Spis treści
Architekt z Biprostalu
Wygląda, jakby powstała w PRL-u, ale pochodzi z 1996 roku. Pracownia wybitnego rzeźbiarza Bronisława Chromego stoi w środku Parku Decjusza na Woli Justowskiej w Krakowie. Na wzniesieniu przed budynkiem piętrzą się rzeźby artysty. Dziś, po jego śmierci, działa tu galeria i fundacja jego imienia. Prowadzi je córka artysty, Grażyna Chromy-Rościszewska.
Zobacz także: Wielki błękit zachwycił Krakowian, wybrali kampus Misterem 1979. Dziś to miejsce jest nie do poznania
Socmodernistyczny wygląd pracowni nie jest jednak dziełem przypadku. Powstała jako adaptacja muszli koncertowej, która powstała tu 30 lat wcześniej. Jej autorem był architekt Janusz Lityński, który w czasach PRL-u był etatowym projektantem w Biprostalu - biurze projektów hutnictwa z siedzibą świetnie znaną każdemu Krakusowi, bo mieszczącą się w wieżowcu na zbiegu Królewskiej i Kijowskiej, ozdobionym gigantyczną mozaiką Celiny Styrylskiej-Taranczewskiej.
Co ma hutnictwo do obiektów koncertowych? W tym przypadku więcej niż mogło by się wydawać, ale zacznijmy od początku.
i
Architektoniczna atmosfera Woli Justowskiej
Teren dzisiejszego Parku Decjusza będący dawniej częścią wspaniałych ogrodów przy Willi Decjusza od dawna już zarastał i dziczał, kiedy w końcu, w latach 60., skrzyknęli się mieszkańcy Woli Justowskiej, by coś z tym w końcu zrobić. Obszerne zielone tereny Woli zaczynały się powoli zabudowywać nieco mniej tradycyjną zabudową, a całkiem przystępne ceny działek przyciągały architektów, naukowców, artystów, literatów.
Na Woli tamtych czasów rano wciąż piały koguty, a komunikacja miejska funkcjonowała gorzej niż na Rżące w 2005 roku. Wkrótce wytworzyła się tu specyficzna architektura domów jednorodzinnych napędzana przez grupę pracowitych architektów. Należał do niej m.in. Wojciech Pietrzyk, autor Domu Książków w Tarnowie i kościoła Arka Pana w Nowej Hucie, ale i np. zupełnie w Krakowie nierozpoznany Zbigniew Włodecki, który stworzył tu wiele świetnych domów. Niektórzy z nich sami mieszkali na Woli Justowskiej. Wszyscy się tu znali lub kojarzyli, zlecenia trafiały więc do architektów najprostszą możliwą drogą - przez polecenia. Dziś te domy są systematycznie burzone pod nowe inwestycje. Jedną z nich nie tak dawno temu opublikowaliśmy.
Wybudujmy sobie muszlę
Mieszkańcy Woli zorganizowali się, by wspólnie uporządkować historyczny park. Dołączyli do nich żołnierze z dawnej jednostki wojskowej przy Modrzewiowej. Prace trwały od 1964 do 1965 roku. Projekt dla nowego parku wykonał w czynie społecznym arch. Andrzej Lech Zdzienicki mieszkający po sąsiedzku. Po ukończeniu prac zawiązano komitet mający nadzorować budowę nowej muszli koncertowej. Przewodził mu kolejny wolanin, Czesław Ochab (zbieżność nazwisk z Edwardem prawdopodobnie przypadkowa), zasłużony i odznaczany działacz społeczny, sportowy i partyjny, a w tym czasie dyrektor Biprostalu.
Nie dziwi więc, że architekta wybrano spośród etatowych pracowników, których Ochab miał pod ręką.
