Białołęka dostanie całkiem nowy most. Plasterek na ranę czy realna zmiana?

Na braki komunikacyjne swojej dzielnicy mieszkańcy warszawskiej Białołęki skarżą się nie od dziś. Z początkiem maja 2026 r. prezydent miasta zapowiedział inwestycję, która ma przynajmniej częściowo poprawić sytuację. Nowy most w ciągu ul. Zdziarskiej z pewnością pomoże w codziennych podróżach, ale rewolucji komunikacyjnej nie przyniesie.

Wojciech Kotecki: Architekci potrzebują silnego lobbingu i powinni działać jak deweloperzy I Architektura-murator

Białołęka, czyli bolesne skutki braku planowania

To tu ściągają dziś ludzie chcący zamieszkać w stolicy. Powód jest prosty: stosunkowo niskie ceny. Tłumom chętnych nie przeszkadza nawet znaczna odległość od centrum i kiepski dojazd. Liczby, które przytacza nasza redaktorka Dorota Niećko w tekście „To tu mieszka młoda Warszawa”, mówią same za siebie:

Podobno w 15 lat powstało tu 70 tys. nowych mieszkań. To tutaj rodzi się najwięcej dzieci w Warszawie. Jeszcze dwadzieścia lat temu, w 2005 roku, było tu 74 tys. mieszkańców, a w wiek XXI Białołęka wkraczała z jedynie 40 tys. mieszkańców. W 2022 – było ich już 156 tys. (...) Dzisiaj mieszka tu 160 tys. osób. – oficjalnie. Nieoficjalnie – nawet 30–40 tys. więcej i jest bliska 200 tys. Białołęka niebawem przegoni najludniejszą dzielnicę stolicy.

Niestety, ponieważ dzielnica powstała bez sensownego planowania ze strony miasta, jest dziś często przytaczanym przykładem chaosu przestrzennego w praktyce. Rozrzucone przypadkowo osiedla (w znacznej części grodzone), brak niezbędnej infrastruktury, problemy z miejscami w placówkach medycznych i szkołach – oto codzienność Białołęki.

Dodajmy do tego koszmarne dojazdy i wieczne korki. Sieć dróg powstała bowiem przed laty na potrzeby półdzikiej, rolniczej okolicy i pobliskich zakładów przemysłowych, więc dziś zupełnie nie radzi sobie z tysiącami samochodów z nowych osiedli. Gdy miasto zapowiedziało planowany remont mostu w ciągu ul. Cieślewskich, na mieszkańców padł blady strach. To bowiem jedna z zaledwie kilku przepraw przez Kanał Żerański. Po jej zamknięciu kierowcy musieliby nadkładać drogi o 3–3,5 km.

Jeden most na Białołęce do remontu, drugi zbudują od zera

Pierwotnie miasto planowało, że w celu zapobiegnięcia totalnemu paraliżowi Zielonej Białołęki na czas remontu wybudowana zostanie tymczasowa przeprawa. Niestety, ten wymóg odstraszył potencjalne firmy wykonawcze.

Wykonawcy jednak jednoznacznie odrzucili taką możliwość, wskazując, że realizacja inwestycji w tym wariancie byłaby niemożliwa w zakładanym czasie i wydłużyłaby ją o co najmniej kilkanaście miesięcy

– mówi Maciej Dziubiński z ZDM cytowany przez rdc.pl.

Przetarg trzeba było powtórzyć, już bez tego wymogu. Tym razem poszło lepiej, a ZDM już analizuje oferty wykonawców remontu mostu przy Cieślewskich – a raczej jego całkowitej przebudowy. Stara konstrukcja z lat 50. zostanie bowiem rozebrana, zaś w jej miejsce w 16 miesięcy powstanie nowy most. Zapowiedziano m.in. poprawę infrastruktury dla pieszych i rowerzystów na moście (więcej miejsca i barierki oddzielające tych uczestników ruchu od jezdni). Miasto przeznaczyło na ten cel 22,3 mln zł. Można spodziewać się, że jeśli przetarg uda się rozstrzygnąć bez problemów, prace wystartują jeszcze w tym roku. Prezydent miasta Rafał Trzaskowski zapowiada: „pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli na możliwie bezbolesne przejście przez okres inwestycji”.

Mapa lokalizacji remontowanego i planowanego mostu na Białołęce w Warszawie

i

Autor: ZDM Warszawa/ Materiały prasowe

Dla mieszkańców zmartwionych nadchodzącymi utrudnieniami pewnym zaskoczeniem był komunikat o planowanej budowie kolejnego mostu na Zielonej Białołęce. Będzie to kolejna przeprawa przez Kanał Żerański, tym razem na wysokości ul. Zdziarskiej (od dawna uwzględniona w MPZP). Pozwoli ona dotrzeć do ul. Płochocińskiej, skracając drogę tysiącom kierowców. Przy okazji powstanie cały nowy układ dróg prowadzących do mostu. Póki co nie padły jednak żadne terminy, nie poinformowano też o kosztach budowy. Patrząc realnie, nie ma mowy o starcie tej inwestycji wcześniej niż za kilka lat.

Zielona Białołęka wciąż czeka na komunikacyjną rewolucję

Informacja o nowym moście nad Kanałem Żerańskim to bez wątpienia dobre wieści, jednak trudno nie zauważyć, że to na razie tylko ogólnikowa zapowiedź bez konkretów. Zdecydowanie szybciej poprawę sytuacji kierowców na Zielonej Białołęce przyniesie rozpoczęta w maju 2026 r. przebudowa ul. Białołęckiej. Kluczowa droga zyska częściowo nowy przebieg, powstaną dwa ronda, a do tego poprawi się bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów dzięki nowej infrastrukturze oraz budowie sygnalizacji świetlnej. I ta inwestycja potrwa jednak aż do 2028 r.

Kolejne miejskie inwestycje w komunikację na Zielonej Białołęce cieszą, jednak są spóźnione o wiele lat. Co więcej, żadna z nich nie przyniesie radykalnej zmiany, a co najwyżej pewną poprawę. Błędów popełnionych dekady temu, gdy pozwolono deweloperom chaotycznie zabudować okolicę, już się łatwo nie naprawi. Pozostało przyklejanie plasterków na ziejące rany.

Co jeszcze można – i należy – zrobić, żeby ulżyć mieszkańcom Zielonej Białołęki? Tej części dzielnicy pomógłby przede wszystkim wydajny transport zbiorowy. Miasto zapowiada go już od wielu lat pod postacią tramwaju na Zieloną Białołękę. Obecnie mówi się, że inwestycja zostanie zrealizowana w latach 2028–2030, jest to już jednak kolejny z wielu podawanych terminów. Warto też zauważyć, iż planowany tramwaj nie będzie obsługiwał rejonu ul. Białołęckiej. Ta część dzielnicy pozostanie komunikacyjną czarną dziurą, obsługiwaną wyłącznie nie dość często kursującymi autobusami. Czy można oczekiwać, że większość mieszkańców wybierze je zamiast prywatnego samochodu? Inwestując w tym rejonie tylko w nowe drogi i mosty, miasto samo ich do tego zachęca.

Podcast Architektoniczny
Kongres Architektury Polskiej 2026. Zryw w impasie