czyli trend promujący świadome, niespieszne życie, oparte na uważności i celebrowaniu codzienności, ma się bardzo dobrze. Świadomie lub nie, szukamy sposobów na uwolnienie się z pułapki ciągłej produktywności: na nowo uczymy się odpoczynku i współbycia. W tym kontekście wizyta na placu targowym, obejmująca spacer i pogawędki, plasuje się równie wysoko co grupowe medytacje, aromaterapie czy cyfrowy detoks. A takich miejsc, jak Manhattan, zwykle nie trzeba szukać daleko.

Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Kamila Szatanowska. Architektura nierynkowych ideałów