O efektowny akcent architektoniczny wzbogacił się Park Decjusza na Woli Justowskiej. Jest to muszla koncertowa, zbudowana ze środków społecznych w czynie społecznym mieszkańców dzielnicy Zwierzyniec, zwłaszcza młodzieży szkolnej oraz załóg zakładów pracy. Amfiteatr pomieści 1300 osób. [...] Koszt tej inwestycji wyniósł ok. 3 mln zł. W tej chwili trwają tu jeszcze intensywne prace wykończeniowe. W dniu 8 czerwca o godz. 18 odbędzie się uroczyste przekazanie nowego obiektu społeczeństwu Krakowa
— pisało początkiem czerwca 1966 roku "Echo Krakowa". Jak ustalił Krzysztof Jakubowski (Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa), który historię muszli koncertowej przebadał lata temu, jako pierwsza na scenie wystąpiła Orkiestra Rozgłośnia Krakowskiej Polskiego Radia. Było to tak duże wydarzenie, że miasto podstawiło dodatkową komunikację miejską.
i
Ten niemały koszt wiązał się m.in. z przystosowaniem muszli do działalności kina dziennego mogącego pokazywać filmy kolorowe (jest to druga tego typu placówka w kraju — pisano). O repertuarze kina Muszla informowano na bieżąco w lokalnej prasie. Od święta program muszli koncertowej i kina mocno urozmaicano, a Park Decjusza stawał się centrum życia okolicy i Krakowa. Na Narodowe Święto Odrodzenia Polski w 1966 r. program weekendowy zakładał m.in. 5-godzinne koncerty muzyki mechanicznej, a pod wieczór, o 19:30, polskie filmy: w sobotę "Pieczone gołąbki", w niedzielę "Upał". Oba czarnobiałe.
Muszla była podpiwniczona i wyposażona w część sanitarną, niedaleko znajdował się też brodzik dla dzieci. Siedziska amfiteatru Janusz Lityński rozwiązał niestandardowo, bo nie z pomocą podłużnych ławek, a w formie pojedynczych drewnianych krzeseł z oparciem, umocowanych na betonowych blokach (widoczne na zdjęciu powyżej).
Czas optymizmu
Muszla działała prężnie. Gościły big-beatowe gwiazdy, zespoły pieśni i tańca, pokazywano filmy nowsze, starsze, polskie i zagraniczne. Na fali sukcesu samej muszli, ale i mieszkańców w realizacji całego założenia, postanowiono go powtórzyć i wybudować ją ponownie, tym razem w Nowej Hucie, na osiedlu Na Skarpie.
W dalszej części Skarpy ma być wykonany amfiteatr i muszla koncertowa w oparciu o dokumentację istniejącej już muszli w Parku Decjusza na Woli Justowskiej. Wszystkie te zamierzenia ma zrealizować w czynie społecznym Huta im. Lenina, która też da pomoc finansową. W ten sposób urządzenie Skarpy będzie dziełem tylko samych hutników
— zapewniano w sierpniu 1966 r. na łamach "Głosu Nowej Huty". Warto dodać, że od roku na Woli budował się już dyrektor Huty, Zbigniew Loreth oraz inni jej ważni pracownicy. Ich domy projektował Wojciech Pietrzyk, powiązany tymczasowo z... Biprostalem. Sami swoi. Druga muszla ostatecznie nie powstała.
Zobacz także: Poszukiwany architekt Wojciech Pietrzyk. Nawet jego grób jest anonimowy (apel)
Kończy się paliwo
W 1967 roku nagle zmarł Czesław Ochab. Niedługo później, po zaledwie trzech latach kino przestało działać. Zabrakło inicjatywy organizatorów, Miejskiego Przedsiębiorstwa Imprez Artystycznych. Nie pomagała też koszmarna komunikacja miejska utrudniająca codzienność nie tylko mieszkańcom Woli, ale i pozostałym mieszkańcom Krakowa próbującym się tu dostać. Wybudowana oddolnym wysiłkiem, muszla koncertowa straciła początkowy impet w zderzeniu zarządzaniem odgórnym.
Wielka betonowa kula z wygiętym podjazdem, która powstać miała podobno jako zaplecze techniczne kina i pomieszczenie na projektor, przestała pełnić swoją funkcję. Mieszkańcy Woli Justowskiej pamiętają, że w kuli przebierali się później artyści przed występami na scenie. Niewykluczone, że tę funkcję kula pełniła jeszcze w czasie funkcjonowania kina. Jej funkcja do dziś dla wielu Krakowian jest zagadką.
Coraz rzadziej organizowane wydarzenia sprawiły jednak, że muszla zaczęła podupadać. Kiedy żegnano w Polsce komunizm, była już mocno zdewastowana. Ostatecznie miejscu pomogło to, co początkowo powołało je do życia - inicjatywa oddolna mieszkańca, a był nim Bronisław Chromy, autor mnóstwa rzeźb w krakowskiej przestrzeni publicznej (choćby Smoka Wawelskiego czy Chrystusa w Arce Pana Pietrzyka), ale i pomników, detali architektonicznych i sztuki użytkowej w całej Polsce. I mieszkaniec Woli Justowskiej, którego dom można było poznać po ogrodzie dosłownie zasypanym charakterystycznymi śniedziejącymi rzeźbami.
Zobacz także: Hotel Tatry - obiekt opiera się podhalańskim modernizacjom. Pełno tu sztuki, mozaik i oryginalnego wyposażenia z PRL-u
Z muszli w pracownię rzeźbiarza Chromego
Początkiem lat 90. prof. Chromy wydzierżawił od miasta muszlę i sam zaprojektował jej przebudowę. Prace rozpoczęły się w 1993 roku, a zakończyły w 1995. Po przebudowie łupina prawie się domknęła. Pokryły ją szare łuski, a przód, boki i świetlik utworzony na samej górze budynku przesłoniły obszerne przeszklenia. O tym, że był tu amfiteatr, przypomina dziś rzeźba terenu z lekkim wzniesieniem, na którym stanął pomnik Piwnicy pod Baranami z "głowami wawelskimi". Nawiasem mówiąc, Chromy był jednym z jej założycieli. Kolejny z nich, Piotr Skrzynecki, był sąsiadem Pietrzyka na placu Na Groblach. Wszyscy spotykali się w Piwnicy; również dyrektor Loreth, który ufundował tu ogrzewanie. Regularnie bywało w niej wielu krakowskich architektów.
Obrys dawnej muszli w Parku Decjusza wciąż można zaobserwować. Stanowi tylną ścianę pracowni-galerii, a jej wyoblone zadaszenie kończy się ponad świetlikiem na samym szczycie budynku. Tylko kula stoi, jak stała. Kiedyś podobno była biała.
i
Architekt Janusz Lityński wciąż czeka na choćby szczątkowe opracowanie dorobku. Projektów wykraczających poza etat wykonał więcej, np. opublikowaną w Architekturze w 1968 roku halę sportową w lekkiej konstrukcji linowej dla KS Podhale w Nowym Targu. Projekt wykonał w czynie społecznym - za darmo. Nie zrealizowano.
Muszlę koncertową o podobnym kształcie, jak w Parku Decjusza, wciąż można zobaczyć relatywnie niedaleko, bo w Tarnowie (1966-67). Jej autorem jest Otto Schier, który w czynie społecznym w czasach PRL-u zaprojektował dziesiątki budynków użyteczności publicznej (w tym muszlę) i domów jednorodzinnych w Tarnowie. Z Krakowa do Tarnowa przeprowadził się za żoną i już tam został. Pracuje do dziś. Bezpłatnie. Ma 95 lat. Dwa lata temu otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Tarnowa. — Dzisiaj pieniądze są, jutro ich nie ma, a to co ja tu zrobię, to zostanie – ja w Tarnowie nie umrę — podsumowywał swój dorobek.
***
Czy dziś na Woli Justowskiej ta muszla by powstała?
Źródła: Krzysztof Jakubowski, Kraków na starych widokówkach. Park Decjusza i muszla koncertowa / wyborcza.pl, Gazeta Krakowska, Echo Krakowa, Głos Nowej Huty, Architektura